statystyki

Aplikacja uniwersytecka: Gorzki prezent na 100-lecie adwokatury

autor: Magdalena Robaszyńska30.01.2018, 07:37; Aktualizacja: 30.01.2018, 10:35
Problem wprowadzenia aplikacji uniwersyteckiej należy rozpatrywać nie tylko jako zerwanie z praktyczną częścią przygotowania do zawodu, ale także przez pryzmat obecnej sytuacji politycznej, kryzysu praworządności, a także kontestowania zasad konstytucyjnych

Problem wprowadzenia aplikacji uniwersyteckiej należy rozpatrywać nie tylko jako zerwanie z praktyczną częścią przygotowania do zawodu, ale także przez pryzmat obecnej sytuacji politycznej, kryzysu praworządności, a także kontestowania zasad konstytucyjnychźródło: ShutterStock

 Czy ktoś z nas chciałby się leczyć u lekarza, który odbywa specjalizację tylko w warunkach uczelnianych, bez przygotowania praktycznego? Odpowiedź, która się nasuwa, jest oczywista. A tymczasem tego typu ryzyko rządzący chcą zafundować potencjalnym klientom przyszłych adwokatów. Ich kształceniem w przyszłości mają się bowiem zajmować, obok samorządu, także wydziały prawa - zwraca uwagę Magdalena Robaszyńska, aplikant adwokacki przy Wielkopolskiej Izbie Adwokackiej, redaktor naczelna „Młodej Palestry – Czasopisma Aplikantów Adwokackich”.

Reklama


Choć nie jest znany projekt ustawy powołującej do życia tzw. aplikację uniwersytecką, który to pomysł rozważa Ministerstwo Sprawiedliwości, temat już wywołuje duże emocje. Niepokoi, że do udziału w dyskusji nie zaproszono przedstawicieli samorządu adwokackiego, który w tym roku obchodzi 100-lecie istnienia.

Z informacji prasowych wynika, że pomysł utworzenia aplikacji uniwersyteckiej jako alternatywnej drogi dojścia do zawodu adwokata jest podyktowany niskim poziomem obecnego kształcenia aplikantów adwokackich w ramach samorządu zawodowego. Warto zatem postawić pytanie: jak dziś przebiega? Jestem przekonana, że każdy z aplikantów z 24 izb adwokackich w Polsce odpowiedziałby na to pytanie zgoła odmiennie. Wynika to z różnej liczebności poszczególnych izb, a co za tym idzie – z innej organizacji szkolenia zawodowego. Istnieje jednak pewien wspólny mianownik. Aplikacja adwokacka trwa 3 lata, a jej celem jest opanowanie zasad etyki i godności zawodu, wdrożenie do przestrzegania tych zasad oraz praktyczne przygotowanie do wykonywania zawodu adwokata. We wskazanym okresie każdy aplikant musi zaliczyć kolokwia i sprawdziany, których formę określają władze poszczególnych izb. Każdego roku aplikanci uczestniczą w zajęciach prowadzonych przez adwokatów praktykujących w danej dziedzinie prawa, a także pracowników naukowych z danego ośrodka uniwersyteckiego.

Jednakże aplikacja to przede wszystkim zdobywanie praktycznych umiejętności pod okiem patrona adwokata. W tym pojęciu mieści się m.in. profesjonalne przygotowywanie pism procesowych, poprzez zastępstwo przed sądami i organami, a także tzw. kompetencje miękkie, takie jak rozmowa z klientem, czy też zdolności negocjacyjne. Okres aplikacji to przede wszystkim czas pracy w kancelarii i uczestniczenia w rozprawach z upoważnienia danego adwokata. Praktyka to najważniejszy aspekt kształcenia aplikantów, która nigdy nie może być zastąpiona teorią – wykładaną nawet przez najwybitniejszych profesorów. Jednocześnie podkreślić należy, że kwestionując pomysł wprowadzenia tej alternatywnej drogi kształcenia, nie podważa się autorytetu ośrodków uniwersyteckich, a jedynie podkreśla się odmienny system kształcenia akademickiego, który nie sprawdzi się w realiach adwokackich.


