Obecnie w różnych instytucjach – na uczelniach, w ośrodkach badawczych, placówkach Polskiej Akademii Nauk, w samorządach, służbie cywilnej czy więziennej – obowiązują różne regulacje dotyczące tego, na jakich zasadach można zatrudniać członków rodziny.

Nepotyzm pod kontrolą

W administracji samorządowej może pracować rodzeństwo i małżeństwo. Jedyną przeszkodą przy zatrudnieniu jest zakaz bezpośredniej podległości. Naczelnik wydziału nie może być np. ojcem lub bratem zatrudnionego w nim pracownika, ale może nim już być wyższy stanowiskiem sekretarz gminy.

Podobnie liberalne przepisy obowiązują w szkołach wyższych. Tu też zakazana jest tylko bezpośrednia podległość służbowa, czyli kierownik katedry nie może być ojcem pracownika, ale nie ma przeszkód, aby był nim rektor.

Bardziej restrykcyjne regulacje są w administracji rządowej. Zakaz zatrudniania rodziny odnosi się jakiejkolwiek podległości (nie tylko bezpośredniej). Taki wymóg obowiązuje w odniesieniu do m.in. urzędów wojewódzkich, skarbowych i ministerstw.

Tak samo jest w instytutach badawczych, czy placówkach PAN.

– Niedozwolony jest każdy rodzaj podległości służbowej między małżonkami, czy innymi krewnymi wskazanymi w ustawie – przyznaje prof. Leszek Rafalski, przewodniczący Rady Głównej Instytutów Badawczych.

W ogóle tymi restrykcjami nie są objęte m.in. policja, straż pożarna, Biuro Ochrony Rządu, Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego, czy Centralne Biuro Antykorupcyjne.

W różnych instytucjach różne są także grupy osób, które obejmuje zakaz zatrudniania. Ponadto RPO zwraca uwagę, że przepisy o zakazie podległości służbowej powinny uwzględniać także osoby w konkubinacie.

Zatrudnienie w instytucjach publicznych

Zatrudnienie w instytucjach publicznych

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Konieczny przegląd

Wprowadzenie zakazów zatrudniania jest zdaniem RPO uzasadnione.

– Mają one na celu zapewnienie równego traktowania wszystkich pracowników. Zamiar ustawodawcy jest właściwy. Nepotyzm w warunkach deficytu miejsc pracy jest plagą aparatu państwa. Rodzi się jednak wątpliwość, czy przyjęte regulacje prawne są właściwie sformułowane z uwagi na różne ich określenie – wyjaśnia prof. Irena Lipowicz, rzecznik praw obywatelskich.

Dlatego – jak twierdzi – konieczny jest ich przegląd. W tej sprawie zwróciła się do premiera.

– Rozważyć należy złagodzenie tych zakazów – uważa prof. Irena Lipowicz.

Postuluje ograniczenie zakazu zatrudniania rodziny tylko do bezpośredniej podległości służbowej. A także dopuszczenie wyjątków w szczególnych przypadkach, byłoby to zależne np. od decyzji ministra.

Podzieleni eksperci

Zdaniem niektórych ekspertów nie ma potrzeby takich zmian.

– Gdyby do pracowników urzędów państwowych lub służby cywilnej wprowadzić zasadę bezpośredniej podległości, to np. szef urzędu nie mógłby być spokrewniony tylko z podległymi mu dyrektorami, a obecnie nie może być takiego pokrewieństwa wobec wszystkich pozostałych pracowników – mówi Aleksandra Skorupka, dyrektor biura prawnego i spraw pracowniczych Kancelarii Senatu.

Podobne zdanie ma prof. Krzysztof Rączka, dziekan Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego. – Administracja jest rozbudowana, więc nie ma potrzeby, aby dla wszystkich urzędów wprowadzać zasadę bezpośredniej podległości – uważa.

Jego zdaniem bardziej liberalne przepisy nie powinny w ogóle objąć instytutów badawczych. – Ograniczenie się do bezpośredniości mogłoby skutkować np. tym, że ojciec byłyby dyrektorem instytutu, a jego syn, mając bezpośredniego kierownika w jednostce badawczej, byłby preferencyjnie traktowany, bo otrzymywałby np. dodatkowe pieniądze na prowadzenie badań – wyjaśnia.

Nie zgadza się z tym prof. Leszek Rafalski. – Wprowadzenie w instytutach badawczych tylko bezpośredniej podległości służbowej jest uzasadnione, ponieważ ułatwiłoby prowadzenie w nich polityki kadrowej – twierdzi.

Dodaje, że już po wprowadzeniu zakazu w 2010 r. instytuty musiały dokonać zmian w strukturze zatrudnienia. – Niektórzy pracownicy zostali przesunięci na inne stanowiska, a niektórzy nawet zwolnieni – mówi.

Dr Magdalena Zwolińska, adwokat z kancelarii DLA Piper Wiater sp.k., uważa, że ogólnie wspólna praca rodziny urzędniczej zawsze przeszkadza w przypadku istnienia podległości służbowej. Powoduje w społeczeństwie wrażenie, że bez znajomości w urzędzie nie uzyska się etatu. Podkreśla, że także kontrola nad zatrudnionym członkiem rodziny może być iluzoryczna, co pogarsza jakość funkcjonowania administracji. – Dlatego generalnie powinno się unikać zatrudniania rodziny – uzupełnia.

Tego zdania są też niektórzy przedstawiciele instytutów. Nie chcą zmian, bo boją się zarzutów o nepotyzm, czy kumoterstwo.

– Mogłyby się wówczas pojawić oskarżenia, że zatrudniamy po znajomości, dlatego rozluźnianie przepisów w tym zakresie może nie być wskazane – mówi Krzysztof Niemczuk, dyrektor Instytutu Weterynaryjnego – Państwowego Instytutu Badawczego w Puławach.