Rośnie liczba Polaków, którzy za granicę zabierają europejską kartę ubezpieczenia zdrowotnego. Ale w razie poważniejszej choroby sama EKUZ to o wiele za mało. Lepiej się doubezpieczyć.
Odziały NFZ wydały w tym roku już niemal milion europejskich kart ubezpieczenia zdrowotnego – informuje Beata Pieniążek-Osińska z centrali funduszu. – W całym ubiegłym roku było to ponad 2,3 mln kart – dodaje.
Reklama
Największe wzrosty w wydawaniu EKUZ dopiero są oczekiwane. Zainteresowanie kartami rośnie latem. W ubiegłym roku rekordowy był lipiec, kiedy wystawiono 489 tys. kart.

Reklama
NFZ wskazuje, że rosnąca popularność EKUZ może wynikać m.in. ze stale zwiększającej się świadomości Polaków oraz rosnącej mobilności pracowników oraz uczniów i studentów. O tym, że EKUZ faktycznie się przydaje, świadczyć mogą dane o wydatkach NFZ na pokrycie kosztów leczenia w krajach Unii Europejskiej oraz EFTA (Islandia, Liechtenstein, Norwegia, Szwajcaria) na podstawie karty. W 2010 r. było to ponad 108 mln zł, a w 2014 r. już 151 mln zł.
Ale zabezpieczenie tylko w postaci EKUZ przy zagranicznych wyjazdach niekoniecznie jest najlepszym rozwiązaniem. NFZ wydaje ją za darmo. Nie pokrywa ona w pełni kosztów leczenia za granicą, ale – średnio – w ok. 80 proc.
– I to tylko w państwowych placówkach. Resztę oraz koszty transportu medycznego czy też ratownictwa pacjent musi pokryć sam, jeśli nie ma polisy ubezpieczeniowej – wskazuje Tomasz Janas, dyrektor departamentu ubezpieczeń turystycznych i gwarancji TU Europa.
Podaje przykład klienta, który podczas jazdy na nartach we Francji złamał nogę i uległ hipotermii. Dzięki karcie EKUZ i dodatkowej polisie podróżnej nie musiał płacić ok. 317 euro dziennie za pobyt w szpitalu. Inny klient, który wybrał się do Grecji, oszczędził dzięki prywatnemu ubezpieczeniu 32 tys. zł na transporcie medycznym.
Także NFZ na stronach internetowych ostrzega, że w wielu zagranicznych miejscowościach turystycznych lekarze przyjmują tylko prywatnie i nie honorują EKUZ. A wizyta u dentysty w prywatnej klinice w Chorwacji to koszt 250 euro. W przypadku wizyt w państwowych placówkach koszty są niższe. W Portugalii za wizytę u lekarza naliczane są opłaty 2,1–9,2 euro. Jeśli chodzi o leki w tym kraju, to część jest darmowa. Za inne należy zapłacić od 5 proc. do 85 proc. ceny. W Norwegii pobyt w szpitalu jest bezpłatny, ale już w Austrii trzeba zapłacić od 8 do 16,80 EUR za dzień.
Z roku na rok rośnie świadomość co do konieczności dodatkowego ubezpieczenia się. Z tegorocznych badań TU Europa wynika, że 76 proc. Polaków wyjeżdżających za granicę na urlop twierdzi, że zwykle ma ubezpieczenie podróżne, a 18 proc. z badanych – że raczej nie. Pozostali nie zajmują się tym aspektem podróży.
Posiadane ubezpieczenie to jednak często tylko polisa otrzymana od organizatora podróży, bez dodatkowych opcji ochrony. – Ogranicza się do niej 38 proc. osób, zwykle mających polisy i jeżdżących z biurem podróży – wskazuje Tomasz Janas.
Takie masowe ubezpieczenia zwykle wystawiane są na niskie kwoty i nie obejmują np. chorób przewlekłych.
Jak wskazują biura podróży, z dodatkowych ubezpieczeń częściej korzystamy podczas zimowego wypoczynku. – Wówczas blisko 40 proc. klientów wybiera dodatkowe warianty, np. ubezpieczenie narciarskie. Latem dominuje ubezpieczenie podstawowe, na które decyduje się 80 proc. turystów – komentuje Magda Plutecka-Dydoń z Neckermann Polska.

EKUZ gwarantuje pokrycie 80 proc. kosztów leczenia. Bez transportu