Rada Ministrów przyjęła wczoraj Narodowy Program Zwalczania Chorób Nowotworowych na lata 2016–2024. Na jego realizację budżet państwa ma przeznaczyć 250 mln zł.
Nowy program to kontynuacja poprzedniej edycji z roku 2006 r. Główne kierunki działań to profilaktyka i prewencja. Nacisk został położony również na profilaktykę wtórną, diagnostykę oraz wczesne wykrywanie choroby. Przy czym, jak podkreśla prof. dr hab. Jacek Fijuth, przewodniczący Polskiego Towarzystwa Onkologicznego, jednym z celów jest także wyeliminowanie różnic w regionalnym dostępie do leczenia. Obecnie zależy on od miejsca zamieszkania. Powodem jest brak lekarzy, a także ośrodków oferujących chemioterapię i radioterapię.
Reklama
Rozwiązaniem, które ma pomóc w tej sytuacji, będą m.in. mapy potrzeb zdrowotnych, nad którymi obecnie pracuje resort zdrowia. Wskażą one miejsca w Polsce, gdzie potrzeby w dziedzinie onkologii są największe. W monitorowaniu sytuacji zdrowotnej w kraju ma także pomóc ulepszony system rejestracji nowotworów, który będzie jednym z priorytetów nowego programu. Obecny system – zdaniem ekspertów – nie jest precyzyjny.

Reklama
W nowym Narodowym Programie Zwalczania Chorób Nowotworowych (NPZChN) zostaną również wdrożone programy rehabilitacyjne dla pacjentów z nowotworami. Planowane jest także wsparcie procesu leczenia chorób nowotworowych poprzez uzupełnianie i wymianę wyrobów medycznych.
Ważnym elementem ma być również edukacja onkologiczna. Jak przekonują autorzy programu, brak świadomości zagrożenia rakiem przekłada się na niechęć do wykonywania badań przesiewowych. Ze sprawozdania z realizacji programu w 2013 r. wynikało, że z prawie 3,2 mln wysłanych zaproszeń na profilaktyczne badania cytologiczne skorzystało zaledwie niecałe 700 tys. kobiet (czyli 21 proc. zaproszonych). Jeszcze gorzej sytuacja wyglądała przy badaniach raka jelita grubego. Z zaproszeń na badania wysyłanych do osób między 55. a 64. rokiem życia skorzystało 16,7 proc. Tymczasem wśród tych, u których wykryto raka – był on zdiagnozowany na tyle wcześnie, że wystarczające było jedynie leczenie endoskopowe. Na badania mammograficzne kobiety przychodziły już częściej, skorzystało z nich 43 proc.
Jednak autorzy nowej edycji NPZChN w uzasadnieniu wskazują, że gdyby nie program, byłoby jeszcze gorzej. Przykładowo zgłaszalność na badania mammograficzne wzrosła z 23 proc. w roku 2006 do 48 proc. w 2014 r., zaś na badania cytologiczne przez osiem lat o 30 pkt procentowych. Poprawiła się też dostępność do kolonoskopii, czyli badania jelita grubego. W 2006 r. realizowało je tylko 10 jednostek, a rok temu już 106. W uzasadnieniu programu wskazano także, że nastąpił postęp w zakresie radioterapii – liczba chorych napromienianych wzrosła z ok. 40 tys. w 1999 r. do 83 tys. w 2014 r.
O tym, że problem chorób onkologicznych jest poważny i potrzebuje dalszego wsparcia, świadczą dane Krajowego Rejestru Nowotworów. Rocznie rejestruje się w kraju ponad 150 tys. nowych zachorowań oraz ponad 90 tys. zgonów z tego powodu. Nowotwory złośliwe to drugi powód umieralności Polaków.
Nie wiadomo jednak, czy w obecnej formie program przyjmie nowy rząd. Bolesław Piecha, były wiceminister zdrowia z PiS, przyznaje, że program jest potrzebny i musi być kontynuowany. Jednak dodaje, że nowy rząd będzie musiał się przyglądać szczegółowym rozwiązaniom i wydatkom na ten cel. Ostateczna decyzja zapadnie przy planowaniu budżetu, który musi zostać uchwalony i podpisany do końca stycznia.