statystyki

Przywileje, nasza ukryta codzienność. Prawie każdy w Polsce ma jakieś ulgi

autor: Mira Suchodolska08.02.2013, 06:56; Aktualizacja: 08.02.2013, 07:58
Rodzaj i wartość przywilejów zależą od zamożności pracodawcy i tego, co chce dzięki nim uzyskać.

Rodzaj i wartość przywilejów zależą od zamożności pracodawcy i tego, co chce dzięki nim uzyskać.źródło: ShutterStock

Zabrać, uciąć, zlikwidować – im bardziej blaknie zieleń wyspy, na której żyjemy, tym głośniejsze stają się postulaty, aby siekiera wolnego rynku ukróciła przywileje, czyli szczególne uprawnienia pracownicze różnych grup zawodowych. Ostatnio oberwało się kolejarzom, którzy strajkowali w obronie prawa do ulgowych przejazdów pociągami. Za chwilę przyjdzie czas na górników, energetyków, urzędników, policjantów, sędziów, rolników. Bo im bardziej kasa pustoszeje, tym większa pokusa, aby zaoszczędzić na tym, co wcześniej się podarowało.

Reklama


Reklama


Jak zwykle przy tej okazji pojawią się argumenty, że przywileje to wymysł PRL, że ich skasowanie będzie aktem sprawiedliwości społecznej i dopasuje nasz rynek do gospodarki wolnorynkowej.

Stara historia

Tyle że to właśnie te argumenty można porównać do PRL-owskiej agitki (sprawiedliwość społeczna, równość wszystkich poprzez zabranie tym, którzy coś mają). A przywileje pracownicze i branżowe były, są i będą, zarówno w Polsce, jak i w innych krajach. Stanowią naturalne narzędzie prowadzenia polityki kadrowej, finansowej i gospodarczej przez właściciela – firmę prywatną lub państwo. Jednak jak to z narzędziami bywa, niektóre się zużywają i ich stosowanie przestaje być opłacalne. I trudno je wycofać, nawet jeśli robi się to po to, żeby wprowadzić nowe.

W XIV wieku, za czasów Kazimierza Wielkiego, wprowadzono układ zbiorowy dla górników pracujących w kopalniach soli. Cytując za Zygmuntem Glogerem i jego „Encyklopedią staropolską”: „Kazimierz W. przy kopalniach wielickich wyznaczył pensyi rocznej pierwszemu wice-żupnikowi 26 grzywien, czyli 13 funtów, sztygarowi 84 grosze, łucznikowi i kucharzowi swemu po jednej grzywnie, kuchcie, palaczowi, odźwiernemu, pomywaczowi po 24 grosze; nadto każdy ze służby dostawał odzież zimową i letnią oraz co miesiąc nowe obuwie (co przypomina zwyczaj zachowany dotąd u ludu na Mazowszu i Podlasiu, gdzie gospodarz daje swemu parobkowi ubranie zimowe, letnie i buty)”.

Oprócz tego żupnicy dostawali deputat w postaci soli, która była wówczas bardzo cenna.Dziś jest tania, nie nadaje się jako dodatek do pensji. Zastąpiły ją karnety na siłownię, prywatne ubezpieczenia medyczne, samochody służbowe, komórki. A to nie wszystko.

Pracownicy koncernu Mars mają okresowy przydział słodyczy oraz możliwość kupienia ich taniej w zakładowych sklepach. Pracownicy Grupy Żywiec odbierają deputat w postaci puszek piwa. Zatrudnieni w Oplu mogą kupić auto z kilkudziesięcioprocentową zniżką, a załogi firm ubezpieczeniowych wykupują polisy za pół darmo. Pracownicy banków mogą brać nisko oprocentowane kredyty. Lekarze i pielęgniarki nie czekają w kolejce do szpitala. Pracownicy Miejskiego Przedsiębiorstwa Oczyszczania Miasta w Warszawie (właściciel – samorząd) prócz bonusów typu „wczasy pod gruszą” mają dostęp do dodatkowej, bezpłatnej opieki medycznej.

