Rozmówcy DGP alarmują, że wynik testu na obecność COVID-19 niesie ze sobą daleko idące konsekwencje, które trudno cofnąć w sytuacji, gdy dochodzi do błędu.
Ofiarą takiej sytuacji padł lekarz ze szpitala im. Orłowskiego w Warszawie. Jego opowieść jak w soczewce skupia nieprawidłowości. Razem z grupą lekarzy i pielęgniarek tej placówki został skierowany na test, gdyż u jednego z pracowników stwierdzono koronawirusa. Wymazy pobrano 10 kwietnia. Analizę wykonało laboratorium Narodowego Instytutu Leków przy ul. Chełmskiej w Warszawie. – W niedzielę dostałem telefon, że wynik jest dodatni – opowiada. To samo usłyszało kilka innych osób z tej grupy. Wszystkich, razem z rodzinami, skierowano na kwarantannę.

Zamoczona próbka