Bartosz Fiałek z zarządu Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy wysłał do ministra sprawiedliwości pismo z wnioskiem o powołanie komórek do zwalczania agresji wobec personelu medycznego. Miałyby funkcjonować na wzór działających w prokuraturach regionalnych i okręgowych komisji zajmujących się sprawami karnymi związanymi z błędami lekarskimi.
– Dopóki hejterzy nie będą mieć nad sobą bata, dalej będą to robić – przekonuje. Teraz w jego ocenie nie ma szans na szybką interwencję – można zgłosić takie zachowania organom ścigania i czekać. Zdaniem Fiałka skala hejtu narasta. Do niego dotarło już kilkadziesiąt sygnałów. – Dziś wpłynął kolejny. Dotyczy pracownika ochrony zdrowia, którego sąsiedzi zażądali, by się wyprowadził – mówi.
Centrale organizacji lekarzy, pielęgniarek, ratowników, diagnostów chcą mówić jednym głosem o epidemii, sytuacji środowiska i wspólnie walczyć z hejtem. Choć nie wszyscy tak samo oceniają skalę zjawiska. – Informacje o takich przypadkach czerpiemy raczej z mediów społecznościowych niż z bezpośrednich zgłoszeń. Nie jestem pewien, czy ich nagłaśnianie nie zachęca ludzi do takich zachowań – zastanawia się prezes stołecznej izby lekarskiej Łukasz Jankowski.