Jutro PO składa projekt ustawy o pomocy kredytobiorcom. Szefowa sejmowej komisji finansów publicznych Krystyna Skowrońska ma nadzieję, że Sejm zajmie się nią na dwudniowym posiedzeniu pod koniec tego tygodnia. – Będziemy chcieli tę ustawę uchwalić jeszcze na tym posiedzeniu Sejmu – zapowiada Krystyna Skowrońska. Skąd taki pośpiech? – Chcielibyśmy, by tak się stało, gdyż po najbliższym posiedzeniu Sejmu mamy tylko jedno posiedzenie Senatu, który mógłby się do tej ustawy odnieść – dodaje wiceminister finansów Izabela Leszczyna.

Ustawa przewiduje okresową pomoc dla kredytobiorców, którzy mają kłopot ze spłatą kredytów zarówno złotowych, jak i walutowych. Obejmowałaby ona osoby, które straciły pracę, lub zadłużonych, których wartość kredytu przekroczyła wartość nieruchomości. Trzecia grupa to ci kredytobiorcy, których wysokość raty przekracza 60 proc. dochodów gospodarstwa domowego. Te osoby mogłyby liczyć, że przez półtora roku spłatę rat ich kredytu przejmie na siebie państwo, które będzie spłacało raty do wysokości 1500 zł. Nie byłaby to jednak pomoc bezzwrotna, gdyż ci, którym by jej udzielono, mieliby później sumę wsparcia zwrócić.

Jeśli kalendarz PO zostanie utrzymany, to uchwalona już ustawa trafiłaby do Senatu przed przyszłotygodniowym posiedzeniem. – Jeśli dotrze do nas ustawa, to damy radę ją przyjąć – deklaruje szef senackiej komisji budżetu i finansów Kazimierz Kleina. Taki harmonogram oznacza, że będzie ona rozpatrywana równolegle ze słynną ustawą o pomocy dla frankowiczów, którą czekają w Senacie duże zmiany.

Ustawą frankową w czwartek ma się zająć senacka komisja budżetu i finansów publicznych. – Zamierzam zgłosić poprawki, które w znacznej części będą przywracały pierwotną wersję projektu, by usunąć największe szkody, jakie zostały wyrządzone przy uchwalaniu ustawy – zapowiada szef komisji Kazimierz Kleina.

W praktyce będzie to oznaczało przywrócenie umorzenia przez bank 50-proc. różnicy wynikającej z kosztów przewalutowania kredytu frankowego w porównaniu ze złotowym. W uchwalonej ustawie Sejm podniósł udział banku do 90 proc. Ta poprawka spowodowała gwałtowne spadki akcji banków z portfelami kredytów frankowych. Druga zmiana, jaką PO chce wprowadzić w Senacie, to rozłożenie całej operacji na trzy lata w zależności od LTV, czyli porównania wartości nieruchomości z wartością kredytu.

Platforma ma większość w Senacie, więc nie powinna mieć problemu z wprowadzeniem zmian. Gorzej może być w Sejmie przy rozpatrywaniu poprawek senatorów. Ich los zależy od PSL. A ludowcy nie kwapią się wcale do zmiany ustawy, którą dopiero co przyjęli razem z opozycją.

– Prezydent Duda rozdał 300 mld zł w kampanii, Ewa Kopacz i Beata Szydło rozdadzą kolejne 300, to PSL i SLD także chciałyby coś rozdać. W imię czego klub PSL miałby zmienić zdanie, skoro raz zagłosował za ustawą w wersji rekomendowanej przez naszych posłów z komisji finansów publicznych – mówi szef klubu PSL Jan Bury.

Z analiz NBP, KNF czy MF wynika, że koszty wejścia w życie ustawy w wersji przyjętej przez Sejm wyniosłyby dla banków niemal 22 mld zł, spowodowałyby zmniejszenie akcji kredytowej i obniżenie wpływów z CIT od banków.

Jeśli Sejm nie przegłosowałby poprawek Senatu do końca kadencji, to ustawa podlegałaby zasadzie dyskontynuacji, czyli nie weszłaby w życie. Gdyby rozwiązanie problemu kredytów frankowych chciał przygotować przyszły Sejm, musiałby prace zacząć od początku. 

1500 zł maksymalnie tyle przez półtora roku miałaby wynieść pomoc dla kredytobiorców mających kłopot ze spłatą kredytu

21,9 mld zł tyle mogłyby wynieść roczne koszty ustawy frankowej dla sektora bankowego, gdyby weszła w życie w obecnej wersji

13,6 mld zł tyle w ciągu trzech lat mogłyby wynieść koszty ustawy frankowej dla sektora bankowego, gdyby Senat i Sejm przywróciły pierwotną wersję projektu