Kryzys grecki, północnoafrykańskie rewolucje, brak akceptacji dla niezbędnych reform w Hiszpanii czy Włoszech pokazują, do czego może prowadzić lekceważenie społecznych realiów i oderwanie elit od społeczeństwa. Także w Polsce polityczne przepychanki, kłótnie i wzajemne oskarżenia eliminują z debaty sprawy kluczowe dla naszej przyszłości, zwłaszcza w obliczu zagrożeń dla gospodarki spowodowanych kryzysem w Europie.
Publikacja: 28 grudnia 2011, 08:49 Aktualizacja: 28 grudnia 2011, 08:52
Tracimy czas, społeczny kapitał i pieniądze, czynimy codzienność trudną do zaakceptowania dla większości społeczeństwa, które bezradnie patrzy na ten festiwal nieodpowiedzialności, podczas gdy kluczowe kwestie pozostają nierozstrzygnięte i nierozwiązane.
Żyjemy perspektywą od wyborów do wyborów, od budżetu do budżetu, od kryzysu do kryzysu. To źle rokuje, bo w wielu sprawach potrzebne są konkretne systemowe decyzje, często trudne i dalekosiężne w skutkach.
Dlatego z niepokojem patrzę na obecny poziom dialogu społecznego w Polsce. A jest się czym martwić, bo mamy sytuację kryzysową: z powodu braku przewodniczącego nastąpił praktyczny paraliż prac Trójstronnej Komisji ds. Społeczno-Gospodarczych.
Dlaczego jest tak źle? Co najmniej z kilku powodów. Po pierwsze dlatego, że każda ze stron dialogu inaczej go rozumie. Rząd uznaje go za absorbujący i przykry obowiązek. Dlatego podchodzi do niego bardzo formalnie i zdawkowo, a debaty w ramach Komisji Trójstronnej ogranicza do niezbędnego minimum.
Administracja przyzwyczajona do swojej omnipotencji i wszechwiedzy nie chce słuchać partnerów społecznych, bo to przeszkadza jej w procesie stanowienia prawa.
Związki zawodowe widzą instytucje dialogu jako główne narzędzie obrony, często bardzo zachowawczo pojmowanych interesów pracowniczych. Nie uwzględniają one współczesnych cech rynku pracy, na którym pozycję budują kwalifikacje, a nie prawne gwarancje i ochrona. Takie rozumienie swojej roli przez związki w dialogu społecznym ogranicza możliwość podejmowania decyzji prorozwojowych.
Kłótnie, doraźne polityczne przepychanki eliminują z debaty sprawy dalekosiężne i te najważniejsze dla naszej przyszłości
Pracodawcy, przynajmniej PKPP Lewiatan, postrzegają znaczenie dialogu zdecydowanie szerzej. Chcielibyśmy, by Komisja Trójstronna była miejscem debaty i negocjacji rozwiązań najlepszych z punktu widzenia rozwoju gospodarczego i społecznego. A nie tylko sposobem na zapewnienie spokoju i spełnienie wymogu Unii Europejskiej, która dialog społeczny uznaje za jedną z kluczowych wartości.
Prace Komisji Trójstronnej są jednak zwykle podporządkowane bieżącej agendzie legislacyjnej i praktycznie do niej tylko ograniczone. Nie pracujemy nad programami strategicznymi, długofalowymi. Poruszamy się na marginesie kluczowych wyzwań, jakie dziś stoją przed Polską i Europą.
A przecież jeśli priorytetem Polski ma być wzrost i rozwój, powinniśmy pilnie wypracować kompromis w dziesiątkach strategicznych kwestii. Co dzielimy – zasiłki czy pracę? Co wspieramy – zatrudnienie czy wczesne emerytury? Kto jest podmiotem działań państwa – obywatel i przedsiębiorcy czy administracja? Czy rząd powinien posuwać się drobnymi kroczkami, czy zabrać się odważnie do reform? Czy stabilność zatrudnienia chcemy gwarantować dzięki rozwijającej się gospodarce i kwalifikacjom, czy dzięki bezterminowym umowom o pracę? Czy budżet państwa chcemy ratować wyższymi podatkami, czy też poszerzamy bazę podatkową i likwidujemy nieuzasadnione przywileje podatkowe i emerytalne? Czy stawiamy na energetykę jądrową, czy na energetyczny miks? Czy budujemy innowacyjną gospodarkę, czy tylko o niej debatujemy? Czy tworzymy prawo z myślą o rozwoju, także gospodarczym, czy też dla zwiększenia omnipotencji administracji? W końcu powinniśmy odpowiedzieć na pytanie zasadnicze: ma być więcej czy mniej państwa w gospodarce?
Nie znajdziemy odpowiedzi na te dylematy bez prawdziwego dialogu społecznego, wymiany poglądów, konfrontacji różnych perspektyw rozwoju. Tylko w ten sposób można wypracować wspólną wizję uwzględniającą różne priorytety.
Skoro obecna formuła komisji budzi rozczarowanie wszystkich partnerów, może trzeba ją zmienić i sprawić, by dialog stał się efektywny. Może należy w tym celu zwiększyć kompetencje prezydium? A może skrócić czas na niektóre konsultacje do 14 zamiast 30 dni? W końcu żyjemy przecież w dobie komunikacji elektronicznej. A może pracodawcy i związki zawodowe powinny bardziej popracować nad jakością dostarczanych ekspertyz? Jeśli każda ze stron dokona rachunku sumienia, okaże się, że niewielkim nakładem kosztów da się znacząco zwiększyć jakość i efektywność dialogu.
