statystyki

Bezrobotnych nie brakuje, ofert pracy też nie. Tylko nie w tych samych zawodach

autor: Urszula Mirowska-Łoskot20.02.2014, 07:19; Aktualizacja: 20.02.2014, 08:06
zawody-praca-pracownicy

Potrzebni są ludzie do pracy w takich profesjach jak robotnik gospodarczy, technik prac biurowych czy telemarketer.źródło: ShutterStock

Urzędy pracy czekają z wolnymi ofertami zatrudnienia. Powód? Bezrobotni są przygotowani do wykonywania obowiązków w profesjach, których firmy nie potrzebują

Reklama


Reklama


W I półroczu 2013 r. do pośredniaków nie wpłynęła żadna oferta pracy dla osób szukających zatrudnienia w aż 397 zawodach. Dotyczyło to m.in. matematyków, filozofów i techników włókiennictwa.

Z kolei w przypadku 55 profesji pracodawcy szukali chętnych do pracy, ale nie odnotowano bezrobotnych, którzy mogliby ją podjąć. Chodzi przede wszystkim o zawody medyczne, tj. pielęgniarki specjalistki opieki paliatywnej, lekarzy psychiatrów, lekarzy (anestezjologia i intensywna terapia), położne (specjalistki pielęgniarstwa rodzinnego czy ginekologicznego), lekarzy geriatrów oraz medycyny pracy.

Tak wynika z raportu „Zawody deficytowe i nadwyżkowe w I półroczu 2013 r.” Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej (MPiPS).

– Pogłębia się niedopasowanie między tym, jakich pracowników potrzebują firmy, a jacy bezrobotni szukają zatrudnienia. Obserwujemy je już od kilku lat – mówi prof. Mieczysław Kabaj, ekspert Instytutu Pracy i Spraw Socjalnych.

Pracodawcy też się skarżą, że w określonych profesjach trudno znaleźć odpowiedniego pracownika.

– Jest duża różnica między tym, kogo szukają przedsiębiorcy, a jakie wykształcenie mają osoby, które chcą podjąć pracę – potwierdza Grzegorz Byszewski, ekspert Pracodawców RP.

Specjaliści wskazują, że winny jest m.in. system edukacji.

– Nie jest oparty na strukturze popytu na pracę, czyli szkoły nie kształcą w tych zawodach, których potrzebuje rynek – tłumaczy prof. Mieczysław Kabaj.

Pracodawca nie nauczy

Dodaje, że mimo iż mamy ogromne bezrobocie, to kilka tysięcy miejsc w przedsiębiorstwach nadal czeka na pracowników. Pracodawcy wymagają umiejętności, których szkoła nie uczy.

– Firmy nie stać na to, aby dopłacać do pracowników, a często kilka miesięcy muszą poświęcić na przyuczenie w danym fachu, bo np. szkoła zawodowa nauczyła już niepotrzebnych dla firm umiejętności – wskazuje.

To również potwierdzają dane z raportu. Na przykład na liście zawodów, na które jest zapotrzebowanie, znalazł się spawacz metodą MAG. Praca w tym fachu wymaga znajomości nowoczesnej technologii. Z drugiej strony profesja spawacza ręcznego gazowego została zaliczona do grupy tych, których pracodawcy nie szukają.

– Skoro wiemy, że w danych zawodach jest zdecydowana nadwyżka, to na tych kierunkach powinno być ograniczane kształcenie – uważa Grzegorz Byszewski.

Jego zdaniem trudniej jest przewidzieć, jakich pracowników będą potrzebowały firmy za kilka lat.

– Może się okazać, że osoba, która dziś podejmie studia na informatyce, będzie mieć problem ze znalezieniem pracy za pięć lat, bo rynek już tych osób nie będzie potrzebował – wskazuje Grzegorz Byszewski.

Umiejętności bezrobotnych niepotrzebne dla firm

Umiejętności bezrobotnych niepotrzebne dla firm

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Zbyt duże ambicje

Do zawodów nadwyżkowych należą m.in. ekonomiści, pedagodzy czy specjaliści administracji publicznej. W przypadku tych profesji rośnie liczba osób bezrobotnych, a maleje liczba oferowanych miejsc pracy. Najbardziej w zawodzie pedagoga.