Rodzaj i wartość tych przywilejów zależą jedynie od profilu i zamożności pracodawcy. Oraz od tego, co chce dzięki nim uzyskać.

Kolej na przywilej

W ostatnim czasie zimową teraźniejszość Polaków rozgrzały strajki kolejarskie i związana z nimi dysputa o zasadności przywilejów przynależnych tej branży. Aby wyrobić sobie na ten temat zdanie, cofnijmy się w przeszłość, choć teraz nieco mniej odległą, bo sprzed wieku. I przyjrzyjmy się Kolejom Żelaznym (bo tak nazywano wówczas późniejsze PKP) w świeżo odrodzonej Polsce. Kiedy zewidencjonowano stan tras kolejowych, okazało się, że podczas I wojny światowej zostało zniszczonych 40 proc. mostów i 63 proc. dworców. Z 5 tys. parowozów, jakie udało się przejąć od zaborców, połowa nie nadawała się do użycia. Z wagonami było nieco lepiej, ale było ich 129 typów, różniących się od siebie wszystkim – systemami hamulcowymi, grzewczymi, oświetleniowymi, tak że trudno było je zebrać w jeden skład zdolny wyjechać w trasę. A jeśli już o trasie mowa: Polska odziedziczyła 70 typów szyn. Jak pisze w swoim artykule „Kolejowy cud” historyk dr Andrzej Krajewski: „Te w zaborze rosyjskim miały szerszy rozstaw, zaś w zaborze austriackim obowiązywał na torach ruch lewostronny, odwrotnie niż w Niemczech i Rosji”. Zwrotnice i wszelkie urządzenia kolejowe wymagały więc przebudowy. I nie tylko one. „Ziemie nasze, podzielone na części przez zaborcze mocarstwa, otrzymywały koleje, których ogólne kierunki podyktowane były względami państwowymi i strategicznymi, zaś sprzeczne z niemi częstokroć interesy kraju odgrywały podrzędną rolę” – zapisał na początku lat 20. naukowiec Politechniki Lwowskiej prof. Karol Wątorek.

Dla powstającego z ruin państwa sprawa budowy sprawnego transportu, a więc głównie kolei, była równie ważna jak dla organizmu drożny układ naczyń krwionośnych. Dlatego sprawą tak istotną było przyciągnięcie najlepszych fachowców, którzy sprostają zadaniu. Pracownicy kolei dostali więc, już od 1920 r., nie tylko prawo do bezpłatnych i ulgowych przejazdów dla siebie i swoich rodzin (a także dla pomocy domowych, opiekunek do dzieci), lecz także prawo do bezpłatnego przewozu płodów rolnych, tzw. okopowizny, dwa razy w roku do 200 kg na osobę. Były mieszkania służbowe dla kadry, a przy przeprowadzce bezpłatny wagon towarowy do przewozu mebli – do 15 ton. To nie wszystko: już przedwojenny ustawodawca gwarantował kolejarskiej braci zaopatrzenie w węgiel, zwrot czesnego za szkoły prywatne dla ich dzieci (jeśli w publicznych nie było miejsc), renty wdowie i sieroce, bezpłatne leczenie i lekarstwa. W 1937 r. z inicjatywy marszałka Józefa Piłsudskiego wprowadzono Dzień Kolejarza.

Te nakłady opłaciły się państwu. Kluczową dla II RP trakcję o długości 485 km zbudowano w rekordowym tempie. Pociągi zaczęły kursować nią już w 1931 r. Wielki Kryzys – co zabrzmi paradoksalnie w dzisiejszej sytuacji – oznaczał dla polskiej kolei okres wielkiej prosperity. Aby przetrwać ciężkie czasy, inwestowano w nowe technologie, pozwalające zwiększyć szybkość pociągów i zadbać o komfort podróżnych. Bardzo się przy tym starano, aby ceny biletów nie okazały się zbyt wysokie dla niezamożnych obywateli.

