statystyki

Młodzi Polacy na rynku pracy: Nielojalni i pragmatyczni

20.07.2012, 15:00; Aktualizacja: 23.07.2012, 12:25
Elastyczni młodzi pracownicy są często nielojalni wobec pracodawców.

Elastyczni młodzi pracownicy są często nielojalni wobec pracodawców.źródło: ShutterStock

Młodzi Polacy poniżej 25 roku życia zmieniają pracodawcę średnio co 14 miesięcy. Zmiana miejsca pracy zwykle łączy się z podniesieniem zarobków, mało kto myśli o rozwoju zawodowym. Liczy się tu i teraz.

reklama


reklama


Dla pracodawców, którzy stosując umowy terminowe zmuszając tym samym młodych ludzi do częstych zmian życiowych, także zaczyna być to poważne utrudnienie.
Elastyczni młodzi pracownicy są zwykle bowiem często wobec nich nielojalni.

Z najnowszych badań przeprowadzonych w Szkole Wyższej Psychologii Społecznej w Warszawie wynika, że polscy jumperzy ( jumperami, czyli skoczkami nazywa się osoby często zmieniające pracę - red.) to głównie humaniści. Aż 2/3 absolwentów kierunków humanistycznych zmienia pracodawcę przed upływem roku od momentu zatrudnienia. Powyżej 3 lat w swojej pierwszej pracy pozostaje zaledwie 2 proc. z nich. Wśród inżynierów wygląda to trochę inaczej. W tej grupie osób w pierwszej pracy przepracowuje ponad trzy lata co czwarty. Ale to marne pocieszenie biorąc pod uwagę fakt, że w Polsce swoje kompetencje zawodowe po zakończeniu nauki podnosi zaledwie 5 proc. młodych ludzi, podczas gdy średnia europejska wynosi 9,3 proc. Efekt tego jest taki, że blisko 40 proc. polskich magistrów i inżynierów podejmuje swoją pierwszą pracę nie w wyuczonym zawodzie, ale tam, gdzie ją dostaną. W Niemczech jest to tylko 6 proc.

Pracować by żyć

Również najnowszy sondaż Instytutu Badawczego Randstad " Monitoring Rynku Pracy", do którego dotarło Centrum Rekrutacji pokazuje, że młodzi Polacy pracują by przeżyć, a nie na odwrót. Tylko 28 proc. respondentów tego badania ( głównie ankietowani byli ludzie zatrudnieni na etatach ze średnim i wyższym wykształceniem), zdecydowałoby się zrezygnować z pracy, która nie oferuje im możliwości rozwoju zawodowego. W innych krajach odsetek ten jest znacząco wyższy. I tak dla Indii wynosi on aż 84 proc., a dla Chin - 81 proc. Skąd tak duża dysproporcja? Odpowiedzią może być polska mentalność, a konkretnie pragmatyzm i twarde stąpanie po ziemi.
Dokładnie połowa Polaków jest przekonana, że wynagrodzenie jest ważniejsze niż przyjemność czy rozwój w pracy. Jednocześnie z innych badań portalu pracuj.pl wynika, że aż 94 proc. Polaków byłaby gotowa przekwalifikować się, by znaleźć lepszą pracę. Decyzja o zmianie zatrudnienia staje się przy tym tym łatwiejsza im bardziej atrakcyjne warunki płacowe proponuje pracodawca.

Eksperci zgodnie podkreślają, że w dążeniu do poprawy warunków zatrudnienia nie ma niczego nagannego, są one motorem napędowym zmian w wielu społeczeństwach. Przykładowo, jak podaje Bureau of Labor Statistics U.S. Department of Labor Amerykanie w ciągu 44 lat swego życia zmieniają średnio pracę - chodzi o zawód, a nie miejsce pracy, aż 11 razy. Najbardziej sprzyjającym wysokiej mobilności wiekiem jest 18-22 lata, kiedy to Amerykanin zmienia zawód średnio aż 4. krotnie.