Pozostało jeszcze 53% treści

Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc 97,90 zł
Zamów abonament

Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Reklama

Komentarze (46)

  • krystynaśw(2018-01-30 14:30) Zgłoś naruszenie 3611

    Po co aplikacja, skoro już teraz adwokat czy radca zarabia mniej od człowieka po szkole zawodowej pracującego w Polsce, nie mówiąc już za granicą. Obecnie radca adwokat może śnić o zarobkach lekarzy, programistów, kierowców tir i nie tylko. Najlepiej mają notariusze, bo mają prywatny przymusowy urząd, to tak jakbym chciała rejestrować pojazd i musiała iść do prywatnego urzędu, gdzie bym musiała zapłacić jak za zboże. Tak to jest w przypadku nieruchomości itp. Prawa obecnie nie warto robić i aplikacji też, szkoda czasu, pieniędzy i nerwów. Inwestycja w 90% się nie wróci, bądź jest nieopłacalna. Dlatego zamiast się męczyć prawie 10 lat, aby zdobyć tytuł radcy/adwokata, polecam szkoły medyczne, politechniki, zawód szybciej zrobicie i pieniądze o wiele, wiele lepsze.

    Pokaż odpowiedzi (3)Odpowiedz
  • elementarne(2018-01-30 12:26) Zgłoś naruszenie 3514

    To dobry pomysł z tą aplikacją uniwersytecką. Niemniej jednak PIS powinien pójść krok dalej i uwolnić rynek usług prawnych. Podziały na adwokatów, radców, notariuszy itd... to już relikt przeszłości. Państwo powinno uwolnić usługi prawne i postawić na specjalizacje. Żeby wytworzyć specjalizacje trzeba wytworzyć ciśnienie na rynku. Ciśnienie to mogą wytworzyć jedynie wolni usługodawcy i klienci. Nie da się tego zrobić przy pomocy korporacji, w których naturalnym interesie, leży reglamentacja podaży. Po to w końcu tworzy się organizacje zrzeszające grupy zawodowe, aby działać we własnym interesie, a nie interesie tzw. świata zewnętrznego. Państwo natomiast powinno stać po stronie klientów a nie naturalnych monopoli. Jeżeli jakiś monopol wspierany jest przez państwo, to klient jest na straconej pozycji. Przecież to są sprawy więcej niż oczywiste.

    Pokaż odpowiedzi (3)Odpowiedz
  • Pes(2018-01-30 12:36) Zgłoś naruszenie 324

    Po studiach prawniczych wystarczyłoby zdanie egzaminu zawodowego i 1-1,5 roku stażu albo praktyki. Tak to wygląda w innych krajach a w niektórych po samych studiach zdaje się egzamin. Lekarz czy lekarz dentysta po studiach ma roczny staż i po tym zdaje LEP/LEP i uzyskuje prawo wykonywania zawodu. Oczywiście lekarz nie jest np. chirurgiem czy kardiologiem ale pewne czynności może wykonywać samodzielnie. Dentysta o zdaniu LDEP wykonuje zawod a tylko niektorzy decyduja sie na specjalizacje. Farmaceuta czy lekarz weterynarii wykonuje samodzielnie zawód po skończeniu studiów. W zawodach budowlanych 1-2 lata praktyki można odbyć podczas studiów po 3 roku a nawet można zdobyć uprawnienia w ograniczonym zakresie po technikum budowlanym. Wydłużone kształcenie adwokata czy radcy nie znajduje żadnego realnego uzasadnienia. Nawet nie będę porównywać odpowiedzialności prawnika np. do lekarza bo błąd lekarza kończy się śmiercia, kalectwem albo innym uszczerbkiem na zdrowiu, często ciężkim i często jest to błąd nieodwracalne i nie ma żadnego odwolania; w przypadku błędu prawnika jedynie pieniądze pójdą w błoto przy czym nawet wtedy jest mozliwosc odwołanie, apelacji czy wznowienia postępowania, odroczenie, przerwę, zawieszenie postępowania etc

    Pokaż odpowiedzi (6)Odpowiedz
  • sprawy oczywiste(2018-01-30 12:53) Zgłoś naruszenie 205