Potrzebni są zaś ludzie do pracy w takich profesjach jak robotnik gospodarczy, technik prac biurowych czy telemarketer.

– Obecnie studia podejmuje ok. 80 proc. maturzystów. Osoba, która zdobędzie tytuł magistra, potem nie zawsze chce pracować za płacę minimalną jako telemarketer – mówi Grzegorz Byszewski.

Zdaniem ekspertów potrzebna jest współpraca rządu w sprawie wypracowania wspólnego modelu kształcenia przyszłych kadr. Zdaniem prof. Mieczysława Kabaja w przygotowaniu takiej strategii powinny wziąć udział MPiPS, Ministerstwo Edukacji Narodowej oraz Ministerstwo Gospodarki.

– Jeśli nie zwiększy się liczba miejsc pracy ani nie zostaną wprowadzone zmiany w systemie edukacji, liczba bezrobotnych będzie rosnąć. Te osoby z Polski wyjadą, a to byłaby ogromna strata ekonomiczna – kończy.

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję

Reklama


Źródło:Dziennik Gazeta Prawna

Polecane

Reklama

  • z(2014-02-20 08:14) Odpowiedz 00

    W moim PUPie jest nawet oferta - zbieracz truskawek w Niemczech ... ( do tego chyba trzeba PUPu ) . Zatrudnionych ponad 20 osób, które rejestrują, robią statystyki, szkolą się, itp. itd.

  • Werwa(2014-02-20 13:09) Odpowiedz 00

    Guzik prawda. W Warszawie w UP ul.Grochowska nie ma zadnej oferty pracy. ZADNEJ poza darmowym "stazem"

  • A(2014-02-20 11:27) Odpowiedz 00

    No właśnie - po co ludzie idą studiować filozofię ..--- Filozofię, historię, socjologię - studiuje się po to ażeby zostać Ministrem, niezależnie od rodzaju Ministerstwa w rządzie RP.

  • minimum(2014-02-20 11:32) Odpowiedz 00

    "Osoba, która zdobędzie tytuł magistra, potem nie zawsze chce pracować za płacę minimalną jako telemarketer – mówi Grzegorz Byszewski."

    Buhahahaha a kto chce pracować za minimalną? Tyle, że w Polsce czy to magister, czy skladacz tzw. małe chińskie rączki to i tak dostaje minimalną.
    No chyba, że jest się rodziną królika ..., dla szarego Kowalskiego z mgr, czy bez i tak praca jest tylko za minimalną.

    Niech właściciele sami zasuwają za minimalną!

  • arek(2014-02-21 09:15) Odpowiedz 00

    Specjaliści w zawodach medycznych wymienionych w artykule poszukowaniu są też na przykład w Niemczech, czy w Holandii. Z tym, że tem proponują zarobki na poziomie co najmniej trzykrotnie wyższym niż u nas, przy znacznie lepszym komforcie pracy. Proste pytanie zatem: jeżeli za taką samą pracę w jednym miejscu można zarobić powiedzmy 2000 zł, a trochę dalej 2000 ale EURO to gdzie ludzie podejmą pracę. Zapłąćcie to wrócą, lepiej pracować w kraju niż za granicą, ale za tą pracę trzeba się jeszcze utrzymać.

  • Rakieta(2014-02-21 09:17) Odpowiedz 00

    Chciałabym znać te oferty pracy dla położnych. Od 2 lat szukam pracy w tym zawodzie mam wykształcenie wyższe i staż pracy, ale mieszkając 100 km od Warszawy takich jak ja nie zatrudniają, bo szpitale upadają. Na drugi raz proszę jednak pisać zgodnie z prawdą, wszystkie oferty pracy jakie znalazłam w UP w Sokołowie Podlaskim i okolicach dotyczą dojenia krów, przedstawicielstwa handlowego w zakresie sprzedaży pasz i operatora wózków widłowych. Trochę rozwagi w tym co piszecie, bo ludzie się zrażają do WAS!

