Od 1 lutego zaczną obowiązywać przepisy, których celem ma być skrócenie kolejek do rehabilitantów. Czy tak się stanie? To zależy od tego, czy w ślad za zmianami pójdzie dodatkowe finansowanie – uważają specjaliści.

Obecnie na rehabilitację z NFZ czeka się średnio przez pół roku. To skutek dużej liczby chętnych, niewystarczających kontraktów oraz ograniczonego personelu. Odpowiedzią na te bariery ma być wchodzące w życie 1 lutego rozporządzenie z 4 stycznia 2024 r. w sprawie świadczeń gwarantowanych z zakresu rehabilitacji leczniczej. Jak czytamy w uzasadnieniu i dokumencie z oceną skutków regulacji, nowe przepisy mają sprawić, że kolejki do rehabilitantów się skrócą. Dziś na rehabilitację w Polsce czeka 780 tys. osób.

Zdaniem ekspertów kierunek zmian jest dobry. Zgodnie z nowymi regulacjami sposobem na walkę z kolejkami ma być ograniczenie nadmiarowości wystawianych skierowań, które nie zawsze korelują z rzeczywistymi potrzebami rehabilitacyjnymi. Pomóc w tym mają jasne kryteria określające, którzy pacjenci powinni być poddawani rehabilitacji, a którzy nie. Jednak Karol Wojciechowski, członek Krajowej Rady Fizjoterapeutów, podkreśla, że kluczowa jest druga wprowadzana zmiana.

– Kryteria włączenia do rehabilitacji i wyłączenia z niej same w sobie niewiele zmienią. Istotniejsze są nowe kompetencje, które zyskają fizjoterapeuci. Będą mogli decydować, czy dane świadczenie jest faktycznie potrzebne, w jakim zakresie i czy lepsza byłaby jego zmiana na inne – tłumaczy.

Bez lekarza

Dodaje, że fizjoterapeuci zyskają też większe uprawnienia w oddziałach dziennej rehabilitacji. Ich rola w działalności oddziałów i obsłudze pacjentów zostanie zrównana z zadaniami lekarza rehabilitacji leczniczej. A to oznacza dla pacjentów lepszy dostęp do specjalistów, szczególnie w regionach, gdzie występują białe plamy, jeśli chodzi o ośrodki rehabilitacji.

W przypadku fizjoterapii domowej nie będzie wymagane zaangażowanie w wykonywanie usługi personelu lekarskiego. Do tej pory, jak podkreśla Karol Wojciechowski, był taki wymóg, co stanowiło duże ograniczenie.

Na świadczeniodawców został nałożony obowiązek określania celów terapeutycznych, dzięki czemu rehabilitacja zostanie lepiej dobrana.

Szybsza ścieżka

Ponadto w nowych przepisach przewidziano, że czas trwania fizjoterapii ambulatoryjnej będzie mógł wynosić do 20 dni zabiegowych w ramach jednego cyklu fizjoterapii, na podstawie jednego skierowania, jeśli schorzenie będzie wymagało takiej interwencji. Wcześniej skierowanie mogło obejmować maksymalnie 10 dni, a żeby przedłużyć kurację, trzeba było uzyskać nowy dokument. Następnie pacjent musiał jeszcze raz zapisać się na rehabilitację, co powodowało, że ponownie musiał stanąć w kolejce oczekujących.

W nowych przepisach przewidziano też, że pacjenci po incydentach ortopedycznych, chirurgicznych, neurologicznych, kardiologicznych, pulmonologicznych, internistycznych, pediatrycznych, onkologicznych, czyli tzw. przypadki pilne, będą mogli się dostać na rehabilitację w ramach przyspieszonej ścieżki przyjęcia.

– Pacjent bezpośrednio po urazie nie może czekać na świadczenie, gdyż wraz z czasem oczekiwania zmniejsza się jego szansa na pełny powrót do zdrowia. Szybka fizjoterapia daje znacząco lepsze rezultaty oraz przyspiesza powrót pacjenta do aktywności zawodowej, łatwiej go usprawnić. Tym samym zmniejszają się koszty ponoszone przez państwo – wyjaśnia Hanna Kowalewska, wiceprezes Krajowej Rady Fizjoterapeutów, i dodaje, że o takie rozwiązanie izba apelowała od dawna.

Czy kolejki się skrócą?