    Bazując na powszechnym doświadczeniu życiowym, można się domyśleć bez zbędnego wysiłku, że konkurent nie będzie miał interesu w uczeniu konkurenta. Pomysł kształcenia korporacyjnego - opiera się na średniowiecznej tradycji cechowej. I tak jak w średniowieczu, jest dobry w warunkach, w których istnieje regulacja podaży i utrzymywanie jej poniżej granicy popytu. Kogo opłaca się kształcić w takim systemie. Najlepiej rodziny, dbając o utrzymanie podaży na jak najniższym poziomie w stosunku do popytu, bo to zapewnia dostatek. Tego uczy nas historia. Rozwój następuje dopiero, kiedy kształcenie cechowe zostaje wyparte przez rewolucję przemysłową. Nagle zamiast towaru robionego ręcznie, drogiego, dostajemy towar tani, masowy i zazwyczaj o dziwo lepszej jakości.

    Odpowiedz
  • ekono(2018-01-30 18:30) Zgłoś naruszenie 182

    Ten system korporacyjny już wyczerpał swoje możliwości. Jedyna możliwość jego istnienia to jest monopol na usługi i niszczenie konkurencji rękami państwa. Natomiast państwo ma dwie możliwość albo dalsze wspieranie tego patologicznego układu sprzecznego z konstytucją (zasady gospodarki rynkowej), albo wreszcie postawi na wolny rynek usług prawniczych. Państwo nie powinno cementować ekonomicznych skamielin, bo to do niczego nie prowadzi. Wyobraźmy sobie, że oto państwo daje lekarzom tylko możliwość zostania lekarzem rodzinnym, lekarzem ogólnym albo nie wykonywać zawodu. Zero specjalizacji, bo tradycja musi być tradycją. Specjalizacje to przecież fanaberie i nowinkarstwo, które państwo powinno zwalczać. Gdzie by była medycyna gdyby państwo wobec niej tak postępowało. A wobec prawa państwo właśnie tak robi.

    Odpowiedz
  • Gość (2018-01-30 13:04) Zgłoś naruszenie 164

    Porównywanie zawodu lekarza z zawodem prawnika jest bez sensu. Pomyłka lekarza kończy się śmiercia, ciężka chorobą albo innymi poważnymi dolegliwościami. Błędy lekarza często sa nieodwracalne. To bez porównania bardziej odpowiedzialny zawod Jak wezmę nieodpowiedniego prawnika to najwyżej stracę kasę, podobnie jak z kiepskim księgowym. Tyle, że pieniadze mozna odzyskac czy zarobic a zdrowia/zycia juz nie.

    Pokaż odpowiedzi (2)Odpowiedz
  • Były adwokat(2018-01-31 07:36) Zgłoś naruszenie 142

    Uwolnić zawód od zbędnych egzaminów, tzw. "patronów" , życie zweryfikuje ich przydatność w codziennym działaniu.Skończył studia, ktoś mu dał glejt to po co jakaś rada adwokacka. Wiadomo sitwa adwokacka boi się dopływu nowych, mądrych głów.

    Odpowiedz
  • burgundczyk(2018-01-30 14:04) Zgłoś naruszenie 131

    Obecne patronaty to fikcja. Przecież teraz też można przystępować na tzw. staż np. po 5 latach pracy jako asystent lub dziale prawnym, więc po co aplikacja ?? Dla mnie aplikację można zlikwidować i zrobić trudny państwowy egzamin PAŃSTWOWY ( nie państwowo-korporacyjny), gdzie egzaminatorzy mają zajęcia z aplikantami, do którego ma prawo przystąpić każdy po przepracowaniu X lat.... Ja na aplikacji niczego się nie nauczyłem, a patronat miałem fikcyjny..., więc nie jestem przeciwnikiem aplikacji uniwersyteckiej

    Odpowiedz
  • zaorać to(2018-01-30 20:33) Zgłoś naruszenie 121

    "Okres aplikacji to przede wszystkim czas pracy w kancelarii i uczestniczenia w rozprawach z upoważnienia danego adwokata. Praktyka to najważniejszy aspekt kształcenia aplikantów, która nigdy nie może być zastąpiona teorią – wykładaną nawet przez najwybitniejszych profesorów. " Czyli rozumiem, że mgr prawa będący adwokatem wie lepiej od prof? który go kształcił wcześniej? Rozumiem, że to czego uczą na uczelni jest zupełnie inne od tego co zastajemy w praktyce? To po co adwokaci korzystacie z komentarzy tych prof? Tak czas pracy w kancelarii za 600 zł...

