Medykamenty lada moment trafią do aptek – obiecywał minister zdrowia. Tak się nie stało. Bywa, że trzeba po nie jechać do innego województwa.
– Leki już są na terenie Polski, w hurtowniach, i niebawem będą w aptekach – zapowiedział w czwartek Łukasz Szumowski, minister zdrowia. To „niebawem”, biorąc pod uwagę standardowy transport leków, powinno oznaczać kilka godzin, góra jeden dzień. Tymczasem w sobotę w większości aptek półki nadal świeciły pustkami.
– Leków w dalszym ciągu nie ma na satysfakcjonującym poziomie dostępności, gwarantującym płynne zamówienie pod zapotrzebowanie pacjenta, nie mówiąc już o zatowarowaniu na zapas. W sobotę największe polskie hurtownie nie były w stanie zaoferować mi najpopularniejszych dawek lewotyroksyny (euthyrox) czy popularnych leków kardiologicznych – informuje Marcin Piątek, farmaceuta z Bydgoszczy. I dodaje, że trudno mówić o poprawie dramatycznej sytuacji, skoro farmaceuci o każdą dawkę muszą toczyć kilkudniowe boje, a najczęściej i tak jej nie dostają.