Decyzja o jego stosowaniu leży jednak w gestii poszczególnych krajów. Holendrzy ogłosili wczoraj, że wznawiają podawanie szczepionki. Francuzi ograniczą jej stosowanie dla osób powyżej 55. roku życia, a Włosi – powyżej 60. roku życia. W Niemczech dzisiaj zbierze się grono ekspertów ds. szczepień przy Instytucie im. Roberta Kocha, tzw. komisja STIKO. Rekomendacji odnośnie do preparatu koncernu można spodziewać się w dalszej części dnia.
Żadnych zmian nie należy się także spodziewać w Polsce. Jak nieoficjalnie przyznają eksperci z Rady Medycznej – organu doradczego rządu, który pomaga w podejmowaniu „decyzji szczepionkowych” – na razie nie ma takich pomysłów. Zaś Grzegorz Cessak, prezes Urzędu Rejestracji Produktów Leczniczych, Wyrobów Medycznych i Produktów Biobójczych, mówi jednoznacznie – tematu nie ma. Szczepionka będzie podawana jak dotychczas, czyli wszystkim. Nie zmienia się również rekomendacja co do preparatu AstryZeneki – dalej nad Wisłą będzie stosowania u osób do 69. roku życia.
Oczywiście od tej zasady są wyjątki. Duński nadzór lekowy stwierdził, że wstrzymuje podawanie preparatu Johnson & Johnson do przyszłego tygodnia. W międzyczasie urzędnicy chcą przekonać się, co na temat jego bezpieczeństwa powiedzą w piątek koledzy ze Stanów Zjednoczonych. Na razie podawanie preparatu po drugiej stronie Atlantyku również jest wstrzymane.
Wczoraj Europejska Agencja Leków stwierdziła, że zdarzenia zakrzepowe należy wpisać na listę bardzo rzadkich efektów ubocznych szczepionki. Przedstawiciele agencji podkreślili jednak, że korzyści z przyjęcia preparatu nadal przewyższają ryzyko.
EMA przyznaje, że przeanalizowane dotąd przypadki incydentów zakrzepowych po preparacie Johnson & Johnson miały bardzo zbliżony charakter do powikłań obserwowanych po zastosowaniu szczepionki AstryZeneki, czyli Vaxzevria. Pytani o to, czy fakt, że preparaty te działają na podobnej zasadzie może mieć wpływ na pojawianie się przypadków zakrzepowych, przedstawiciele EMA mówili, że niczego nie da się wykluczyć. Podkreślali jednak, że na razie nie dysponujemy wytłumaczeniem mechanizmu stojącego za powikłaniami.
EMA mówi o ośmiu przypadkach zakrzepic połączonych z małopłytkowością u osób, którym podano preparat Johnson & Johnson, 287 przypadkach przy AstrzeZenece, 25 dla Pfizera oraz pięciu w przypadku Moderny. Warto pamiętać, że liczby te mogą nie oddawać całościowego wymiaru zjawiska – nie każde zdarzenie niepożądane jest raportowane.
– Firma jest zobowiązana do aktualizacji charakterystyki produktu leczniczego i ulotki dołączonej do opakowania szczepionki Vaccine Janssen w celu uwzględnienia ważnych informacji dotyczących bardzo rzadkiego zdarzenia niepożądanego – przyznaje Tomasz Niedźwiecki, Communications & Public Affairs Manager w polskim oddziale firmy. Dodaje, że pracownicy służby zdrowia zostaną ostrzeżeni o oznakach i objawach choroby zakrzepowo-zatorowej z małopłytkowością, jak również o odpowiednim sposobie leczenia.
Johnson & Johnson podtrzymuje swoje zobowiązanie do dostarczenia 200 mln dawek szczepionki przeciwko COVID-19 do Unii Europejskiej, Norwegii i Islandii. Kiedy pojawiły się wątpliwości co do incydentów zakrzepowych koncern wstrzymał dystrybucję preparatu. Teraz, po wysłuchaniu opinii naukowców z EMA, na powrót ją wznowi.
Szczepionka COVID-19 firmy Johnson & Johnson otrzymała 11 marca 2021 r. warunkowe pozwolenie wydane przez Komisję Europejską na dopuszczenie do obrotu w celu zapobiegania zakażeniom wirusem COVID-19 u osób w wieku 18 lat i starszych. Badania firmy wykazują, że szczepionka była w 85 proc. skuteczna w zapobieganiu ciężkiej chorobie we wszystkich badanych regionach i wykazała ochronę przed hospitalizacją i śmiercią związaną z COVID-19, począwszy od 28 dni po szczepieniu.
Wokół szczepionek wektorowych – do tej klasy preparatów należą produkty AstryZeneki oraz Johnson & Johnson – jest na razie więcej wątpliwości niż wobec szczepionek genetycznych (czyli produkowanych przez Pfizera i Modernę oraz nadchodzącego preparatu CureVacu). Duński nadzór, oprócz wstrzymania szczepień Johnson & Johnson, postanowił również w ub. tygodniu zawiesić całkowicie podawanie preparatu AstryZeneki. Na razie rząd nie podjął decyzji, co z 2,4 mln dawek, które dotarły już do kraju, ale jeszcze nie trafiły do obywateli. Ofertę kupna złożył już czeski rząd, ale z zapowiedzi Kopenhagi wynika, że władze chcą na razie trzymać niewykorzystane dawki na wszelki wypadek.
Tymczasem po drugiej stronie Atlantyku preparat brytyjsko-szwedzkiego koncernu wciąż czeka na dopuszczenie do użytku (dla porównania Brytyjczycy wydali stosowne zezwolenia jeszcze 30 grudnia ub. r.). Co więcej, niektórzy eksperci są zdania, że USA w ogóle nie będą potrzebowały tego preparatu, żeby z powodzeniem zakończyć u siebie akcję szczepień. – Myślę, że mamy podpisanych tyle kontraktów z różnymi firmami, że wystarczy to do pokrycia naszych potrzeb szczepionkowych bez sięgania po AstręZenekę – mówił na początku kwietnia Anthony Fauci, doradca ds. medycznych prezydenta Joego Bidena.
Sytuacja wygląda jednak zupełnie inaczej w Europie, gdzie nie szczepi się dziennie 3,5 mln osób jak w USA. Tutaj szczepionki wektorowe wciąż są potrzebne. Przyznał to zresztą niedawno prezydent Francji Emmanuel Macron, nazywając preparat J&J „niezbędnym” dla powodzenia akcji szczepień nad Sekwaną. ©℗
Część kraju od poniedziałku może się strzyc
Od początku przyszłego tygodnia rząd znosi część obostrzeń w jedenastu województwach, w tym na Mazowszu. To znaczy, że w większości kraju wznowią działalność punkty usługowe, takie jak salony fryzjerskie i kosmetyczne. W pięciu województwach, w których sytuacja epidemiologiczna wygląda najgorzej – dolnośląskim, łódzkim, opolskim, śląskim i wielkopolskim – obostrzenia pozostają na dotychczasowym poziomie.
O zniesieniu części z nich poinformował wczoraj minister zdrowia Adam Niedzielski. Zapowiedział również, że w przyszłym tygodniu rząd przedstawi bardziej szczegółowy plan na miesiąc maj, który obejmie również branżę gastronomiczną oraz hotelarską. Wówczas mają się również pojawić informacje co do niektórych imprez, tj. wesel czy komunii. ©℗
jk