Jumping lub stagnacja

Zjawisko jumpingu jest tam przez pracodawców akceptowane pod wszak pewnym warunkiem, mianowicie, każda kolejna zmiana pracy jest na lepszą, bardziej złożoną, prestiżową i podąża w kierunku wcześniej obranej ścieżki rozwoju. Podobnie dzieje się w innych krajach, gdzie panuje kultura indywidualizmu. W Polsce zjawisko jumpingu nie jest na ogół dobrowolnym wyborem, ale przymusem rynkowym. Młodzi ludzie nie planują, bo zwykle nie potrafią tego robić, swoich karier zawodowych z 20 czy 30 letnim wyprzedzeniem.

Mało kto myśli o takiej perspektywie czasowej. Liczy się teraz i tu. Mimo, że bezrobocie strukturalne nie dotknęło w tak potężnym stopniu młodych ludzi w Polsce, jak ma to miejsce obecnie w Hiszpanii czy Włoszech, to w Polsce dominuje postawa asekurancka " dmuchania na zimne", czyli trwania tam, gdzie się jest zatrudnionym i jednocześnie rozglądania się za nową, lepiej opłacalną pracą. Ta swoista "schizofrenia" dobrze widoczna jest m.in w najnowszych statystykach omawianego powyżej " Monitora Rynku Pracy". Aż 73 proc. respondentów deklaruje, że jest bardzo lub zadowolona z aktualnego pracodawcy i jednocześnie tyle samo procent badanych szuka, co prawda " nie aktywnie", nowej pracy. Zaskakujące jest przy tym także to, że aż 79 proc. badanych uważa, że jakąś pracę, prędzej czy później, znajdzie.

Ten bardzo wysoki optymizm to efekt m.in. wrodzonej zaradności i pracowitości Polaków, a także przekonania, że w każdej kolejnej nowej pracy, jeśli nie zdobywa się cennych doświadczeń zawodowych to i tak wchodzi w sieć powiązań, która jest niezwykle cenna przy szukaniu kolejnej pracy. Umiejętność używania tej sieci kontaktów staje się tym bardziej cenna, że wielu młodych ludzi zatrudniona jest obecnie na tzw. elastycznych formach zatrudnienia, gdzie sprawdzona informacja (opinia) o branży i poszczególnych pracodawcach ( głównie odnośnie ich sytuacji finansowej oraz polityki płacowej) jest na wagę niemal złota.

Powszechne stosowanie czasowych umów ma też inną poważną konsekwencję, mianowicie powoduje, że młodzi ludzie stają się bardziej elastyczni, ale też mniej lojalni wobec swoich firm. Biorąc pod uwagę, że pierwsze sześć miesięcy pracy nowoprzyjętego pracownika jest dla pracodawcy de facto jedynie kosztem ( czas ten bowiem poświęcony jest głównie na szkolenie i wdrażanie pracownika w jego nowe obowiązki), często dochodzi do tego, że pracodawca przygotowuje pracownika już dla innej firmy, która przebija jego ofertę płacową. Takie zjawisko jest szczególnie niekorzystne dla pracodawców np. z sektora nowoczesnych usług biznesowych, gdzie firmy bardzo dużo inwestują w pracowników od samego początku ich zatrudnienia, a zdobyta na takich szkoleniach wiedza może być ostrą bronią w rękach konkurencji.

OPINIA:
Krzysztof Cibor, ekspert Fundacji Inicjatyw Społeczno - Ekonomicznych

Szczególnie w nie do końca stabilnej sytuacji gospodarczej fakt posiadania jakiejkolwiek pracy wydaje się rozsądnym źródłem satysfakcji. Nie należy jednak zapominać o tym, że praca, to zajęcie, które ma nam towarzyszyć przez większość życia. Ma to co najmniej dwie konsekwencje - po pierwsze powinniśmy już teraz planować nasze życie zawodowe za 20 -30 lat ( kiedy gospodarka bardzo się zmieni, a my będziemy starsi), po drugie - jeśli poza zaspokojeniem potrzeb finansowych praca nic więcej nam nie daje, szanasa na wypalenie zawodowe jest ogromna. Na ten minimalistyczny i nastawiony na trwanie niż na rozwój sposób zawodowego bycia Polaków należy też spojrzeć ze strony makroekonomicznej. Rynki pracy w naszej części świata dawno temu przestały być konkurencyjne cenowo. Jeśli polskie firmy chcą pozostać w grze, muszą inwestować w rozwój pracowników, zwiększenie ich kompetencji, pogłębienie specjalizacji przy jednoczesnym zachowaniu otwartości. Takie rozwój jest jednak trudny do wyobrażenia, gdy główną motywacją dla pracowników pozostają jedynie warunki materialne.