  • zły(2014-02-20 13:03) Odpowiedz 00

    Byszewski co za problem??? Pokaż wszystkim że można za minimalna pracować na stanowisku telemarketera po studiach wyższych

  • OLA(2014-02-20 13:08) Odpowiedz 00

    Autor tekstu nie wspomniał, że oferty dla robotnika gospodarczego czy pracownika biurowego to głównie oferty subsydiowane (refundowane z FO lub EFS) dlatego nie można ich wymieniać w tym kontekscie.

  • majka(2014-02-20 14:55) Odpowiedz 00

    Ze Psychiatrow brakuje to zaden sie nie dziwi bo ci na Wiejskiej potrzebuja tych lekarzy a jeden najwiecej ktory ma duzo wizji

  • ciężko się żyje w POlszy!!!!(2014-02-20 11:03) Odpowiedz 00

    bo depotyzm,chamstwo i głupota zagnieżdziła się u naszych wyzwolicieli/obecnie 30 lat rządzących/-wszystko pod siebie,nic dla obywatela.

  • Jasiek.(2014-02-20 16:05) Odpowiedz 00

    Problemem jest polski system oświatowy, w którym najważniejsze jest, by szkoła dała nauczycielom w niej zatrudnionym pracę. Dotyczy to wszystkich szkół. Czemu uczelnie kształcą osoby na kierunkach, po których żadnych szans na pracę nie ma? Odpowiedź jest prosta. Doktor, czy profesor filozofii musi pracę mieć, bo ma umowę o pracę na czas nieokreślony z uczelnią. To samo dotyczy również szkół średnich. W Polsce nigdy nie będzie, jak w Niemczech, nigdy nie stworzy się systemu, opartego na zasadach "Ausbildungu" (kiedyś w Polsce mówiło się - młody do terminu przyszedł), bo nigdy nie pozwoli na to lobby nauczycielskie.

  • Sebus(2014-02-22 13:21) Odpowiedz 00

    Potrzeba jest urynkowienia edukacji. Edukacja musi być poddana tym samym mechanizmom co przedsiębiorstwa. Tylko w ten sposób dojdziemy do zbieżności. Ludzie obecnie myślą, że się kształcą za darmo więc się kształcą tam gdzie lubią i im wygodnie. Płacąc wybieraliby takie kierunki kształcenia, żeby opłata się zwracała. Dodatkowo w edukacja byłaby wspierana przez przedsiębiorców. Powoli zauważamy efekt współpracy firm z szkołami w zakresie metod kształcenia. Urynkowienie tą współpracę by zwiększyło. W końcu to przedsiębiorcy danych branż najlepiej wiedzą jakich pracowników potrzebują to oni powinni być częścią prywatnego systemu edukacji.

  • qwerty(2014-02-20 19:18) Odpowiedz 00

    Produkujcie więcej magistrów byle czego. Zmywaki w UK ciągle aktualne.

  • Moherowy PiSior(2014-02-21 14:25) Odpowiedz 00

    Ale pierdoły ludziom wciskają. GP schodzi nie na dno, ale już brnie w muł. Zmieńcie tytuł na Trybuna Ludu Bis.

