Podstawowym założeniem reformy – która ma wystartować we wrześniu – jest przeniesienie leczenia jak najbliżej pacjenta. Trzon systemu mają stanowić poradnie, szpital ma być ostatecznością – gdy pacjentowi nie uda się pomóc na niższym poziomie. Tymczasem to właśnie w przypadku poradni zmniejszane są wartości umów (w niektórych województwach).

– Oddziały szpitalne nie mają z tym problemów, jest nawet pewna współpraca w zakresie zwiększania liczby łóżek. Ale poradnie i oddziały dzienne mają niższe kontrakty – potwierdza prof. Barbara Remberk, konsultant krajowa w dziedzinie psychiatrii dzieci i młodzieży.

Nieproporcjonalny podział środków

Choć leczenie dziecka w szpitalu jest najdroższą formą terapii – kosztuje ponad 2,5 razy więcej niż leczenie w oddziale dziennym i ponad 20 razy więcej niż leczenie w poradni zdrowia psychicznego – dotychczas to właśnie na opiekę szpitalną trafiało najwięcej środków. W ubiegłym roku było to 112,4 mln zł, podczas gdy na świadczenia ambulatoryjne – 73 mln zł, a na dzienną formę udzielania pomocy – niecałe 32 mln zł.

Teraz fundusze mają być dzielone inaczej: więcej pójdzie na leczenie środowiskowe – w poradniach czy na oddziałach dziennych. Jak jednak widać – nie wszędzie.

Na problem ten, jeszcze w zeszłym roku, zwracali uwagę eksperci. – Kompletnie niezrozumiałe jest zmniejszanie przez oddziały dolnośląski czy śląski kontraktów dla publicznych ośrodków na usługi ambulatoryjne i dzienne. Przecież dzieci i młodzież powinny móc korzystać głównie z tych usług. W tej chwili rodzice mogą szybko uzyskać pomoc psychiatryczną czy psychologiczną na izbie przyjęć, w szpitalach z oddziałem całodobowym dla dzieci i młodzieży. Stąd ogromne zatłoczenie w tych ośrodkach, które nie są w stanie przyjąć tak wielu potrzebujących – mówił dr Tomasz Rowiński, dyrektor Środowiskowego Centrum Zdrowia Psychicznego dla Dzieci i Młodzieży na warszawskich Bielanach i członek ministerialnego zespołu przygotowującego reformę.

Wiceminister Zbigniew Król zapowiadał wówczas podjęcie stosownych kroków. – Interweniujemy wszędzie tam, gdzie widzimy konsekwencje złych decyzji z przeszłości. W tej chwili dotyczy to dyrektorów wojewódzkich oddziałów NFZ. Chodzi o to, aby proponowali kontrakty adekwatne do założeń przygotowywanej przez nas reformy. Nie powinni oferować niższych kontraktów na poradnie środowiskowe dla dzieci i młodzieży. W psychiatrii dzieci i młodzieży główny nacisk powinniśmy położyć na odejście od medykalizacji i inne podejście do pacjenta – deklarował.

Interwencje bez rezultatu

Problem jednak wciąż jest aktualny. Podnosił go ostatnio rzecznik praw obywatelskich w piśmie do resortu zdrowia będącym reakcją na sygnały od wojewódzkich konsultantów w dziedzinie psychiatrii dzieci i młodzieży. W pomorskim oddziale NFZ podejmował interwencję w sprawie radykalnego obniżenia o 65 proc. wartości umowy w porównaniu do poprzednio obowiązującej, w najstarszej w Gdańsku Poradni Psychiatryczno-Psychologicznej Gospody-Med. W tym przypadku zakończyła się ona sukcesem – nakłady na leczenie zostały zwiększone.

Ten sam problem istnieje w województwie śląskim. Obniżenie finansowania mogące skutkować likwidacją dotyczy kilku placówek w tym regionie (poradni i oddziałów dziennych). Wspólnym mianownikiem jest spadek wartości kontraktów na realizację świadczeń w 2019 r. o 50–65 proc. w stosunku do ubiegłego roku, co utrudnia bądź wręcz uniemożliwia objęcie opieką psychiatryczną potrzebujących pacjentów. To powoduje, że wciąż najbardziej dostępną formą pomocy jest szpitalna izba przyjęć.

Jedną z tych placówek jest Centrum Pediatrii im. Jana Pawła II w Sosnowcu, któremu znacząco obniżono umowę na poradnię zdrowia psychicznego dla dzieci. Kieruje nią prof. Małgorzata Janas-Kozik, należąca do zespołu przygotowującego reformę, gorąca orędowniczka leczenia środowiskowego. Dorota Surma-Kuś, dyrektor ds. ekonomiczno-administracyjnych sosnowieckiego szpitala, podkreśla, że zmniejszenie kontraktu znacząco wydłużyło kolejki.

– Poradnia działa, ale na wizytę czeka się około roku. Dlatego izba przyjęć stała się poradnią. Ale potem pacjent wraca do domu i musi dalej czekać albo trafia na oddział całodobowy – mówi.

Wyjaśnia, że kontrakt został zmniejszony o 48 proc.

– Na poradnię w 2018 r. mieliśmy 489 tys. zł, w tym 259 tys. zł. Na oddział dzienny psychiatryczny dla dzieci i młodzieży mieliśmy w 2018 r. 372 tys. zł, w tym 225 tys. zł, czyli 40 proc. mniej. Oznacza to, że wcześniej byliśmy w stanie rehabilitować codziennie 13 pacjentów, teraz sześciu – podsumowuje.

źródło: DGP

Resort deklaruje pomoc

Ministerstwo zdrowia tłumaczy, że – zgodnie z informacjami przekazanymi przez oddziały wojewódzkie NFZ – obniżenie kontraktów konkretnych placówek jest wynikiem procedury konkursowej. Jednak podtrzymuje deklarację interwencji w takich przypadkach.

Jednocześnie, w związku z przygotowywaną reformą, we współpracy z Agencją Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji oraz NFZ, resort prowadzi działania, których celem jest przygotowanie nowego sposobu finansowania i wyceny świadczeń. Do placówek na początku kwietnia została rozesłana już prośba o przedstawienie realnie ponoszonych kosztów.

NFZ nie odpowiedział na nasze pytania na ten temat

Duży wzrost inflacji. Co się stało?