Niestety dostęp do leczenia nadal jest bardzo ograniczony. Niedawno powstał raport, w którym porównano dostępność leków szpiczakowych w Polsce z dostępnością do nowoczesnych preparatów w krajach Europy Zachodniej i okazało się, że deficyt u nas jest już tak duży, że jako kraj plasujemy się na ostatnim miejscu. Jest to zatrważający wynik, dlatego zarówno towarzystwa lekarzy, jak i organizacje zrzeszające pacjentów, od wielu lat walczą o dostęp do nowoczesnych terapii, które już od dawna są dostępne na świecie. Oprócz tego należy pamiętać, że preparaty, które aktualnie są dostępne w programie lekowym, chociaż np. na świecie są dostępne dla każdego pacjenta ze zdiagnozowanym szpiczakiem, u nas mają dodatkowe obostrzenia i mogą stosować je tylko wybrane, niewielkie grupy chorych.

Jakie zmiany systemowe muszą zostać wprowadzone, by pacjenci z rozpoznanymi nowotworami mieli dostęp do leczenia?

Na świecie jest dostępnych już przynajmniej kilkanaście terapii, z których nasi pacjenci nie mogą korzystać. Jest szansa na zmianę, gdy obecnie w procesie refundacyjnym mamy aż 5 schematów leczenia. Trudno jednak powiedzieć, kiedy nastąpi, gdyż chociaż mają one pozytywną opinię Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji oraz Rady Przejrzystości, to nadal nie uzyskały pozytywnej opinii Ministra Zdrowia. Liczymy jednak, że nastąpią jak najszybciej, bo właśnie dzięki nim można skutecznie przedłużać życie pacjentów. Wśród zmian, których oczekujemy są także te dotyczące RDTL-u, czyli tzw. Ratunkowego Dostępu do Technologii Lekowych. Do tej pory pacjenci, którzy nie mieli dostępu do terapii w ramach programu lekowego, mogli wnioskować o refundację preparatu w ramach procedury RDTL, która chociaż była czasochłonna, to w niektórych przypadkach umożliwiała uzyskanie tego leczenia. Obecnie, wraz ze zmianą przepisów w ramach RDTL utworzono listę, która wyłącza z tej procedury niektóre leki, w tym te przeznaczone dla pacjentów ze szpiczakami. Aby pacjenci mogli być skutecznie leczeni, konieczna jest zmiana tych przepisów.

Jak w obliczu pandemii wygląda sytuacja chorych? Jakie metody terapeutyczne są dla nich obecnie dostępne?

Sytuacja pacjentów jest teraz skomplikowana. Osoby, które stosują leczenie podskórne i dożylne, nierzadko utraciły możliwość terapii w najbliższym ośrodku, gdyż część z nich została w całości lub częściowo przemianowana na szpitale jednoimienne. I przy tym należy pamiętać, że nierzadko są to osoby starsze, dlatego też dojazd do innej placówki może być dla nich znacznie utrudniony. Oprócz tego, osoby, które przyjeżdżają do placówki medycznej, najpierw muszą mieć wykonany test w kierunku COVID-19. W praktyce wygląda to tak, że wykonują go pierwszego dnia i jeśli jest negatywny, to dopiero drugiego trafiają na oddział szpitalny. To również znacznie wydłuża terapie i naraża chorych na dodatkowe koszty. Dlatego też najlepszym rozwiązaniem, tam gdzie to możliwe jest stosowanie terapii doustnych, które nie tylko są mniej uciążliwe, ale w dobie koronawirusa SARS-CoV-2 zmniejszają ryzyko infekcji. Tym bardziej szybkie wprowadzenie zmian w programie lekowym byłoby korzystne.

Łukasz Rokicki Prezes Fundacji Carita im. Wiesławy Adamiec / Materiały prasowe