Katarzyna Bartman, redaktor naczelna CentrumRekrutacji.pl

reklama


Źródło:Inne

Polecane

reklama

  • kierownik(2012-07-27 21:47) Odpowiedz 00

    Widzę po tych wypocinach inżynierów za dychę matuli swych dzieci och jak żle w tym kraju!!!Zadaję podstawowe pytanie !!!Za co płacić młodemu jak on nic nie umie ?!!!Proste i logiczne pytanie!?Zatem niech sznanowne mamusie się zastanowią co ich pociechy robiły na praktykach które fuksem zdobyły dyplom.Dziś w tym pier ..lonym kapitalistycznym świecie trzeba w robocie być lepiej obcykanym po głupiej zawodówce niż jakiś tam doktur nauk huk wie jekich...Kodeks pracy to fikcja,...

  • oszukiwani lojalni haha(2012-07-22 21:54) Odpowiedz 00

    jakis kretyn uwaza ze czlowiek ktory pracuje za grosze po kilkanasice godzin dziennie na umowie smieciowej albo na czarno powinien byc lojalny! to tak jakby wymagac zeby bita zona gotowala mezowi obiad!

  • Szach(2012-08-09 10:23) Odpowiedz 00

    Są dzisiaj problemy z pracą, ale studia pozwalaja rozwinac i wzmocnić świadomość młodych ludzi. Trzeba uczyć się, by nie być manipulowanym. Studia dla rynku pracy, to szkoła zawodowa. Kiedyś każdy zatrudnił człowieka po studiach, bo wiedział, że skoro był w stanie skończyć studia, to jest cennym nabytkiem. Ale po 90 roku nastąpił wysyp dających za czesne dyplom szkół prywatnych, gdzie zdarzało się, że rektor (właściciel) mianował profesorem swojego kolegę (człowieka bez matury). Magister magistrowi nie równy.
    ps. Na studiach inżynierskich pierwszy rok jest poświęcony przypomnieniu np. wzoru ppow. rombu, potem omawiają zdjęcia mostów i czemu się nie zawaliły, wybacz, ale skoro uważacie, że taki inżynier jest człowiekiem wykształconym, a bezrobotny biolog i historyk ze znajomością greki, łaciny i dwóch nowożytnych języków już nie, to niepotrzebni ludzie istniejący tylko po to, aby dać pracę profesorom, to najlepiej podsumuje to Mochnacki, który w 1831 powiedział, że "Polski nie zgubi brak obywateli ani stan majątkowy, lecz terror nierozumu."

  • g(2012-07-26 14:06) Odpowiedz 00

    tatiana masz odpowiec w sobie czemu Polak polakowi zawistnym wilkiem i drugiego podpier...

  • nikto(2012-07-26 14:05) Odpowiedz 00

    i bardzo dobrze, ja pracuję 6 lat, doceniany chwalony i w głupa robiony, awans i podwyżka to coś na czym polak manager zaoszczędza, u swoich podwładnych. W ten sposób manager w Polsce pokazuje swojemu przełożonemu jakim dobrym jest managerem, bo pozornie zaoszczędził na kosztach. Za to on dostanie podwyżkę. A reszta nie, i rotacja coraz większa . Bo szeregowy pracownik dostaje całe nic. Managerów mamy beznadziejnych, ani nie orientują się co robią podwładni, ani nie znają na zarządzaniu ani serca ludzkiego nie mają. Managerem często tutaj jest burak matematyk, filozof od siedmiu boleści, gościówa po ochronie środowiska, archeolog, socjolog, ... czyli w polsce ten kto lepiej się sprzedał, albo ktoś kto ma znajomości. Nie są tu doceniani specjaliści. Trzeba wyjeżdżać.

  • ddd(2012-07-20 16:44) Odpowiedz 00

    dd

  • Tatiana(2012-07-23 17:09) Odpowiedz 00

    Byłam lojalna przez pierwszy rok w pracy. Wiedziałam, że praca będzie trwała tylko rok. Zdałam egzamin na nauczyciela kontraktowego. Nowej pracy szukałam rok. Nie udało się, więc postanowiłam się przekwalifikować. Potem dowiedziałam się w urzędzie pracy, że mam pójść na staż z urzędu do szkoły, bo pracodawca zażyczył sobie osobę z doświadczeniem. Wprawdzie mnie zatrudnić to raczej nie, ale jak się sprawdzę mogę liczyć na kolejne trzy miesiące (użerania się z bachorami) Po co miałam być lojalna? Żeby uczennice tej szkoły dobrze nauczyć i żeby mogły mi konkurencję robić za kilka lat?