Kryzys to okres, w którym rozmowa i poszerzanie debaty publicznej nabiera szczególnej wagi. W dobrze pojętym interesie polityków, gospodarki i społeczeństwa trudne i bolesne decyzje, które trzeba będzie podejmować, powinny następować w wyniku szerokich konsultacji. Jeśli tak się nie stanie, istnieje duże ryzyko, że napotkają na społeczny opór i sprzeciw.
Panie Premierze i Panie Wicepremierze, Panie i Panowie Ministrowie, więcej zaufania do demokracji i dialogu. To ważny mechanizm włączania społeczeństwa w system zarządzania i współdecydowania o losach państwa.
Henryka Bochniarz, prezydent Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych Lewiatan, wiceprzewodnicząca Trójstronnej Komisji ds. Społeczno-Gospodarczych, wiceprezydent BusinessEurope
źródło:
Dziennik Gazeta Prawna
1: I z czego sie Bochniarz cieszysz??? z IP: 91.150.146.* (2011-12-28 12:17)
To jest kryzys wywołany przez banki i podsycany przez takie instytucje jak Lewiatan by wykorzystać i wyssać pracowników. Łajdactwo przybrało nowa nazwę "KRYZYS"
2: Ola z IP: 194.181.60.* (2011-12-28 13:00)
Mówi Pani bzdury. Nie potrzeba żadnego dialogu ani nauki dialogu. Wystarczy tylko chcieć rozmawiać. Słowo chcieć jest kluczem do sukcesu.
3: jura z IP: 79.189.222.* (2011-12-28 14:41)
dialog to nie tylko mówienie ale też słuchanie
4: Eryk z IP: 109.110.223.* (2011-12-28 17:02)
Milcz Babolu...wstydu oszczędź!
5: Obserwator kariery z IP: 77.65.48.* (2011-12-28 17:11)
Rozumiem, że proces reedukacji się udał. Gdzie Pani była, jak Pani nie było ?
Do wyboru :
1. W Chinach
2. Na operacji plastycznej
3. Na szkoleniu związkowym
:))))))))))))))))))
6: Bert z IP: 79.191.180.* (2011-12-28 17:54)
"Kryzys" to słowo knebel uzywane przez tych którzy mają wszystkiego za dużo wobec tych którzy mają wszystkiego za mało. Prawdziwy kryzys z jakim mamy do czynienia to kryzys zaufania, w którym udział przedsiębiorców jest nie do przecenienia. To z biznesu i polityki płyną wzorce bezwzglednej pazernosci i wyrachowanej obłudy, kompletnego lekceważenia dobra publicznego i niczym nie pohamowanego egoizmu.
A przechodząc do konkretnego przykładu: zrealizowanego podatku od dochodu - u pracowników ok. 15 % przychodu, u przedsiębiorców ok. 0,5 % przychodu. I bynajminiej nie dlatego, żeby wynikało to z przepisów.
7: Keram z IP: 83.3.2.* (2011-12-29 09:56)
Szanowni Państwo nie warto obrażać tylko trafnie komentować. Precyzyjnie skomentował jednym zdaniem Jura. Na dowód tego, że warto również słuchać głosu społeczeństwa proszę przeczytać artykuł " Dlaczego cisza nie potrwa długo", "Bez przestrzegania prawa jedziemy donikąd"- NMP Kontrateksty. Wezwanie Pani Prezydent jest słuszne mam nadzieje, że Jej wezwanie urzędnicy usłyszą z uwagi na pozycję Pani Prezydent. Przeciętnego obywatela nie słuchają choćby miał racją - czytaj "Wezwanie RPO do ustąpienia" - NMP Kontrateksty
8: anka z IP: 95.41.92.* (2011-12-29 11:10)
Proszę powstrzymać tuskowyh przed przestępstwem-waloryzacyjnego okradania emerytów.
Waloryzacja wyłącznie procentowa i uczciwa 9-12%
9: Jaki Kryzys?? z IP: 91.150.146.* (2011-12-30 09:00)
Państwa starej unii chcą tego kryzysu którego praktycznie nie ma. Tylko chodzi o położenie na łopatki euro które im jest nie na rękę . Od lat w tych państwach jest nawoływanie do powrotu w starą narodową walutę. Będziemy kupować dolary, franki, marki,funty. Tego się boją inni bo Hiszpanie, Włosi, Grecy ,Polacy będą pod kloszem starej unii. Nam zaciska się pasa by choć trochę wyciągnąć z dziurawej rozsypującej się skarpety. Bogaty będzie bogatym. Rozpieprzyli nam gospodarkę i tylko o to im chodziło , teraz będą nam w puszce po śledziach żarcie podsuwać , że to tak szybko nastąpi to ci którzy maczali w tym łapy m/innymi Lewiatany boją się tego co jest nieuchronne. Chodziło tylko o wejście z kapitałem w struktury i terytoria państw postkomunistycznych. Za Odrą nikt o kryzysie nie gada bo go tam na poważnie nie ma.
10: aw z IP: 82.145.208.* (2012-01-10 22:04)
od kilkunastu lat nie moge sie dowiedziec nic
na temat jaki wypracowany dochod narodowy
wnosla Pani Bochniarz, za wyjatkiem dojenia
skarbu panswa za watpliwe uslugi doradcze.