Carter po zrobieniu tego zdjęcia odgonił sępa, podał dziewczynce wodę i upewnił się, że ruszyła do domu. Potem, jak wcześniej, zrobił dziesiątki podobnych zdjęć. Ciężar związany z tym, co widział i pokazywał, okazał się nie do zniesienia – 27 lipca 1994 r. popełnił samobójstwo.

To ekstremalny przykład pokazujący moralny dylemat stojący przed dziennikarzami. Pomagać pokazując czy się angażując? Wielu dziennikarzy, zamiast przedstawiać rzeczywistość, stara się ją zmieniać na lepsze. Czy to w imię obrony demokracji, czy też w imię patriotyzmu, angażują się w działalność społeczną i polityczną, uczestniczą w demonstracjach albo wręcz je organizują. Bronią Polski piórem, zarzucając innym dziennikarzom pisanie fake newsów; twierdząc, że pokazywanie prawdy wystawia na ryzyko bezpieczeństwo Polski, naraża nasze sojusze i służy obcym interesom.

To bzdura.

Patriotyzmem dziennikarza jest pokazywanie rzeczywistości, a nie rozważanie, komu jej obraz może zaszkodzić. Andrzej Gajcy, Andrzej Stankiewicz i inni dziennikarze Onetu wykazali się patriotyzmem, zarówno publikując kompromitujące Mateusza Kijowskiego faktury, jak i informując o notatce MSZ dotyczącej polsko-amerykańskiego kryzysu. W obliczu zarzutów o fake news, które dziś ich dotykają, chcę wyrazić solidarność z nimi.

Szczególnie teraz, gdy są personalnie atakowani, a jeden z nich traci swoją audycję w publicznym, a więc naszym wspólnym radiu.

Obywatele mają prawo znać prawdę, którą politycy starają się przed nimi ukryć. Nawet jeżeli rzeczywistość nam się nie podoba – a właściwie zwłaszcza wtedy – powinniśmy skoncentrować się na jak najpełniejszym jej pokazaniu. Wydobyć na światło dzienne fakty, obok uczciwie przedstawić swoje zdanie, ale ocenę pozostawić obywatelom.

Zarzucanie nam kłamstw i grożenie ustawami o fake newsach jest dowodem, że nie wszyscy politycy i dziennikarze rozumieją rolę mediów w demokracji.