  • a(2012-07-21 23:19) Odpowiedz 00

    Trochę śmieszna jest wymowa artykułu. Pracownik młody ma być lojalny wobec pracodawcy a odwrotnie to już nie. Lojalność międzyludzka w tym kraju prawie nie występuję. Istnieje tylko lojalność partyjna - zimna, wykalkulowana, pozbawiona uczciwości i honoru. My nie potrafimy się uprzejmie, bezinteresownie pozdrawiać. Rozmawiamy z sobą, bacznie się obserwując i chcemy wykiwać rozmówcę. Gdy się odwróci plecami dobrze drugiego opluwamy, a w oczy przyjazny uśmiech. Tacy ludzie w ogóle nie wiedzą co to lojalność. Są gotowi być pierwsi w kancie. W budżecie Polski dziura i nie młodzi ją zrobili. Tylko starzy wojownicy Solidarności, Przewielebni i starzy działacza PZPR- SLD, ZSL, PiS, SP a i w RPP też nie są lepsi. Jak młodzi mogą coś planować, skoro gospodarka się zwija, dostęp do zawodów jest zamykany. Rozwijają się tylko pensje partyjnych i ich znajomych i przewielebnych i ich znajomych. Dla młodych jest emigracja lub praca za minimalną.

  • Hawranek(2012-07-21 19:01) Odpowiedz 00

    No niestety czasy pracy dla idei już dawno minęły.

  • Tom(2012-07-21 17:24) Odpowiedz 00

    Kto potrafi przewidzieć rozwój sytuacji gospodarczej na 20 - 30 lat do przodu i zaplanować swoje działania ? Trzeba jeszcze przewidzieć swoje zdrowie i zmieniające się predyspozycje. Po prostu gratuluję opinii panu Krzysztofowi. Jak będę miał satysfakcję finansową z pracy to tak sobie zaplanuję czas wolny po pracy żebym mógł rozwijać swoje zainteresowania i wypalenie zawodowe nie będzie mi groziło. W Polsce większość ludzi jest już wypalona zawodowo bo dostaje głodowe pensje i pracuje po 10 i więcej godzin dziennie zamiast 8 w związku z czym nie ma ani czasu żeby wypocząć ani pieniędzy na swój dalszy rozwój.

  • Tatiana(2012-07-29 14:21) Odpowiedz 00

    Drogi g. a wiesz nauczyłam się tego z chwilą, gdy usłyszałam ten punkt z doświadczeniem.

  • Inka(2012-07-22 19:30) Odpowiedz 00

    Brawo młodzii. Ja już jestem na emeryturze,ale wy nie dajcie się wyzyskiwać. To wasza praca tworzy dobrobyt firmy ,a nie Prezes.

  • GAZETA POLSKA , PL WAZNE zobacz(2012-07-21 14:23) Odpowiedz 00

    Wejdz teraz na strone: GAZETA POLSKA , PL - zobacz filmowe zapisy wydarzen,ktore cenzuruja bandyci Tuska !
    Tam nie gryza POtwory !
    Przekonaj sie i przekazuj innym !

  • Czy lojalność ma działać tylko w jedną stronę?(2012-07-21 13:28) Odpowiedz 00

    Mowa jest o rynku pracy czy o rynku niewolników?

  • pracująca(2012-07-22 15:32) Odpowiedz 00

    Lojalność młodych pracowników? Niby dlaczego? Młodzi są gorzej wynagradzani, wykorzystywani (nie mają rodziny, dzieci, to powinni się poświęcać, najwięcej zostawać w nadgodzinach), mają mniejsze szanse na awans niż starsi stażem pracownicy w danej firmie, więc co w tym dziwnego, że szukają lepszych warunków gdzieś indziej? Wielu pracodawców zmusza pracowników do bycia "niewiernymi", zachęcają do pracy w godzinach nadliczbowych, do wykraczania poza swoje standardowe obowiązki, do udziału w projektach, a potem oferują tylko przysłowiowy "uścisk ręki prezesa". Satysfakcja z dokonań, fajnie, ale jeśli za kolejnymi poświeceniami nie idzie awans, premia czy choćby certyfikaty potwierdzające rozwój zawodowy, to w końcu mamy dosyć i szukamy kogoś, kto doceni nasze starania.

