To efekt braku porozumienia w samym środowisku lekarzy. Część z nich z protestu się wycofała i będzie przepisywać recepty z oznaczeniem poziomu odpłatności za leki. Pozostali nie zamierzają tego robić, bo w dalszym ciągu obawiają się konsekwencji za niepoprawne wypełnienie formularza.

Do wypisywania recept z zaznaczeniem, czy lek jest bezpłatny, objęty ryczałtem czy też 30-proc., 50-proc. lub 100-proc. odpłatnością, zachęca Naczelna Rada Lekarska (NRL). I potwierdza, że rezygnuje z protestu. Uważa, że Ministerstwo Zdrowia spełniło jej postulaty. – Został powołany specjalny zespół, który przygotuje projekt nowelizacji ustawy refundacyjnej, tak żeby nie wynikało z niej, że lekarz jest zobowiązany do sprawdzania uprawnień pacjentów – mówi Maciej Hamankiewicz, prezes NRL.

Ponadto złagodzono zapisy rozporządzenia w sprawie recept lekarskich. Wynika z niego jasno, że jeżeli lekarz pomyli się i wpisze obok leku zły poziom dopłaty, to aptekarz ma prawo poprawić błąd.

8,2 mld zł wyda w 2012 roku NFZ na refundację leków

1579 kontroli przeprowadził fundusz w aptekach w 2010 r.

– Tym samym lekarze nie muszą obawiać się, że będą karani za niepoprawnie wypełnioną receptę – dodaje Maciej Hamankiewicz.

Dodatkowo został spełniony inny postulat NRL. Rada domagała się dokładnego określenia, co kryje się pod pojęciem użytym w ustawie refundacyjnej – udokumentowane względy medyczne. Z komunikatu NFZ wynika, że należy przez nie rozumieć rozpoznanie przez lekarza choroby, które podlega wpisowi do dokumentacji medycznej, prowadzonej zgodnie z rozporządzeniem ministra zdrowia z 21 grudnia 2010 r. w sprawie rodzajów i zakresu dokumentacji medycznej oraz sposobu jej przetwarzania (Dz.U. nr 252, poz. 1697).

Stanowisko NRL nie rozwiązuje jednak problemu, bo nawet wśród jej członków nie ma pełnej zgody co do wypisywania recept ze zniżką. Z uchwały podjętej przez Dolnośląską Radę Lekarską we Wrocławiu wynika, że od 1 stycznia zaleca ona swoim członkom umieszczanie na nich pieczątki „refundacja do decyzji NFZ”. Podobne stanowisko prezentuje Ogólnopolski Związek Zawodowy Lekarzy (OZZL). – Zgodnie z rozporządzeniem lekarz musi wpisywać poziom odpłatności. Co z tego, że błąd może poprawić aptekarz, skoro z ustawy refundacyjnej jasno wynika, że na lekarza może zostać nałożona kara za samo niepoprawne wpisanie tego poziomu – mówi Krzysztof Bukiel, przewodniczący OZZL.

Pieczątki z adnotacją, że o refundacji decyduje NFZ, zamierzają również przystawiać na receptach lekarze zrzeszeni w Federacji Porozumienie Zielonogórskie (FPZ). Pod ich opieką znajduje się nawet 12 mln pacjentów. Prezes federacji Jacek Krajewski tłumaczy, że nie ma podstaw do wycofania z żądań przesłanych do resortu zdrowia w ubiegłym tygodniu. – Nowe przepisy nie dość, że zobowiązują lekarzy do sprawdzania statusu pacjenta, to jeszcze wpisywania na receptach dodatkowych danych – dodaje Krajewski.

Jak dowiedział się „DGP”, na 4 stycznia zaplanowane jest spotkanie lekarzy z Bartoszem Arłukowiczem, ministrem zdrowia w sprawie kolejnych zmian w refundacji leków.

W całej sytuacji najbardziej poszkodowani są pacjenci. Nie dość, że w obawie przed wzrostem cen leków zaczęli je wykupywać na zapas, to jeszcze nie mają pewności, czy od niedzieli dostaną receptę na lek refundowany. Nie mają też możliwości wcześniejszego sprawdzenia, czy dany lekarz przepisze go czy nie. O tym przekonają się dopiero podczas wizyty.