statystyki

Samorządy muszą zarezerwować więcej pieniędzy na szkolenia nauczycieli

autor: Artur Radwan15.09.2016, 07:31; Aktualizacja: 15.09.2016, 08:59
nauczyciel, szkoła

Nauczyciele często nie są zainteresowani podwyższaniem kwalifikacji.źródło: ShutterStock

Zgodnie z art. 70a ustawy z 26 stycznia 1982 r. – Karta nauczyciela (t.j. Dz.U. z 2016 r. poz. 1379) organy prowadzące szkoły co roku muszą wyodrębnić w swoich budżetach pieniądze na dofinansowanie doskonalenia zawodowego nauczycieli w wysokości 1 proc. planowanych rocznych środków przeznaczonych na wynagrodzenia dla tej grupy zawodowej. Przy czym przez ostatnie cztery lata rząd w ustawach okołobudżetowych zapisywał, że gminy na ten cel mogą wydawać tylko 0,5 proc. z puli przeznaczonej na nauczycielskie pensje.

Reklama


Rządzący swoją decyzję tłumaczyli potrzebą redukcji wydatków publicznych i tym, że nauczyciele mogą podnosić swoje kwalifikacje za pieniądze z UE. To jednak się zmieni. Jak wynika z projektu ustawy okołobudżetowej na 2017 r., gabinet Beaty Szydło postanowił zrezygnować z oszczędzania na szkoleniu pedagogów. Potwierdziły się więc zapowiedzi Anny Zalewskiej, minister edukacji narodowej, która na czerwcowej debacie DGP zapowiedziała, że uwolni środki na kształcenie nauczycieli.

Radości nie kryją oświatowe związki. – Apelowaliśmy do pani minister, aby wycofać przepis ograniczający wydatki na podnoszenie kwalifikacji, bo nie można ciągle bazować na kieszeni nauczycieli. Dla nas niezmiernie ważne jest, aby trafiały one do osób, które potrzebują szkoleń i są zagrożone utratą pracy, a nie do kolekcjonerów studiów podyplomowych i znajomych dyrektora – deklaruje Sławomir Broniarz, prezes Związku Nauczycielstwa Polskiego.

Pojawiają się jednak obawy o reakcje na tę decyzję gmin. – W przeszłości samorządy rezerwowały określone środki na kształcenie pedagogów, ale jednocześnie na spotkaniu z dyrektorami mówili im, że nie życzą sobie, aby ci wysyłali do gminy wnioski o sfinansowanie szkoleń – twierdzi Sławomir Wittkowicz, przewodniczący Branży Nauki, Oświaty i Kultury Forum Związków Zawodowych. Dodaje, że ma nadzieję, że kuratoria będą pilnowały tego, aby nauczyciele nie mieli teraz problemów z dostępem do doskonalenia zawodowego.


Pozostało jeszcze 50% treści

Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc 97,90 zł
Zamów abonament

Mam już kod SMS
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję
Więcej na ten temat

Reklama


Artykuły powiązane

Polecane

Reklama

Komentarze (6)

  • Aaaa(2016-09-16 21:44) Zgłoś naruszenie 73

    Produkcja kolejnych niedouczonych nauczycieli po studiach podyplomowych, które niczego nie uczą... I w ten sposób naszych dzieci matematyki uczy nauczyciel nauczania wczesnoszkolnej po podyplomowce z nauczania matematyki, wychowania fizycznego Pan/pani z brzuszkiem po edukacji wczesnoszkolnej i podyplomowce, podobnie jest z przyrodą, językiem polskim i każdym innym przedmiotem. I jak nasze dzieci mają zdobywać rzetelną wiedzę jak nie uczą ich specjaliści z pasją tylko ludzie, którzy zdobyli kolejny papierek by mieć pracę w szkole...

    Pokaż odpowiedzi (1)Odpowiedz
  • htshgst(2016-09-16 15:01) Zgłoś naruszenie 50

    Ech, od gminy nie mam podręcznika, materiałów, ba, długopisu. I w sumie wolałabym to, niż szkolenia, które rzadko kiedy coś dają ("XX rodzaj jąkania...- Przepraszam, a powie pani jak należy pracować z takimi dziećmi?- A, to się sami jakoś zorientujecie"- słowa pani ą, ę doktor z uczelni).

    Odpowiedz
  • nauczyciel dyplomowany(2016-09-17 01:11) Zgłoś naruszenie 43

    Stworzony w Polsce system jest szkodliwy dla uczniów , gdyż po podyplomówkach - matematyki uczy katecheta, wuefista, pani po nauczaniu początkowym, podobnie chemii i fizyki,.Jjakie będą tego skutki w przyszłości ? Ważny jest dla dyrekcji szkoły kolejny papierek, a niestety nie kwalifikacje i solidne wykształcenie dzienne wyższe, nikt na to nie patrzy, a cierpią dzieci, po prostu są niedouczone, jaką wiedzę z fizyki czy chemii zdobywa się na tzw studiach podyplomowych? Dlaczego MEN dopuszcza zdobywanie wiedzy z bardzo przecież trudnych przedmiotów nauczycielom nie związanym w żaden sposób z tym przedmiotem? Czego nauczy wuefista na matematyce, który uczył się jej w LO, potem zdobył swoje wykształcenie z wych.fiz., a teraz z powodu obawy przed utratą pracy "zaliczył" podyplomówkę i uczy legalnie w szkole matematyki? Jakie będą tego efekty , matematykę będą oblewali uczniowie na maturze. Czy MEN dostrzeże ten problem?

    Pokaż odpowiedzi (1)Odpowiedz
  • klik(2016-09-18 10:09) Zgłoś naruszenie 31

    Jestem specjalistą po 5 letnich studiach, ale moje godziny zabiera Pani z nauczania poczaątowego, która skończyła podyplomówkę z mojego przedmiotu, Wszystko zależy od układów z dyrektorem.

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Dowiedz się więcej

Prawo na co dzień

Galerie

Polecane

Reklama