Unia Europejska reformuje system pośrednictwa pracy między państwami członkowskimi, by wzmocnić mobilność młodych. Od 1 stycznia 2014 r. zmiany w sieci EURES mają zacząć funkcjonować także w Polsce.

Propozycje rozwiązań w tym zakresie zawiera projekt ustawy o zmianie ustawy o promocji zatrudnienia i instytucjach rynku pracy, która obecnie czeka na rozpatrzenie w Sejmie. Na tej podstawie ma się zwiększyć intensywność działań służb zatrudnienia państw UE w zakresie pośrednictwa pracy. Ich działalność ma w większym stopniu opierać się na kojarzeniu ofert zatrudnienia z kandydatami do jego podjęcia, a nie tak jak dotychczas na wymianie informacji o rynku pracy. Zmiany w sieci EURES pozwolą też na oferowanie osobom młodym, oprócz etatów za granicą, także praktyk i staży zawodowych. By ułatwić wymianę pracowników między państwami, krajowe służby zatrudnienia będą też współpracować z sektorem prywatnym, a konkretnie z wybranymi agencjami zatrudnienia.

Pośrednictwo pracy w Europie

Pośrednictwo pracy w Europie

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Złe prognozy

Ułatwienia dla osób wyjeżdżających do pracy za granicę są konieczne, bo Polska musi wywiązywać się ze zobowiązań wynikających z inicjatyw unijnych.

Zdaniem prof. Elżbiety Kryńskiej z Uniwersytetu Łódzkiego reforma EURES pozwoli na większą przejrzystość ofert pracy, w tym także tych udostępnianych przez agencje zatrudnienia.

– Nie można postrzegać tych rozwiązań jako prób wypychania Polaków za granicę. Nadal bowiem zasadą jest, że obywatel UE znajduje pracę w swoim kraju. Sieć EURES to jeden z filarów swobodnego przepływu osób w Unii Europejskiej. Nie możemy go więc blokować – dodaje.

Eksperci są jednak zgodni, że wsparcie dla podejmowania pracy za granicą może pogłębić niekorzystny trend emigracyjny.

– Trzeba pamiętać, że ten rynek działa przeważnie w jedną stronę. Pracownicy z krajów UE nie szukają pracy w Polsce. Mamy do czynienia wyłącznie z eksportem naszej siły roboczej. Powstaje więc pytanie, na ile powinniśmy być zainteresowani wyjazdami Polaków za granicę – wskazuje Andrzej Martynuska, dyrektor Wojewódzkiego Urzędu Pracy w Krakowie.

Również Grzegorz Kądzielawski, prezes Fundacji Energia dla Europy badającej problemy bezrobocia wśród młodych, uważa, że skuteczniejsze pośrednictwo pracy w ramach EURES może nam zaszkodzić.

– Powinniśmy się skupić na gruntownej reformie instytucji rynku pracy i systemu szkolnictwa w Polsce, a nie ułatwiać poszukiwania pracy za granicą. Brakuje nam m.in. współpracy szkół wyższych z biznesem. To powinien być standard – podkreśla.

Zatrzymać falę

Od chwili otwarcia granic Unii z Polski wyjechało już ok. 2 mln osób. Tracą na tym polski budżet i system ubezpieczeń społecznych. Zdaniem Andrzeja Martynuski powinny więc obowiązywać mechanizmy, które zachęcą młodych nie tylko do wyjazdów w celu nabycia lub podniesienia kwalifikacji, lecz także do powrotu, by móc wykorzystywać zdobyte doświadczenie w kraju.

– By zatrzymać młodych lub skłonić ich do powrotu, nie wystarczą jednak same zmiany w zakresie polityki rynku pracy. Potrzebna jest poprawa warunków ekonomicznych, bo niewątpliwie decydującym czynnikiem emigracji jest wysokość zarobków i poziom życia – uważa prof. Elżbieta Kryńska.

Potwierdza to Grzegorz Kądzielawski, wskazując, że do zatrzymania młodych w kraju konieczne jest obniżenie pozapłacowych kosztów pracy i podatków związanych z prowadzeniem działalności gospodarczej.

Ewelina Pietrzak, ekspert rynku pracy i prawnik z Kancelarii Adwokackiej Błażeja Wojnicza, uważa, że należy przede wszystkim skupić się na tym, by osobom kończącym naukę ułatwić wejście na rynek pracy.

– Decydujące jest pierwsze 6 miesięcy po skończeniu uczelni. Jeśli absolwent w tym czasie nie znajdzie zatrudnienia, decyduje się na wyjazd – wskazuje.

Jej zdaniem pewne znaczenie w zatrzymaniu młodych w kraju mogą odgrywać nowe rozwiązania przewidziane w nowelizacji ustawy zatrudnieniowej, które od przyszłego roku będą wdrażane w urzędach pracy. Pracodawcy mają chętniej zatrudniać młodych m.in. dzięki zwolnieniu ich z obowiązku opłacania składek na ubezpieczenia społeczne przez pierwsze pół roku, jeśli zaangażują osobę podejmującą swoją pierwszą pracę w życiu. Emigrację zarobkową może także częściowo powstrzymać wprowadzenie bonu na zasiedlenie.

– Osoba, która w miejscu zamieszkania nie może znaleźć pracy, zamiast od razu wyjeżdżać za granicę, będzie mogła uzyskać środki na zamieszkanie w innej miejscowości, gdzie podejmie etat. Dzięki temu migracja będzie mieć charakter wewnętrzny, a nie międzynarodowy – podkreśla.

W opinii Grzegorza Kądzielawskiego propozycje te są niewystarczające, a wprowadzanie całego katalogu nowych form aktywizacji bezrobotnych jest błędem.

– Wystarczyłoby zachowanie kilku, np. 2–3 instrumentów, które najbardziej przybliżają do znalezienia pracy. Uważam, że należy postawić na dotacje dla zakładających działalność gospodarczą, a zrezygnować np. ze szkoleń, które przynoszą znikome efekty – wskazuje.