Reklama
Dyskusja o potrzebie trzeciej dawki toczy się właściwie od rozpoczęcia pandemii, zanim jeszcze obecnie dostępne preparaty przeciw COVID-19 trafiły do badań klinicznych. Teraz przyspieszyło ją ryzyko związane z nowymi wariantami, przede wszystkim Deltą, ale też innymi, które mogą się jeszcze pojawić. W związku z tym kolejne kraje decydują się na przeprowadzenie trzeciej rundy szczepień.
Lista na razie nie jest długa i obejmuje Rosję, Izrael, Węgry, Niemcy i Francję. Krok ten rozważają również Brytyjczycy i Włosi. W każdym kraju proces odbywa się na nieco innych zasadach.
Jako pierwsi, bo z początkiem lipca, podawanie trzeciej dawki rozpoczęli Rosjanie. Na podwinięcie rękawa mogą zgłosić się zaszczepieni przynajmniej sześć miesięcy temu. Na razie otrzymują preparat CoviVac (to trzecia szczepionka rosyjskiej produkcji), w przyszłości może to być kolejna dawka Sputnika V. Od niedzieli trzecie szczepienia odbywają się na Węgrzech, gdzie nacisk położono na mieszanie preparatów, a od poniedziałku – w Izraelu, gdzie zapisywać mogą się na razie osoby po 60. roku życia, które są przynajmniej pięć miesięcy po szczepieniu.
Od 1 września podawanie trzeciej dawki rozpocznie się również w Niemczech. Będą to szczepionki genetyczne i mają trafić do najstarszych osób narażonych na ciężki przebieg COVID-19, a także tych, które dotychczas zaszczepiły się preparatami wektorowymi (czyli AstraZeneką lub Johnson & Johnson). Mniej więcej w tym samym czasie ma się rozpocząć kolejna runda we Francji. Ostatecznej decyzji co do trzeciej dawki nie ma jeszcze w Wielkiej Brytanii, ale dziennik „The Daily Telegraph” opisał już plany zakładające podanie jej 32 mln Brytyjczyków – osobom po pięćdziesiątce. Dyskusja na ten temat toczy się również we Włoszech.
Podawanie trzeciej dawki, jak ujawnił parę tygodni temu DGP, rozważa także polski rząd. Grzegorz Cessak, dyrektor Urzędu Rejestracji Produktów Leczniczych (URPL), jest zdania, że najwcześniej może to nastąpić na początku przyszłego roku, mniej więcej 12 miesięcy od rozpoczęcia szczepień w Polsce.
Trzecia dawka trafia już od jakiegoś czasu również do wybranych, wąskich grup w różnych krajach. Na przykład od paru miesięcy podaje się ją we Francji pacjentom po przeszczepach, którzy otrzymują leki obniżające aktywność układu odpornościowego. W Indonezji i paru innych krajach Azji Południowo-Wschodniej zapadły decyzje, aby za jej pomocą wzmocnić odporność pracowników medycznych, na co dzień pracujących z pacjentami chorymi na COVID-19.
Na razie największe urzędy zajmujące się dopuszczaniem leków do obrotu – amerykańska FDA oraz jej europejski odpowiednik EMA – nie zajęły stanowiska w kwestii trzeciej dawki. Ich przedstawiciele tłumaczą, że czekają na wyniki stosownych badań, których wysyp ma nastąpić jesienią. Pfizer ze swojej strony podał ostatnio do wiadomości, że efektywność preparatu produkcji firmy zmniejsza się wraz z upływem czasu, po czterech–sześciu miesiącach osiągając poziom 84 proc. (z 96 proc. od dwóch do sześciu tygodni po drugiej dawce).
W ostatnich dniach firma wzbudziła kontrowersje podwyżką cen swojej szczepionki. Jak doniósł dziennik „Financial Times”, Pfizer w ostatnim kontrakcie z Komisją Europejską zażądał o jedną czwartą więcej za dawkę niż poprzednio – cena wzrosła z 15,5 do 19,5 euro (czyli z 70 do blisko 90 zł). Więcej za preparat płacą też USA.
Podobnie postąpiła Moderna, która podniosła cenę z 22,6 do 25,5 dol. (czyli z niecałych 90 do prawie 100 zł za dawkę).
Pfizer ogłosił niedawno, że wpływy z tytułu sprzedaży szczepionki przeciw COVID-19 za ten rok będą wyższe od zakładanych. Uprzednio firma prognozowała, że wyniosą 26 mld dol. (100 mld zł); teraz szacuje, że będzie to 33,5 mld dol. (136 mld zł). Tylko w II kw. sprzedaż preparatu przyniosła 7,8 mld dol. (30 mld zł). Pfizer dzieli się tymi pieniędzmi z niemieckim BioNTechem, gdzie opracowano preparat.
Jak mówi Cessak – abstrahując od kwestii finansowych – Komisja Europejska podjęła decyzję o zapewnieniu dostaw szczepionek z wyprzedzeniem, nie czekając na wyniki badań naukowych, żeby w razie potrzeby można było jak najprędzej ruszyć z kolejną rundą szczepień. Nasi rozmówcy z kręgów rządowych wskazują, że rozważany jest scenariusz, w ramach którego Polska wymieniłaby zamówione dotychczas dawki – które najprawdopodobniej nie będą przydatne, biorąc pod uwagę spadek dynamiki szczepień u nas – na trzecie, „zaktualizowane” pod kątem nowych wariantów.
Współpraca Klara Klinger