Zawieszenie pobierania składek do Funduszu Pracy za młodych pracowników ma zachęcić pracodawców do inwestowania w nich.
Publikacja: 3 stycznia 2012, 06:24 Aktualizacja: 3 stycznia 2012, 12:06
Władysław Kosiniak-Kamysz, minister pracy i polityki społecznej, chce obniżyć na jakiś czas składki na Fundusz Pracy (FP) dla pracodawców zatrudniających młodych pracowników. Zdaniem prof. Stanisława Gomułki z Business Centre Club (BCC), to dobra propozycja.
– Przedsiębiorcy szczególnie teraz, w czasie spowolnienia gospodarczego, czekają na jakiekolwiek zachęty finansowe, które spowodują obniżenie ich kosztów funkcjonowania – mówi nasz rozmówca.
Ale wprowadzenie proponowanego rozwiązania spowoduje, że spadną wpływy do funduszu. Eksperci jednak uspokajają i twierdzą, że resort może pozwolić sobie na taki ruch. Fundusz ma bowiem ogromną nadwyżkę – 7,1 mld zł.
– Przy takich zapasach finansowych nie dziwi, że minister pracy proponuje ograniczenie jego wpływów – mówi Janusz Jankowiak, główny ekonomista Polskiej Rady Biznesu.
Propozycja ministra ma przede wszystkim zachęcić firmy do inwestowania w młodych pracowników. To właśnie wśród nich stopa bezrobocia jest ponad dwa razy wyższa niż krajowa.
Tak jest nie tylko w Polsce, ale także w innych krajach Unii Europejskiej. W 27 krajach Unii bezrobocie wynosi 9,8 proc., ale wśród osób do 25. roku życia aż 22 proc. W Polsce – odpowiednio 12,1 proc. i 25,4 proc.
W III kwartale 2011 r. kryteria pozostawania bezrobotnym spełniało w Polsce 188 tys. absolwentów różnego rodzaju szkół. Pod koniec 2011 roku trudniej o pracę było młodym osobom z miast. Stopa bezrobocia dla tej grupy wyniosła 30,4 proc. wobec 28,6 proc. dla absolwentów mieszkających na wsi. Przed rokiem było to odpowiednio 28,3 proc. i 25,6 proc. ( w II kwartale 2011 r. 28,6 proc. wobec 30,6 proc.).
W III kwartale 2011 r. najmniej bezrobotnych było wśród absolwentów szkół wyższych – 22,5 proc. i średnich ogólnokształcących – 32,3 proc. W największym stopniu narażone na brak pracy były osoby z wykształceniem zasadniczym (44,8 proc.) oraz średnim zawodowym (37,4 proc.). W porównaniu z ubiegłym rokiem rosła stopa bezrobocia wśród wszystkich absolwentów wyodrębnionych ze względu na poziom wykształcenia.
Eksperci są zgodni, że młode osoby mają kłopot z podjęciem zatrudnienia, bo brak im doświadczenia. W efekcie nawet stosunkowo dobrze wykształcone osoby nie mają gdzie zdobywać praktyki zawodowej. Pracodawcy podkreślają też, że wiedza i umiejętności młodych są niedostosowane do wymagań rynku pracy. Wiele badań wskazuje, że system kształcenia zawodowego w Polsce, szczególnie na poziomie średnim, nie przygotowuje młodzieży do wejścia na rynek pracy.
– Prawie połowa absolwentów szkół zasadniczych zawodowych twierdzi, że wiedza i umiejętności zdobyte przez nich w szkole są całkowicie nieprzydatne w pracy. Tak samo uważa co trzeci absolwent ze stopniem licencjata i co piąty magister – mówi Wiktor Wojciechowski, główny ekonomista Invest-Banku.
źródło:
Dziennik Gazeta Prawna