W 2011 roku przeciętny Polak wydawał z własnej kieszeni na leczenie i leki 51 zł miesięcznie, czyli 612 zł rocznie – wynika z obliczeń DGP dokonanych na podstawie danych GUS o sytuacji gospodarstw domowych. To o 6,3 proc. więcej niż w 2010 i o ponad 40 proc. więcej niż w 2005.

Statystyczna czteroosobowa rodzina przeznacza rocznie na swoje zdrowie niemal 2,5 tys. zł. To oczywiście średnia krajowa, bo dokładne wyliczenia pokazują duże dysproporcje w wydatkach pomiędzy poszczególnymi grupami. Na przykład czteroosobowe gospodarstwo domowe rolników poświęcało w ubiegłym roku na ten cel średnio 1305 zł, podczas gdy dwuosobowe gospodarstwo emerytów – aż 2,2 tys. zł.

W sumie w całym ubiegłym roku Polacy wydali na prywatne leczenie 23,2 mld zł – o niemal 10 mld zł więcej niż w roku 2003 i o 1,4 mld zł więcej niż w roku 2010. Zdaniem ekspertów wzrost w ostatnim roku wynika między innymi z podwyżek cen towarów i usług związanych ze zdrowiem – w ubiegłym roku podrożały one o 4,5 proc. Ponadto w sytuacji gdy ograniczony jest dostęp do publicznej służby zdrowia, narasta w nas skłonność do wydawania pieniędzy w prywatnych gabinetach.

Coraz bardziej cenimy swoje zdrowie i gotowi jesteśmy słono płacić za nie – w ubiegłym roku gospodarstwa domowe wydały na leczenie 23,2 mld zł, czyli o 6,3 proc. więcej niż w roku poprzednim. – Oprócz inflacji na wzrost wydatków miały wpływ również zakupy leków robione na zapas w końcu ubiegłego roku – ocenia Jerzy Gryglewicz, ekspert do spraw ochrony zdrowia z Uczelni Łazarskiego. Miało to związek z zapowiedzianym wejściem w życie ustawy refundacyjnej od nowego roku. Rodziny obawiały się wtedy, że spowoduje ona wzrost cen leków.

– Wydatki gospodarstw domowych rosną, bo coraz bardziej akceptujemy konieczność finansowania leczenia ze środków prywatnych. Między innymi dlatego że ograniczona jest dostępność do specjalistycznej opieki ambulatoryjnej w systemie publicznym – twierdzi Małgorzata Gałązka-Sobotka, ekspert do spraw ekonomiki ochrony zdrowia, członek rady Narodowego Funduszu Zdrowia. Jej zdaniem mamy naturalną skłonność do tego, aby o zdrowie zabiegać. Świadomość zdrowotna rośnie z roku na rok.

– Obserwujemy także coraz większą skłonność Polaków do leczenia się samemu, bez pomocy medyków. – Widać to po rosnącej wartości sprzedaży leków dostępnych bez recepty, czemu sprzyja ich powszechne reklamowanie – uważa Gryglewicz. To także przyczynia się do wzrostu wydatków na zdrowie. Jest jednak jeszcze inny powód takiego trendu. – Społeczeństwo się starzeje – stwierdza Robert Mołdach, ekspert organizacji Pracodawcy RP.

Potrzeba leczenia uszczupla jednak nie tylko prywatne portfele. Z danych GUS wynika, że szybko rosną także publiczne wydatki na zdrowie. W okresie od 2003 do 2009 r. (oficjalnych statystyk za lata 2010 i 2011 jeszcze nie ma) zwiększyły się o 91,4 proc. i dwa lata temu wyniosły 66,8 mld zł. Dane te obejmują wydatki funduszy ubezpieczeń społecznych, budżetu państwa i samorządów terytorialnych. Uwzględniając coroczny ich wzrost oraz inwestycje związane z ochroną zdrowia, które rocznie pochłaniają około 6 mld zł, można szacować, że w ubiegłym roku na zdrowie wydano w Polsce ponad 100 mld zł.

Udział gospodarstw domowych w całkowitych wydatkach na opiekę zdrowotną wzrósł z ok. 9 proc. w 1990 r. do ponad 23 proc. w roku ubiegłym. Tymczasem w krajach OECD wynosi on średnio ok. 19 proc. Ale jest bardzo zróżnicowany – od 7 proc. we Francji do ponad 30 proc. w Meksyku.

Leczenie gwarantowane przez NFZ

Pacjent, jeśli jest ubezpieczony w NFZ, ma prawo do bezpłatnych świadczeń z zakresu:

● podstawowej opieki zdrowotnej

● ambulatoryjnej opieki specjalistycznej

● leczenia szpitalnego

● opieki psychiatrycznej i leczenia uzależnień

● rehabilitacji

● świadczeń pielęgnacyjnych i opiekuńczych w ramach opieki długoterminowej

● leczenia stomatologicznego

● leczenia uzdrowiskowego

● zaopatrzenia w wyroby medyczne

● ratownictwa medycznego

● opieki paliatywnej i hospicyjnej

● świadczeń wysokospecjalistycznych

● programów zdrowotnych

● bezpłatnych badań diagnostycznych

Świadczeniem gwarantowanym są też leki, które przysługują pacjentowi z dopłatą NFZ (ryczałt, 30 lub 50 proc. ceny leku).