Ponad 26 mln zł kosztowała ogólnopolska baza informacji o szkolnictwie wyższym i nauce tzw. POL-on. Zdaniem ministra nauki Jarosława Gowina jest ona bezużyteczna. Zwiększa także niepotrzebnie obowiązki sprawozdawcze szkół wyższych. Resort pracuje już nad ulepszeniem systemu i odbiurokratyzowaniem uczelni.

Zmarnowany czas

System POL-on został wprowadzony nowelizacją ustawy – Prawo o szkolnictwie wyższym (t.j. Dz.U. z 2012 r. poz. 572 ze zm.), która weszła w życie 1 października 2011 r. Zgodnie z tym aktem uczelnie są zobowiązane do przekazywania do niego informacji m.in. na temat nauczycieli akademickich, studentów czy prowadzonych kierunkach studiów (patrz infografika).

– Niestety, wprowadzanie do niego danych zajmuje wiele czasu. Tymczasem ministerstwo nakładając na szkoły wyższe nowe wymogi, nie zapewniło środków na ten cel. Szczególnie kłopotliwe jest to w przypadku uczelni niepublicznych. Liczba etatów pracowników administracyjnych, którzy muszą przesyłać dane do resortu, jest zwiększana bardzo oszczędnie. Są przecież opłacane z czesnego studentów, które powinno być przekazywane na kształcenie – tłumaczy prof. Waldemar Tłokiński, przewodniczący Konferencji Rektorów Zawodowych Szkół Polskich.

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Problem polega na tym, że uczelnie często muszą przesyłać takie same informacje do GUS. Jarosław Gowin dostrzega wady obecnego rozwiązania. W jego ocenie dane, które znajdują się w systemie POL-on, powinny być lepiej wykorzystywane. Na przykład podczas wizytacji Polskiej Komisji Akredytacyjnej, która ocenia jakość kształcenia na uczelniach, ministerstwo właśnie za pomocą POL-onu powinno sprawdzić, czy wydział spełnia wymogi formalne do prowadzenia kierunku studiów – np. zatrudnia odpowiednią liczbę nauczycieli akademickich. Teraz tego nie robi. Ponadto resort nie chce, aby uczelnie musiały dwukrotnie wykonywać tę samą pracę.

– W marcu lub kwietniu tego roku planowane jest rozpoczęcie prac nad rozbudową i integracją POL-onu z innymi bazami w celu uproszczenia systemu przepływu danych z uczelni i jednostek naukowych do ministerstwa i innych instytucji zbierających informacje – zapowiada Katarzyna Zawada, rzecznik ministerstwa nauki.

Dodaje, że obecnie trwają prace mające na celu przejęcie przez system POL-on sprawozdawczości GUS.

Oddech dla uczelni

Te plany dobrze oceniają akademicy. – Ministerstwo już zapowiedziało, że nie ma woli politycznej, aby dla uczelni niepublicznych były przekazywane środki na kształcenie studentów stacjonarnych. Jeżeli w ten sposób rząd nie może nam pomóc, to przynajmniej powinien starać się podejmować takie działania, które pozwolą nam ograniczać koszty. Zdjęcie niektórych obciążeń biurokratycznych pozwoli złapać nam oddech. Dlatego dobrze oceniamy plany resortu – podkreśla prof. Waldemar Tłokiński.

Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego ma też inne propozycje, które odejmą uczelniom biurokratycznych obowiązków. Zapowiada, że zajmie się Krajowymi Ramami Kwalifikacji. Obecnie szkoły wyższe tworząc programy studiów muszą wskazać, jakie będą efekty tego kształcenia, czyli jakie umiejętności, kompetencje i wiedzę zdobędzie student. W efekcie placówki tworzą nieraz obszerne opisy programów kształcenia. – Opisanie na papierze zakładanych efektów nie przekłada się jednak na podwyższenie jakości studiów – uważa prof. Waldemar Tłokiński. Ich wdrożenie spotkało się w oporem akademików. PiS w trakcie kampanii wyborczej zapowiadał nawet, że wycofa się z KRK.

Takich planów nie ma jednak Jarosław Gowin. Wprowadzi tylko takie zmiany, które powinny ułatwić życie akademikom. – Opisy obszarowych efektów kształcenia na kierunkach, które przygotowuje ministerstwo, powinny zostać uproszczone – uważa prof. Zbigniew Marciniak, przewodniczący Rady Głównej Nauki i Szkolnictwa Wyższego. Dzięki temu nie będzie tak uciążliwe porównanie ich z opisami tworzonymi przez uczelnie – dodaje.

Rada pracuje też nad rekomendacjami dla resortu, które dotyczą odbiurokratyzowania procesu kształcenia. – Raport na temat zmian zaprezentujemy już w przyszłym tygodniu – zapowiada prof. Zbigniew Marciniak. 

Resort nauki chce zmniejszyć obowiązki sprawozdawcze nałożone na szkoły wyższe