Czasy PRL nie zdołały rozmontować ani sieci połączeń, ani przywilejów pracowniczych. Polskie Koleje Państwowe nadal były państwem w państwie, choć tabor zaczął się sypać, a pociągi spóźniać.

To w III RP – i to od początku jej istnienia – zaczęła dramatycznie spadać ranga połączeń kolejowych. Postępowała likwidacja całych linii, na mapie kraju pojawiły się opuszczone dworce i zarośnięte trawą torowiska. Równolegle do tego zawód kolejarza stracił na znaczeniu – nie jest on już poważanym i świetnie opłacanym urzędnikiem, lecz kiepsko zarabiającym obiektem społecznej niechęci (bo spóźnienia, bo zamiast toalet „śniegowe trony”). Z dawnych przywilejów zostały już w zasadzie tylko ulgi na przejazdy, które także chce się kolejarzom odebrać.

Minister transportu w latach 1990–1992 Ewaryst Waligórski zwraca uwagę na to, że oszczędności z tytułu odebrania kolejarzom i kolejarskim emerytom prawa do darmowych przejazdów będą bardziej papierowe niż realne. W 1990 r. legitymacje kolejowe uprawniające do ulgowych przejazdów miało 3,5 mln osób na 480 tys. pracujących w PKP. Dziś w spółkach kolejowych, jak opowiada Waligórski, pracuje 100 tys. osób. Zniżki na przejazdy dla kolejarzy na emeryturze też nie są kosztowne, jeśli w 2012 r. wykupiło je (140 zł za uprawnienie plus prawie 20 zł za legitymację do tego za każdorazowe wypisanie biletu 17,5 zł) 130 tys. uprawnionych wobec 150 tys. rok wcześniej i 250 tys. w 2010 r. Problem więc, można powiedzieć, ulega samolikwidacji.

– Wiele jest o to krzyku, ale mało kto wie, że ulgi dla kolejarzy istnieją w większości krajów – komentuje Waligórski. Nawet w Wielkiej Brytanii, mimo prywatyzacji tego transportu, mają oni 75 proc. ulgi na przejazd. Podobnie jest na Węgrzech, w niemieckiej Deutsche Bahn, we francuskich liniach kolejowych. We Francji zresztą, kraju znanym z rozbudowanego socjalu, wiek emerytalny dla niektórych zawodów kolejarskich (np. maszynistów) zaczyna się od 50. roku życia.

Jak mówi Ryszard Bartoszek, emeryt i działacz związków kolejarskich, europejscy kolejarze na zasadzie wzajemności honorują swoje przywileje.

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję

Reklama


Źródło:Dziennik Gazeta Prawna

Polecane

Reklama

  • J.wT. Kresy Zach.(2013-02-08 08:08) Odpowiedz 00

    To bardzo wyważony artykuł. Zwlaszcza powinien być polecany dla wszystkich narwanych politykow i urzędników jako "powtórka z matury", bo zbyt często ich wypowiedzi i oceny wołąją o to aby skierować ich ponownie na ścieżkę edukacji na poziomie szkoły średniej - nawet tych co zaliczyli studia wyższe.

  • konserwa1(2013-02-08 13:58) Odpowiedz 00

    Ale z drugiej strony opodatkowanie często dwu lub trzykrotne Pana ekonomisty nie razi ???