Małgorzata Adamowicz, kierownik działu marketingu, promocji i programów pomocowych, pełnomocnik ds. praw pacjenta, rzecznik prasowy Szpitala Miejskiego w Elblągu, szansę na skrócenie kolejek upatruje zwłaszcza w lepszej weryfikacji skierowań pacjentów, ponieważ kwalifikacja będzie taka sama dla wszystkich. Jak podkreśla, rehabilitanci będą mieli zdecydowanie więcej pracy, bo bardziej włączono ich w realizację świadczeń.

– Czas jednak pokaże, czy nowe przepisy spowodują oczekiwane zmiany w kolejkach. W naszym szpitalu na rehabilitację czeka się przez około siedmiu miesięcy. Czas oczekiwania w ciągu ostatniego roku się wydłużył – przyznaje.

Zdaniem Bartłomieja Kaźmierczaka, rzecznika prasowego, inspektora ds. promocji Samodzielnego Szpitala Wojewódzkiego im. Mikołaja Kopernika w Piotrkowie Trybunalskim, może się zdarzyć, że wchodzące w życie przepisy tylko w nieznacznym stopniu przyczynią się do skrócenia czasu oczekiwania pacjentów na zabiegi rehabilitacyjne.

– W naszym szpitalu na rehabilitację w trybie ambulatoryjnym w stanach stabilnych oczekuje się do sześciu miesięcy, w trybie pilnym do czterech miesięcy, a w trybie bezpośrednim, czyli w sytuacjach, gdy brak rehabilitacji skutkowałby pogorszeniem stanu zdrowia – rehabilitacja odbywa się natychmiast, do 14 dni. W ciągu ostatniego roku nic się w tym względzie nie zmieniło. A nasza placówka ma odpowiednie warunki lokalowe do przeprowadzania czynności fizjoterapeutycznych oraz wystarczające zasoby kadrowe – zaznacza.

Tomasz Owsik-Kozłowski, rzecznik prasowy Samodzielnego Publicznego Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego w Szczecinie, podaje, że termin pierwszej wizyty dla pacjentów stabilnych w dziale fizjoterapii (świadczenia ambulatoryjne) jest wyznaczany w jego placówce obecnie na sierpień tego roku. Mniej więcej o trzy miesiące krócej czekają tzw. pacjenci pilni. Do ośrodka rehabilitacji dziennej trzeba czekać jeszcze dłużej – w trybie stabilnym pacjenci są umawiani na grudzień, a w pilnym – na październik.

– Nasi specjaliści, zarówno fizjoterapeuci, jak i lekarze rehabilitacji medycznej, nie są w stanie pomóc większej liczbie pacjentów. Skracaniu kolejek nie sprzyja również to, że w naszym regionie jest za mało ośrodków realizujących w tym zakresie kontrakt z Narodowym Funduszem Zdrowia. To, czy zmieni się długość kolejek do rehabilitacji po wejściu w życie rozporządzenia, zweryfikuje rzeczywistość – uważa rzecznik.

Fizjoterapeuta pierwszego kontaktu

Eksperci zwracają uwagę, że nowe rozwiązania nie przyniosą skrócenia kolejek, jeśli nie zostanie uruchomione dodatkowe finansowanie.

– Tylko to sprawi, że tzw. przypadki pilne w ramach fizjoterapii po wypisie z ośrodka leczącego ostrą fazę choroby zyskają faktycznie ścieżkę przyspieszoną bez szkody dla pozostałych pacjentów. Dodatkowo pacjenci po urazach będą mieli zwiększony limit zabiegów – do 70 dni rocznie – zaznacza Karol Wojciechowski.

Na razie jednak niczego nie wiadomo o dodatkowych pieniądzach na rehabilitację. Z rynku dochodzą wręcz niepokojące informacje. W Łódzkiem świadczenia na I półrocze zostały ograniczone o 10 proc.

Eksperci wspominają też, że należy pomyśleć o kolejnych rozwiązaniach, już bardziej systemowych. Jednym z nich byłoby wprowadzenie funkcji fizjoterapeuty pierwszego kontaktu. To pozwoliłoby przenieść do nich z ogólnego systemu osoby, które stale korzystają z rehabilitacji, bo mają przewlekłe choroby mięśniowo-szkieletowe. Potrzeba też więcej kontraktów na takie świadczenia z NFZ i powinny one być lepiej wyceniane. Dziś tak nie jest, więc wielu fizjoterapeutów szuka pracy w prywatnych placówkach.

Nowe przepisy wejdą w życie 1 lutego, ale skierowania na fizjoterapię w warunkach ambulatoryjnych oraz w warunkach domowych wystawione przed tym dniem i niezrealizowane do 1 lutego zachowują ważność. ©℗

Rehabilitacja w styczniu 2024 r. / Dziennik Gazeta Prawna - wydanie cyfrowe