Pani Anna kupiła w aptece zielarskiej zioła na odchudzanie. – Zażywałam je przez trzy miesiące, stosując się do zaleceń producenta – opowiada czytelniczka. Problem polega na tym, że o ile na pudełku znalazła się informacja o przeznaczeniu ziół i sposobie ich użycia, o tyle skład mieszanki podano wyłącznie po łacinie. – Nie przyszło mi do głowy, żeby sprawdzić, co zawiera – tłumaczy pani Anna. Twierdzi, że sprzedający zioła farmaceuta też jej nie ostrzegł. O tym, że w mieszance jest spora ilość dziurawca, dowiedziała się, gdy poparzyła się na słońcu. Pyta, czy skład ziół nie powinien być podany po polsku albo czy na pudełku nie powinno znaleźć się jakieś ostrzeżenie. – Przecież gdyby napisano „uwaga, zawiera dziurawiec”, to nie wyszłabym na plażę – zwraca uwagę czytelniczka.
Zdrowy rozsądek podpowiada, że nazwa dziurawiec powinna znaleźć się na opakowaniu kupionych przez czytelniczkę ziół, okazuje się jednak, że nie zawsze jest taki wymóg. – Obowiązujące przepisy nie zawierają osobnej regulacji dotyczącej zasad wprowadzania do obrotu, a tym samym także znakowania produktów o statusie gotowych mieszanek ziołowych – mówi Justyna Stefańczyk-Kaczmarzyk, radca prawny w kancelarii Kondrat i Partnerzy. Ekspertka wyjaśnia, że to posiadane przez zioła właściwości powinny decydować o klasyfikacji, a ta przesądza o tym, jakim regulacjom prawnym podlegają. Okazuje się, że w zależności od cech i przeznaczenia zioła mogą być kwalifikowane jako produkty lecznicze, suplementy diety albo jako inne produkty i w związku z tym obrót nimi podlega różnym rygorom.
Przemysław D. Antas, radca prawny z kancelarii prawnej ANTAS, zwraca uwagę, że najbardziej restrykcyjne regulacje dotyczą ziół o działaniu farmakologicznym, a więc tych, które posiadają właściwości zapobiegania lub leczenia chorób. Te, zgodnie z zaleceniami prawa farmaceutycznego, któremu podlegają jako produkty lecznicze, muszą posiadać szczegółowe informacje o dawkowaniu, działaniach niepożądanych czy interakcjach z innymi środkami. Nie można ich więc sprzedawać bez ulotki.
Reklama
Nie ma żadnych wątpliwości, że dziurawiec jest ziołem posiadającym właściwości farmakologiczne. – Nie oznacza to jednak, że każdy produkt, który go zawiera, musi być od razu kwalifikowany jako produkt leczniczy – wyjaśnia Przemysław Antas. Dodaje, że za prawidłową klasyfikację do odpowiedniej grupy produktów odpowiada w głównej mierze producent.
– Niektóre mieszanki ziołowe są kwalifikowane jako suplementy diety – informuje Justyna Stefańczyk-Kaczmarzyk. Wyjaśnia, że wówczas muszą one spełniać wymogi określone w ustawie o bezpieczeństwie żywności i żywienia oraz rozporządzeniach Parlamentu Europejskiego. – Muszą więc być oznakowane w języku polskim w sposób rzetelny, jasny i łatwy do zrozumienia – tłumaczy ekspertka. Dodaje też, że wymaga się, aby zawierały informacje o bezpiecznym stosowaniu, w tym także co do skutków zdrowotnych i zagrożeń związanych ze spożywaniem środka. W tym zakresie znakowanie suplementów wykazuje pewne podobieństwo do znakowania produktów leczniczych.

Reklama
Problem zaczyna się, gdy mieszanka ziołowa nie zostanie zakwalifikowana jako suplement diety albo jako produkt leczniczy. – Wówczas podlega przepisom, które odnoszą się do wszystkich kategorii produktów wprowadzanych do obrotu na terytorium Polski – mówi Justyna Stefańczyk-Kaczmarzyk. Podlega więc m.in. wymogom ustawy o swobodzie działalności gospodarczej. Ta nakazuje, by producent zamieścił na produkcie w języku polskim informacje umożliwiające identyfikację towaru, chyba że jego przeznaczenie jest oczywiste. W przypadku takiej kwalifikacji produktu dane o przeznaczeniu ziół (zioła na odchudzanie) i sposobie użycia (stosować wewnętrznie, zaparzać z dwóch łyżek i pić pół szklanki przed posiłkiem) wydają się wystarczające.
Przemysław Antas przypomina, że decyzja o kwalifikacji produktu spoczywa przede wszystkim na wprowadzającym go do obrotu producencie i to on ponosi ewentualną odpowiedzialność za szkodliwe działanie produktu. – Osoba, która doznała uszczerbku na zdrowiu spowodowanego nieprawidłowym oznaczeniem produktu, może starać się o odszkodowanie m.in. na podstawie przepisów o odpowiedzialności za produkt niebezpieczny – informuje ekspert. Zauważa, że przypadki, w których nieprawidłowe oznaczenie produktu sprawia, że nie zapewnia on bezpieczeństwa, jakiego należałoby oczekiwać, uwzględniając normalne użycie, nie należą do odosobnionych. Dodaje przy tym, że producent odpowiada na zasadzie ryzyka – nie jest więc konieczne udowodnienie mu winy.

Sprawdź, zanim użyjesz

● Herba hyperici (dziurawiec) – ma właściwości uczulające na światło, może prowadzić do poparzeń skóry, osłabia działanie niektórych leków, m.in. antykoncepcyjnych
● Sennae folium (senes) – używany w dużych ilościach prowadzi do zaburzenia gospodarki elektrolitowej i rytmu serca
● Ginkgo biloba (miłorząb) – w połączeniu z aspiryną (lub innymi lekami rozrzedzającymi krew) prowadzi do krwotoków
● Ruta graveolens (ruta) – może wywoływać poronienia
● Cimicifuga racemosa (pluskwica) – powoduje zaburzenia czynności wątroby
● Cynara scolymus (karczoch) – zawierające go nalewki i płukanki przebarwiają zęby
● Equisetum arvense (skrzyp) – prowadzi do niedoborów witaminy B
Podstawa prawna
Art. 20 z 2 lipca 2004 r. o swobodzie działalności gospodarczej (Dz.U. z 2015 r. poz. 584). Art. 48 ustawy z 25 sierpnia 2006 r. o bezpieczeństwie żywności i żywienia (Dz.U. z 2015 r. poz. 594). Rozporządzenie ministra zdrowia z 9 października 2009 r. w sprawie składu oraz oznakowania suplementów diety (Dz.U. z 2015 r. poz. 2032). Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) nr 1169/2011 z 25 października 2011 r. w sprawie przekazywania konsumentom informacji na temat żywności. Art. 26 ust. 2 ustawy z 6 września 2001 r. – Prawo farmaceutyczne (Dz.U. z 2008 r. nr 45, poz. 271). Rozporządzenie ministra zdrowia z 20 lutego 2009 r. w sprawie wymagań dotyczących oznakowania opakowań produktu leczniczego i treści ulotki (Dz.U. z 2015 r. poz. 1109).