  • .,.(2013-02-08 11:33) Odpowiedz 00

    milo poczytać glosy rozsadku na tym forum, ale poczytajcie tez opinie drugiej strony np
    serwisy.gazetaprawna.pl/edukacja/artykuly/677345,men_nowelizuje_karte_nauczyciela_beda_zmiany_w_dodatkach_i_urlopach.html,1,3

  • Smerfik(2013-02-08 12:31) Odpowiedz 00

    24: bezpartyjny z IP: 31.182.132.* (2013-02-08 12:03)

    @Smerfik
    "Matematyka nie jest nikomu obca, jeżeli tworzący przepisy SSE wiedzielii (a wiedzieli na pewno), że:
    polski przedsiębiorca ( biedny) =wartość kapitału 1
    zagraniczny kapitał (bogaty) =10
    a przepisy SSE pozwalają na wejście tym, którzy mają kapitał=>5
    [...]"

    Minimalna wysokość inwestycji by się załapać na SSE to... 100 tyś euro. Co więcej były bardziej korzystne wymogi dla podmiotów z branży SME niż dla korporacyjnych jeśli chodzi o wszelkie wymagane okresy.

    Zakładanie, że taka kwoty jest poza zasięgiem polskich podmiotów to chyba nadużycie z Twojej strony, czyż nie?

  • pojakielicho(2013-02-09 09:02) Odpowiedz 00

    No p. Redaktor znowu byka strzelil. Z tymi energetykami to nie do konca cala prawde napisal. W niektorych zakladach w zakladowych ukladach pracownicy wywalczyli ze tylko i wylacznie w przpadku smierci energetyka podczas pracy i jesli byl on jedynym zywicielem to zaklad zatrudni osobe ktora te obowiazki przejmuje np. Zona,syn . I nic wiecej. To nie sa posadki dla krewniakow. Deputat energetyczny jest wynosi on 3 tys kwh na rok. Placi sie cene z taryfy 20 procent i podatek od tej darowizny.
    A wielka umowa spoleczna to wielkie g. Mieli zachowac miejsca pracy a jest to fikcja, ponizanie i walanie ludzmi to jest nasz socjal.

  • jurasN(2013-02-09 14:57) Odpowiedz 00

    Różnych ULG/przywilejów, ma cała masa zawodów (wybrańcy/oszu... narodu, policja, górnicy, wojskowi, nauczyciele, renciści, kombatanci, sędziowie, prokuratorzy, emeryci, CAŁE RODZINY pracowników MPK z BEZPŁATNYMI przejazdami komunikacją miejską, bankowcy z dostępem do tanich kredytów, pracownicy linii lotniczych, trzynastki urzędników, czternastki ...) wszystkich nie będę tu wymieniał, bo będziecie czytać do rana następnego dnia. Ale... Z jakichś powodów, jednym zawodom chce się to zabierać innym nie a jeszcze innym nie, bo "prawa nabyte". Istotą problemu jest to, że np. kolejarz przyjmując się do pracy podpisywał umowę łącznie z istniejącym układem zbiorowym, który m. innymi określał prawa do ulg przejazdowych a także wielu innych przywilejów, z których ci kolejarze zostali dawno do cna oskubani. Prawo do ulgi to całkiem konkretna wartość materialna, którą się dziś ODBIERA. Innymi słowy, odbiera mu się określony przychód z PRACY, który był w umowie i pracownik realnie UBOŻEJE. Podpisujący umowę o pracę godził się na coś innego. Uczciwe byłoby, gdyby nasi wybrańcy/oszukańcy napisali ustawę zabierającą w pierwszej kolejności przywileje im i WSZYSTKIM pozostałym. Dziś trzeba kolejarza przekonać, dlaczego ON jest TERAZ do odstrzału a inni uprzywilejowani uszczerbku nie doznają. Proste?

