statystyki

Polacy gonią Amerykanów w ilości zjadanego cukru. Czy dorównamy najbardziej otyłej nacji świata?

autor: Mira Suchodolska18.03.2016, 07:06; Aktualizacja: 18.03.2016, 08:11
cukier-finanse

Cukier jest wszędzie.źródło: ShutterStock

32 łyżeczki cukru dziennie zjada razem z pożywieniem przeciętny mieszkaniec kraju nad Wisłą. Nie łasuch, zwyczajny konsument. Wprawdzie Kowalskiemu jeszcze brakuje do Smitha zza wielkiej wody – ten pochłania 110 łyżeczek, jednak jako społeczeństwo jesteśmy na dobrej drodze, aby i w tej cywilizacyjnej konkurencji dorównać najbardziej otyłej nacji świata.

Powodów jest kilka: uwarunkowania genetyczne, potrzeby biznesu wspierane potęgą reklamy, styl życia i lenistwo – zwłaszcza umysłowe. Do czego ze wstydem przyznaje się autorka tego artykułu. Która, jak wiele jej podobnych osób, żyła w przekonaniu, że odżywia się w miarę rozsądnie i zdrowo.

Do napisania tekstu skłonił mnie film, który miałam okazję obejrzeć jeszcze przed jego polską premierą, a który wchodzi na ekrany kin właśnie dzisiaj. „Cały ten cukier” to półtoragodzinny dokument przygotowany przez australijskiego filmowca i aktora Damona Gameau. Młody, zdrowy, wysportowany facet z brzuchem przypominającym kaloryfer skorzystał z pomysłu, na jaki wpadł dekadę wcześniej Amerykanin Morgan Spurlock, autor głośnej produkcji „Super Size Me”. Z tą różnicą, że jeśli Spurlock odżywia się przez miesiąc tylko w restauracjach McDonalda i ogranicza ruch – jak to czyni przeciętny Amerykanin, to Gameau jest bardziej wyrafinowany. Zakłada, że będzie spożywał tylko tzw. zdrowe jedzenie. Zero słodyczy w postaci cukierków, batoników czy lodów. Zero fast foodów. Mało tego: będzie trzymał reżim energetyczny i przyjmował identyczną liczbę kalorii, co w „poprzednim życiu”, czyli 2,3 tys. kcal dziennie. Oraz że nadal będzie ćwiczył tyle samo, a nawet więcej. Z tą różnicą, że zamiast diety organicznej, którą wcześniej stosował, będzie jadł to samo, co wszyscy jego rodacy, Australijczycy. A więc żywność przetworzoną. Te wszystkie musli, soki, jogurty. Znów nieco statystyki: przeciętny Aussie przyjmuje dziennie 40 łyżeczek cukru (jedna łyżeczka to 5 g) w zjadanych produktach.

Damon Gameau, przystępując do zdjęć filmu, waży 76 kg, ma 84 cm w pasie. Ze szczegółowych badań lekarskich wynika, że ten trzydziestolatek mieści się w 10 proc. najzdrowszych facetów w jego grupie wiekowej. Wraz z trwaniem eksperymentu będzie coraz gorzej, a medycy będą go namawiali, żeby przerwał, bo może być źle. Ale Gameau idzie coraz dalej. Nie będę chyba zanadto spoilerować, bo i tak każdy już się domyśla, że bohater kończy jako wrak człowieka. Z nadwagą – w ciągu dwóch miesięcy tyje 8,5 kg. Z oponiastym brzuchem. I wynikami badań, które każdego z nas skłoniłyby do wizyty na izbie przyjęć najbliższego szpitala. Siostro, tlen!

Czym jest cukier

Cukier jest wszędzie. To nie tylko te białe kryształki, które wsypujemy z coraz większym mentalnym oporem do filiżanki kawy czy herbaty. To nie tylko brunatna melasa, o której słyszymy, że jest zdrowa i trendy, więc można się nią obżerać (w przerwach robiąc maseczki i peeling). Albo brązowy, trzcinowy cukier będący bardziej na modowej fali niż jego prosty, chamowaty kuzyn uzyskiwany z buraka. Cukier jest także w bardziej złożonych produktach węglowodanowych, jak chociażby pieczywo, makarony czy ziemniaki. Jest też w warzywach, owocach i nabiale. W setkach produktów, które przyjmujemy, żeby dać ciału paliwo do życia.

I bardzo tego cukru potrzebujemy. Nasz organizm jest niczym wielki kombinat chemiczny: wrzucamy w niego to bardziej złożone węglowodanowe albo proste cukrowe (sacharoza) paliwo, a to wszystko rozkładamy na glukozę i spalamy. Uzyskaną energię kierujemy tam, gdzie jest najbardziej potrzebna. Ta uzyskana z cukru jest niezbędna, żeby działał nasz główny komputer, czyli mózg. On się nie żywi niczym innym, jak tylko glukozą. Bez niej umiera. Podobnie jak erytrocyty, czyli czerwone ciałka krwi, odpowiedzialne za przenoszenie tlenu: energia z glukozy jest tym, co pozwala im pracować. Są jeszcze nadnercza. To gruczoły – główni melioranci naszego organizmu, którzy utrzymują równowagę wodno-mineralną w ciele, ale też reagują jak oddział specjalny, kiedy się czymś zdenerwujemy. Produkują wówczas adrenalinę, która pozwala nam walczyć lub uciec z miejsca zagrożenia. Tak zostaliśmy skonstruowani.


Pozostało 80% tekstu

Prenumerata wydania cyfrowego

Dziennika Gazety Prawnej
9,80 zł
cena za dwa dostępy
na pierwszy miesiąc,
kolejny miesiąc tylko 79 zł
Oferta autoodnawialna
KUPUJĘ

Pojedyncze wydanie cyfrowe

Dziennika Gazety Prawnej
4,92 zł
Płać:
KUPUJĘ
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Reklama

Komentarze (3)

  • Iwona(2016-03-18 12:52) Zgłoś naruszenie 00

    Pani redaktor "zapomniała" chyba dodać o prawdziwej przyczynie tycia Amerykanów a mianowicie GCFS czyli syrop glukozowo-frukrozowy ze zmodyfikowanej genetycznie kukurydzy. To dopadło juz też nas i jest WSZĘDZIE. Kosztuje grosze i tuczą nas tym na potęgę. Nie ma napoju, słodyczy, gotowych dań, keczupu, dżemów whatever. Nie ma nic bez syropu GCFS. Oprócz prostych podstawowych produktów.

    Pokaż odpowiedzi (1)Odpowiedz
  • Trucker Hiob(2017-03-25 20:44) Zgłoś naruszenie 00

    Amerykanie nie zjadają ani 3,5 raza więcej cukru niż Polacy, ani 110 łyżeczek dziennie. Prawdę mówiąc Polacy już jedzą niewiele mniej cukru niż Amerykanie. W Polsce w 2016 roku było to 43,6 kg na głowę, w USA w 2010 ok. 60 kg, z tendencją spadkową. Nie zmienia to w niczym faktu, że WHO zaleca 25 gramów dziennie, czyli 9 kg na rok.

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Dowiedz się więcej

Galerie

Polecane