Od kilku tygodni w środowisku adwokackim trwa dyskusja na zainicjowany przez Ministerstwo Sprawiedliwości temat ewentualnego wprowadzenia alternatywnej drogi dojścia do prawniczych profesji.
Zgodnie z tym pomysłem chętnych do zawodu adwokata i radcy prawnego mogłyby kształcić nie tylko samorządy prawnicze, ale także wydziały prawa. Propozycję tę można by uznać za kolejną próbę walki z samorządnością zawodową. Należało się zresztą spodziewać działań będących realizacją niechęci do „korporacjonizmu”, którym to terminem niesłusznie określają politycy, a także media, samorządność zawodów zaufania publicznego, zwłaszcza prawniczych.
Walka z samorządami zawodowymi ma być rzekomo zgodna z wolą i oczekiwaniami społecznymi, a więc innymi słowy, ma służyć pozyskiwaniu elektoratu wyborczego. Po wojnie z Trybunałem Konstytucyjnym, Sądem Najwyższym, sądami powszechnymi i całym wymiarem sprawiedliwości przyszła kolej na samorządy radcowski i adwokacki. Nie spodziewano się tylko tego, że będzie to pomysł wprowadzenia tzw. aplikacji uniwersyteckiej skróconej z trzech do dwóch lat.