  • emeryt(2013-02-10 08:37) Odpowiedz 00

    A ja mam ulgę po wyjsciu z wc

  • bezpartyjbny(2013-02-08 13:05) Odpowiedz 00

    Urzędnika, nie przekonają realia opisane przez Petru czy moja skromną osobę. Urzędnik zawsze będzie widział literę przepisu , a nie lokalnego przedsiębiorcę (przeważnie ubogiego). Twoja krótkowzroczność polega na tym, iż dla większości lokalnych przedsiębiorców (1oo tyś Euro to majątek), a widzą Oni firmy zagraniczne obrastające tłuszczykiem rozpieszczone wszelkimi ulgami o których Ci pierwsi mogą tylko pomarzyć. Jak napisałem wcześniej ,ze strony SSE Twoje uwagi będą nawet poprawne lecz nie prawdziwe z punktu widzenia polskiej rzeczywistości, która skrzeczy i realiów o których piszą inni ekonomiści (w tym Petru). Stałeś się adwokatem teorii, która w naszych polskich warunkach nie jest się w stanie obronić. Teorii zaprzeczającej, że dyskryminacja podmiotów gospodarczych (głownie polskich) woła o pomstę do nieba. I najgorsze, że będziesz trwać w swym uporze nie zważając na to, jak wielu z powodu tak jawnej dyskryminacji polskiego kapitału już ten kraj opuściło i robi interesy tam gdzie tej dyskryminacji nie ma.
    Pozdrawiam

  • marta(2013-02-10 10:54) Odpowiedz 00

    Bardzo dobry artykuł. Każda branża ma swoją specyfikę i uprawnienia

  • jachu(2013-02-08 13:46) Odpowiedz 00

    a ccodzienie w tej gazecie przypeprzają się do nauczycieli

  • Budzetowka obrosla roznymi przywilejami(2013-02-09 10:21) Odpowiedz 00

    Budzetowka obrosla i wciaz obrasta roznymi przywilejami wprowadzanymi co rusz nowymi przepisami prawnymi, ktore w sytuacji wysokiego bezrobocia, uwazam za wysoce niestosowne i wrecz za niemoralne.

    Jednym z przykladow jest pobieranie emerytury i praca na etacie, czesci etatu lub godzinach w sferze budzetowej, a zwolnienie pracownika-emeryta uwaza sie za dyskryminacje ze wzgledu na wiek.

    Uwazam, ze emeryci powinni miec prawo dorabiania do emerytury, ale tylko i wylacznie w sektorze prywatnym.

  • bezpartyjny do smerfik(2013-02-08 09:52) Odpowiedz 00

    O strefach ekonomicznych:
    "Każdy region czy miasto stara się przyciągnąć inwestorów, zwykle zagranicznych, kusząc ich ulgami podatkowymi, preferencjami i zachętami. Przy podejmowaniu tych działań zwykle jednak zapomina się o polskich przedsiębiorcach działających na danym terenie. Oni nie mogą korzystać z nowo proponowanych preferencji i przenieść swojej działalności do nowego miejsca. -pisze " Petru-Forsal"

    I ja si ę z tym zgadzam co pisze Petru (co do faktu iż Polacy też mogą w tych strefach jest dużym nadużyciem z Twojej strony, aczkolwiek sprostowanie Twoje jest jak najbardziej zrozumiałe i wynika z uważnej lektury co piszą inni.)

    http://forsal.pl/artykuly/676366,petru_strefy_ekonomiczne_czasami_szkodza.html

  • JOl(2013-02-08 14:58) Odpowiedz 00

    Prawie każdy w Polsce ma jakieś ulgi? Ja pracuję i ulg nie mam!

  • Ekonomista(2013-02-08 15:02) Odpowiedz 00

    Przywileje są formą uzupełnienia wynagrodzenia niestety niezależną od wyników pracy stąd archaiczną. Firma czy państwo przyznając przywileje chciały kiedyś coś w zamian osiagnąć i być może nawet osiagnęły.Dziś państwo może mieć inne cele ,a stare przywileje zostały.Na realizację nowych nie ma już środków.Ciekawe czy pracownicy kopalni soli w Wieliczce i Bochni dalej korzystają z przywilejów Kazimierza Wielkiego jak dzisiaj niepotrzebne do niczego wojo ,większość rolników ,kolejarzy ,nauczycieli itd

  • lwowianka(2013-02-08 15:14) Odpowiedz 00

    jeżeli chodzi o emerytow kolejowych ,to z własnego środowiska ,wiem , ze nie wykupią swoich uprawnien za proponowane sumy. nie będą jeździli koleja ,bo maja samochody,lub ich dzieci. kolej niech wozi powietrze ,zwykli pasażerowie za 100% ceny tez podziekuje ,bo wszędzie dojedzie siesamochodem. niech P.Minister Nowak rozpasa się sam w wagonach i oddycha swiezym powietrzem ,które będzie wozil pociągami.

