Kiedy pani Katarzyna zapytała ginekologa o założenie wewnątrzmacicznej wkładki antykoncepcyjnej, tzw. spirali, usłyszała, że tego się w ramach NFZ nie praktykuje. – Lekarz w gabinecie publicznej przychodni powiedział, że jeśli chcę stosować ten rodzaj zabezpieczenia przed niechcianą ciążą, muszę iść na prywatną wizytę i zapłacić około 600 zł – opowiada kobieta. – Ale kiedy porozmawiałam z koleżankami i poczytałam wpisy na forach internetowych, dowiedziałam się, że NFZ powinien sfinansować zabieg i że nie tylko ja spotkałam się z odmową. Gdzie jest prawda – pyta czytelniczka.
Wkładki antykoncepcyjne, nazywane popularnie spiralami, sprzedawane są na receptę i muszą być zakładane przez ginekologów. Zapewniają one antykoncepcję na dłuższy czas – od dwóch do pięciu lat, mogą być usunięte w każdej chwili. Zarówno procedura wprowadzenia, jak i usunięcia wewnątrzmacicznej wkładki antykoncepcyjnej są na liście świadczeń gwarantowanych, których należy oczekiwać od poradni ginekologiczno-położniczych posiadających kontrakt z Narodowym Funduszem Zdrowia.
A to oznacza, że zabiegi te powinny być wykonywane nieodpłatnie. Zainteresowana założeniem spirali kobieta opłaca jedynie koszt wkładki, którą kupuje na podstawie wystawionej przez lekarza recepty. W zależności od rodzaju kosztują one od kilkudziesięciu do nawet kilkuset złotych. Za usługę w prywatnych gabinetach lekarze liczą 400–600 zł.
Reklama
Warto wiedzieć, że przed założeniem wkładki lekarz powinien przeprowadzić badanie ginekologiczne, cytologiczne oraz zrobić USG. Te badania powinny być także wykonane w ramach kontraktu z NFZ. Pozostaje jeszcze kwestia klauzuli sumienia. Lekarz może odmówić założenia wkładki, zasłaniając się światopoglądem. W takiej sytuacji część medyków wskazuje innego, który takie świadczenie wykona. Ale zdarza się, że tego nie robią. Wtedy należy prosić o rozmowę z przełożonym lekarza. On powinien udzielić nam niezbędnych informacji w tym zakresie. Należy jednak liczyć się z tym, że powoła się na ubiegłoroczny wyrok Trybunału Konstytucyjnego, który obowiązek wskazania innego lekarza przerzucił na państwo. A to bardzo nieostre pojęcie. W efekcie może się okazać, że pacjentka będzie skazana na poszukiwanie specjalisty na własną rękę.
Podstawa prawna
Poz. 456 i 457 załącznika nr 3 do rozporządzenia ministra zdrowia z 6 listopada 2013 r. w sprawie świadczeń gwarantowanych z zakresu ambulatoryjnej opieki specjalistycznej (Dz.U. poz. 1413 ze zm.).