    Odpowiedz
  • ciekawy(2018-01-30 19:18) Zgłoś naruszenie 112

    A może chodzi o to, że Izby , zespoły i poszczególni " patroni" stracą darmowych wyrobników ?

    Pokaż odpowiedzi (1)Odpowiedz
  • Nie może być??? Rozbijajo Kaste....(2018-01-30 17:30) Zgłoś naruszenie 112

    Dotychczas była zasada Rodziny...Syn Sędziego był Sędzią....Prokuratora ...Prokuratorem...a Tu takie cuś

    Odpowiedz
  • caro(2018-01-30 20:22) Zgłoś naruszenie 102

    Bez zrobienia porządku z korporacjami prawniczymi, żadna reforma tego systemu się nie uda. Ograniczanie dostępu do usług prawnych służy jedynie korporacjom. Reszta społeczeństwa na tym cierpi.

    Odpowiedz
  • zawodowiec(2018-01-31 12:51) Zgłoś naruszenie 99

    Cynicznie moża napisać - niech to zrobią. Zobaczymy czy rzeczywiście teoretycy prawa będą w stanie przygotować magistrów do egzaminu (już nie pisząc "do życia"), biorąc pod uwagę, że większość z wykładowców z praktyką nie miała nigdy nic wspólnego i wpisała się na listy po deregulacji, nie mając ku wykonywaniu tych zawodów żadnego merytorycznego przygotowania... Uczył Marcin Marcina... Jakby tych wszystkich profesorków i doktorków posłać na ten egzamin to dopiero byłby wstyd ! Na razie zdawalność osób bez aplikacji oscyluje w rejonie 40% a po aplikacjach 70-80% Niestety chodzi tylko o wyciąganie kasy od studentów i podzielenie środowiska prawniczego wobec oczywistego łamania prawa przez PiS. A ci biedni młodzi ludzie zostaną tylko nabici w butelkę.

    Pokaż odpowiedzi (6)Odpowiedz
  • Pzdr600(2018-01-30 21:48) Zgłoś naruszenie 91

    Bzdury. Skończyłem aplikacje nie pracując ani jednego dnia w kancelarii, patrona widziałem 3 razy jak mi podpisywał kwity. Wszystkiego nauczyli mnie moi szefowie w ramach pracy (doradztwo podatkowe). Jestem bardzo zadowolony ze nigdy nie pracowałem z prawdziwymi mecenasami, bo u takich 5-6 ki na rękę za 8 godzin bym nie dostał. Wiem że może to nie jakieś kokosy, ale na przyzwoite życie starczy, a jeszcze dużo możliwości na przyszłość. Wystrzegać się pracy u mecenasow i iść do biznesu (względnie na początku do konsultingu). sam kwit radcy się na pewno przyda jako dodatkowy atut na rynku

    Odpowiedz
  • alaa(2018-01-30 11:18) Zgłoś naruszenie 812

    hehe, to po co w ogóle aplikacja skoro 5 lat studiów nie wystarczy Uniwersytetowi na nauczenie delikwenta praktywki... Czyli co, dodatkowe lata na uczelni trzeba będzie siedzieć tylko tym razem za pieniądze?

    Odpowiedz
  • z(2018-01-30 18:04) Zgłoś naruszenie 83

    Taaa ... porównanie lekarza do prawnika to jak porównanie ...słońca do żarówki.