  • rewizor(2013-02-08 16:21) Odpowiedz 00

    tylko nikt nie broni kolejarzom mieć ulg,tylko tak jak przed wojną tak dziś, niech pociągi jeżdżą tak samo,można było zegarek nastawić wg.odjazdu lud przyjazdu,zawód to był państwowy a czas wojny pokazał uczciwość,oddanie oraz poświęcenie wobec ludzi i własnego narodu.Kolejarz to był człowiek ze wszech miar szanowany i gdy tą cechą charakteru dziś się wykażą -niech mają a nikt im złego słowa nie powie.Bo najpierw praca a przywileje same do nich trafią

  • dystansownik(2013-02-10 15:09) Odpowiedz 00

    Pracuję w budżetówce i jedynym "przywilejem" jaki mam, jest ta trzynastka, która boli tak wielu ludzi, którzy jej nie dostają. Tylko dla nas jest to normalna część pensji, będąca dodatkiem do marnych podstaw. Nie mówię o państwowych stołeczkach, gdzie pracują "ustawieni" ludzie oczywiście, bo takie owszem istnieją.

    Te "przywileje" wcale nie są takim znaczącym obciążeniem, ale ich likwidacja jest łatwiejsza i bardziej widowiskowa niż restrukturyzacja i realna ocena systemy pracy.
    U mnie wprowadzono system premii motywacyjnych, zależnych od wyników pracy. Teoretycznie ma to o wiele lepsze właściwości motywacyjne niż stała trzynasta, którą większość uważa za coś co po prostu ma być, bo się należy.
    Jednocześnie dla pracowników w działach wspomagających, których efekty pracy są trudne w ocenie, wprowadzono premie ryczałtowe, żeby nie czuli się poszkodowani, gdy inni dostają coś ekstra. I znów wracamy do punktu wyjścia, bo nagle okazuje się, że połowa osób dostaje kasę niezależnie od tego co robi, więc uznają, że co by się nie działo, ona im się należy.

    Przywileje można utrzymać, pod warunkiem, że oszczędności poszuka się głębiej, tam gdzie mogą one być nawet większe i przyniosą lepsze rezultaty. Głównym kierunkiem działania nie powinno być przykręcanie śruby, ale odpowiednie naoliwienie, aby zwiększyć wydajność pracy.

  • niestety(2013-02-12 15:41) Odpowiedz 00

    Dobrze napisane "prawie" , to nie znaczy że każdy !!!

  • Piszpan(2013-02-10 19:56) Odpowiedz 00

    Najwyzszy czas pozbyc sie tego balastu za czasow PRL-u.Ludzie nie zarabiali, a w to miejsce dostawali bonusy,ale to dotyczylo tylko niektorych grup.Zaplata za prace powinna byc taka aby osoba sobie kupila odpowiedni produkt i bylo ja na to stac, a nie damy ci np.ekwiwalent weglowy chociaz mieszka w bloku.Zlikwidowac wsystkie bonusy ale ludzie musza godziwie zarabiac i tutaj niech bedzie porownanie do krajow Unii Europejskiej.

  • on(2013-02-25 18:47) Odpowiedz 00

    Ja mam ulgę ,gdy idę rano do WC. To zapewnia mi III RP.

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Dowiedz się więcej

Prawo na co dzień

Galerie

Polecane

Reklama