  • xyz(2012-07-21 11:53) Odpowiedz 00

    w Polsce nie ma rynku pracy! Młodych ludzi oszukuje sie jeszcze w liceum: stawia dobre stopnie za pierdoły, potem matura na niskim poziomie, a potem na równie niskim poziomie studia. Taki czlowiek ma potem tytuł mgr Czegośtam i próbuje znaleźć pracę...i okazuje się że nikomu nie jest potrzebny, jak chce to może na czarno pracować fizycznie lub pojechać za granicę i tam pracować fizycznie. Oto rynek pracy w Polsce.

  • inżynier(2012-07-22 13:04) Odpowiedz 00

    Jak już we wcześniejszych komentarzach zwrócono uwagę, lojalności u nas nie ma w biznesie. Tak, tak, praca to też biznes. Lojalnym jest się dopóki jest to dla nas opłacalne. Jako pracownik miałem złudzenia na początku kariery, że należy być człowiekiem w pełni lojalnym wobec swojego pracodawcy, a on widząc to, będzie mnie odpowiednio wynagradzał za moją postawę. Dziś bez większego wahania bym zmienił robotę, gdyby nowa dawała mi więcej, nie tylko kasy, ale też rozwoju i satysfakcji. Planuję swoją karierę, może nie na 20-30 lat, bo zbyt wiele ścieżek stoi przede mną otworem, ale na 5-10 mam plan, który ciągle ewoluuje i dostosowuje się do panującej sytuacji. Kiedyś częścią tego planu było pozostanie u obecnego pracodawcy, wykazywanie się lojalnością. Po tym jak mi pokazał już nie jeden raz, że bez skrupułów jest gotów mnie wycisnąć jak cytrynkę oraz że sam wobec mnie lojalny nie musi być, plan ewoluował i wiem, że za 2-3 lata MUSZĘ pracę zmienić jeśli chce osiągnąć to co zamierzyłem. To nie my, pracownicy młodego pokolenia, jesteśmy tymi złymi, że tak postępujemy. To sytuacja, życie i sami pracodawcy na nas to wymuszają.

  • B.Klimkiewicz(2012-07-21 10:58) Odpowiedz 00

    Bardzo trudno żyć jak do pracy idzie się tylko ze względów ekonomicznych, jeżeli człowiekowi jest wszystko jedno co robi, czym się zajmuje, gdy pracą się nie interesuje. Z rozwojem zawodowym jest trudno, bo dostęp jest blokowany przez grupy interesów, lobby, związki zawodowe. Oni są zainteresowani w zamykaniu możliwości dostępu do zawodu dla innych nowych ludzi. B.Klimkiewicz.

  • Lobo(2012-07-21 10:54) Odpowiedz 00

    Pracownicy nielojalni? A przepraszam co to jest? Japonia?
    Lojalny rozumiem ma być pracownik dając się za przeproszeniem dymać a pracodawca ma prawo w każdym momencie powiedzieć że sory ale takie są prawa rynku;) I tego już nielojalnością nie nazwiesz?
    Jeśli jakiś pracodawca jest wobec mnie lojalny: szkoli mnie, umożliwia rozwój, to i ja jestem lojalny. Jak traktuje jak cytrynkę do wyciśnięcia to lojalnie jest pomóc mu w bankructwie by dał miejsce tym co potraktują mnie lojalnie:)

  • Camil(2012-11-18 23:34) Odpowiedz 00

    Młodzi są tak lojalni, jak lojalni w stosunku do nich są pracodawcy. Gdy znalezienie stałej pracy graniczy niemal z cudem - jak głosi tytuł innego artykułu - nie liczy się, i nie może się liczyć, nic poza: tu i teraz. Bo niby co takiego miałoby wiązać pracownika z pracodawcą, który oferuje jedynie kolejną umowę śmieciową?

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Dowiedz się więcej

Prawo na co dzień

Galerie

Polecane

reklama