    Odpowiedz
  • TvKB(2018-01-31 14:21) Zgłoś naruszenie 73

    Aplikacja uniwersytecka to dobry, w niektórych krajach UE (np. Hiszpanii), w praktyce dobrze funkcjonujący system, konkurencyjny z aplikacjami korporacyjnyni. Jeszcze lepszym rozwiązaniem byłoby ustawowe powołanie konkurującego samorządu doradców prawnych dla magistrów prawa bez aplikacji, którzy po uzyskaniu ubezpieczenia od OC mogliby się wpisać na listy doradców prawnych i wykonywać zawód prawnika z prawem postulacji we wszystkich sądach RP. Wówczas klienci mieliby większy wybór i sami decydowaliby, czy preferują magistra prawa bez aplikacji (doradcę prawnego), czy korporacyjnego adwokata bądź radcę prawnego. Konkurencja tych prawników na rynku usług prawniczych zmusiłaby każdego z nich do stałęj aktualizacji wiedzy prawniczej, bo prawo często się zmienia dezaktualizując wiedzę prawniczą sprzed kilku lat. Dodatkowym argumentem byłoby zwiększenie liczby podatników przez umożliwienie magistrom prawa zaraz po studiach dostępu do wykonywania zawodu, zróżnicowałoby jeszcze bardziej ceny za uslugi prawnicze, zwiększając popyt na te usługi przez szerszy wachlarz cenowy, wyeliminowałoby patologie dotyczące wynagrodzeń aplikantów przez patronów, etc...

    Odpowiedz
  • prawo powinno opierać się na logice(2018-01-31 10:33) Zgłoś naruszenie 72

    Aplikacje to relikt. Prawo to przedmiot czysto teoretyczny. Przecież wszystko co jest potrzebne - w prawie jest zapisywane. Wiedza o prowadzeniu postępowania czy interpretacji przepisów nie ma charakteru szeptanego, tylko opiera się na ogólnie dostępnych materiałach. Tak samo matematyka, fizyka teoretyczna, filozofia, etc..etc... Żeby uprawiać te dziedziny, po prostu trzeba je uprawiać. Nie potrzeba do tego jakichś patronów. "Wiedza" pozaprawna prawnika - to jest akurat element, który nie powinien być upowszechniany bo należy zazwyczaj do patologii systemu a nie do kanonu prawa.

    Odpowiedz
  • Jan Jakub(2018-01-30 23:10) Zgłoś naruszenie 64

    Mógł być gorszy prezent (chyba szczególnie dla "działaczy"): połączenie zawodów prawniczych (od dawna zapowiadane). Ps. A co do "aplikacji uniwersyteckiej" to ona już dawno jest i nazywa się "studia doktoranckie". Ba... jest nawet lepsza od "aplikacji korporacyjnej" bo przy niewielkim doświadczeniu zwalnia nawet z egzaminu zawodowego.

    Odpowiedz
  • W Polsce uwidoczniła się kasta prawniczych „fryzj(2018-01-30 15:24) Zgłoś naruszenie 49

    Ostrzegamy wszystkich Polaków,. W Polsce uwidoczniła się kasta prawniczych „fryzjerów”, „golących społeczeństwo”..... wg. obecnego prawa Każdy z Was może otrzymać informacje że nabył spadek (ma prawo do spadku) po bliskim lub dalekim krewnym (np..kubeł śmieci) z olbrzymim długiem...Liczba spraw Sądowych wzrasta gdyż już nawet dzieci dzieci krewnych nawet IV stopnia , muszą zakładać sprawy przez kuratorów aby uciec od złych spadków.!! Lobby prawnicze samo z siebie nic z tymi przepisami nie zrobi ponieważ na tym żeruje!: wypisy ,poświadczenia ,odpisy, czynności ,działy itp itp i to wszystko koszty. A za Nimi idą para-mafie windykacyjne wciskające nieznającym się na prawie także dalekim krewnym śmierdzące spadki aby chwycić frajera na nawet przedawnione długi. Łatwy pieniądz , łatwe życie,wg przepisów spadkowych sprzed 2015 i niestety po. i tak zysk i tak - To jest chore, żeby bankrutem było dziecko 7 letnie. To tylko świadczy o zwyrodnieniu prawnym państwa i o głupocie ustawodawcy. To tzw „dobrodziejstwo” to stara chałupa .Tylko domniemanie odrzucenia spadku przez krewnych III i dalszego stopnia dopóki nie złożą wyraźnego oświadczenia o przyjęciu spadku, przed Sądem lub notariuszem ” -można to zmienić . Brak oświadczenia ,brak kosztów ,kłopotu ,puszki pandory. Jeżeli krewni I i II stopnia odrzucają taki spadek to już wiadomo jak śmierdzi.

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Galerie

Wyszukiwarka kancelarii

SzukajDodaj kancelarię

Polecane