  • Marcin z Urzędowa(2014-02-20 21:35) Odpowiedz 00

    System kształcenia w Polsce wcale nie jest gorszy jak na zachodzie. Szkoły doskonale przygotowywują ogólnie. Polscy absolwenci z powodzeniem konkurują z kolegami wykształconymi w krajach Europy zachodniej, a często są od nich zwyczajnie lepsi, tyle że z obcego kraju. Polscy pracodawcy chcieli by po szkole od razu pracownika z 5 letnim doświadczeniem. Patrzą bardzo krótkoterminowo. A to nie tak. W człowieka się inwestuje, pracować trzeba się nauczyć, trzeba mieć gdzie. Za parę lat w Polsce będzie brakować wykwalifikowanych robotników, jak już teraz na zachodzie Europy. Pewnie przyjadą z Ukrainy, wykształceni przez inny kraj. I po problemie. To że system kształcenia nie do końca pokrywa się z zapotrzebowaniem rynku pracy to prawda. Ale nikt tym chyba w Polsce nie zarządza. W mieście gdzie mieszkam, polikwidowano szkoły zawodowe, technika, prawie same licea tylko zostały. Młodzież za bardzo nie ma gdzie uczyć się zawodu. Zostają potem tylko kursy. A jak ktoś ma dobry fach, to uczy się języka i wyjeżdża najczęściej na zachód. Większa stabilizacja, socjal, służba zdrowia, można się utrzymać nawet za płacę minimalną (wynająć mieszkanie i się wyżywić) co w Polsce najczęściej jest niemożliwe.
    Można żyć samodzielnie, a nie mieszkać u rodziców w wieku 40 lat.

  • donald kacza łapa(2014-02-22 21:16) Odpowiedz 00

    To w czym przodujemy w unii europejskiej to mega eksport bezrobotnych to
    jest sukces obecnych rządu geniuszy z rudym pajacem na czele

  • KONTRA KONTRZE(2014-02-21 19:57) Odpowiedz 00

    Kontry nie rozumiem--- Praca ma być. Chętni do pracy powinni umieć tyle, żeby tę pracę wykonywać. Praca musi być opłacana. Żeby były pieniądze na opłacenie pracownika, towar, który przy jego udziale wyprodukowano, musi być komuś potrzebny, a i tak będzie szukał taniego tego czegoś. Pracownik powinien przyjść i powiedzieć uczciwie - chcę, umiem, jestem po szkole. A tak niestety nie jest. Kończą ludzie szkoły bo dziadek skończył, albo mama tam uczy, albo dziewczyna/chłopak , a potem żal. Najważniejsze jest zdobycie takiego zawodu, który pozwala szybko się przystosować do ciut ciut innego zawodu. Nie starczy pracy lubianej dla każdego. Nie każdy może być somelierem, chociaż nieźle płacą. No to po co to szalone pchanie się na kierunki studiów, po których pracy nie ma i nie będzie...? Nie ma dla mnie bardziej niezrozumiałej sprawy, jak studiowanie dla przyjemności towarzyskich na koszt zobowiązanych rodziców. Taka nowa moda na młodych starych ale z dyplomami. A rodzice niech zdychają z przepracowania... i miłości. A pracy nie ma, pewnie dobrze, w kolejce po zasiłek sami swoi...STWORZYLI TĘ KOLEJKĘ SAMI SOBIE...PAŃSTWOWEGO MA BYĆ CORAZ MNIEJ, KONIEC Z UTRZYMYWANIEM TAKICH ZAKŁADÓW, KTÓRE NIE SPRZEDAJĄ NICZEGO, NAWET DOBRYCH ŻYCZEŃ...

  • ja i inni(2014-02-20 11:16) Odpowiedz 00

    Kiedyś były szkoły przyzakładowe... może wrócić do tej formy kształcenia...tylko już zakładów pracy nie ma... są tylko uczelnie, centra handlowe ...

  • Tadeusz(2014-02-20 10:52) Odpowiedz 00

    Mam pytanie do resortowego dyr.Departamentu d/s szkoleń u Pana Mini. Kosiniaka...czy ma Pani wpływ na organizowane szkolenia już ze szczebla Ministara choćby ostatnie tzw. "PILOTAŻE". Pan Min. słuchał relacje we Wrocławiu jak przebiega realizacja w trzech powiatrach Dolnego Śląska a jakie wnioski..,,...Mam propozycje dla Pana Protassiewicza aby na listach do PE uwzględnił speców z DWUP odpowiedzialnych za projekty jako jedynki i wysłał ich do Brukseli...

  • beza(2014-02-20 08:14) Odpowiedz 00

    brak mentalności pracodawców do zawodu jaki się nauczyli w szkole i nawet nie sprawdzili kompetencji a nawet pracy wykonywanej dotychczas lub chcenia wykonywać

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Dowiedz się więcej

Prawo na co dzień

Galerie

Polecane

Reklama