Projekt ustawy o płacy minimalnej w ochronie zdrowia ugrzązł, bo resort finansów wciąż nie przygotował do niego stanowiska. Dlatego posiedzenia zespołu branżowego ds. zdrowia w Radzie Dialogu Społecznego są przekładane. Z przedyskutowaniem innych ustaw też jest problem – twierdzą zgodnie organizacje reprezentujące pracowników, jak i pracodawców.
„Nagminna nieobecność wiceministrów desygnowanych do pracy w zespole praktycznie uniemożliwia prace tego gremium. Strona rządowa nie dotrzymuje terminów konsultacji w przypadku ustaw kluczowych dla dialogu społecznego” – skarżą się w liście premier Beacie Szydło oraz przewodniczącej RDS Henryce Bochniarz. „Takie działania stawiają pod znakiem zapytania wiarygodność rządu oraz sens kontynuacji prac zespołu” – czytamy.
Reklama
Autorzy w rozmowie z DGP wyjaśniają, że choć widzą zaangażowanie wiceministrów zdrowia, zwłaszcza Piotra Warczyńskiego i wiceministrów pracy, to już inne resorty – np. finansów i rozwoju – ignorują działania zespołu.

Reklama
Konsekwencje są takie, że komisja ma problemy z pracami nad przepisami, zwłaszcza tymi, które są związane z ewentualnym wzrostem wydatków publicznych.
Tak się dzieje chociażby z projektem ustawy o płacach minimalnych w ochronie zdrowia, który ma ostudzić strajkowe nastroje pracowników medycznych.
– Prace się przeciągają, bo nadal nie ma stanowiska resortu finansów – mówi mecenas Dobrawa Biadun, ekspertka ds. zdrowia Lewiatana.
– Dyskutujemy, ale wciąż bez efektów – potwierdza Maria Ochman z Solidarności.
Członkowie zespołu skarżą się, że osoby reprezentujące ministerstwa często są nieprzygotowane. – Na dyskusję poświęconą planom wicepremiera Morawieckiego, obejmującym premiowanie firm wytwarzających leki i prowadzących badania w Polsce, przyjechał z dużym opóźnieniem nieprzygotowany wiceminister rozwoju, który stwierdził, że skoro już wpadł, to chętnie dowie się od nas o projekcie – relacjonuje jeden z członków zespołu.
Partnerzy skarżą się też, że ustawy po konsultacjach społecznych wraz ze zgłoszonymi uwagami nie trafiają do RDS i nie są dyskutowane. Ministerstwo Zdrowia – jak twierdzą partnerzy społeczni – nanosi tylko te poprawki, które chce. A gdy projekt przyjmie rząd, szanse na jego zmianę są znikome.