statystyki

Zdrowie znów przestało się liczyć [OPINIA]

autor: Klara Klinger25.02.2019, 07:43; Aktualizacja: 25.02.2019, 08:07
Klara Klinger

Klara Klingerźródło: DGP

Jeżeli ktoś jeszcze miał złudzenia, że ochrona zdrowia stanie się priorytetem politycznym, po weekendowej konwencji Prawa i Sprawiedliwości chyba już ich nie ma. Prezes Jarosław Kaczyński jakby zapomniał, że jeszcze przed wyborami sam dostrzegał problemy systemu.

 Teraz uważa, że wprowadzenie e-recepty (sic!) i leków dla seniorów stało się panaceum na wszystkie dolegliwości. Sprawa jest o tyle przykra, że pewne nadzieje zostały rozbudzone przez premiera Mateusza Morawieckiego podczas jego exposé. „Pierwszym arcyważnym zadaniem dla tego rządu jest służba zdrowia” – mówił premier, a nawet żartował, że nie dopuści to tego, żeby Polacy chorowali na serce, no chyba tylko z miłości. Większość ekspertów reagowała wtedy z pewnym niedowierzaniem. Jak widać – słusznie. Cały kłopot polega na tym, że pomimo propagandy sukcesu i ciągłego piarowego zapewniania, że jest więcej pieniędzy na ochronę zdrowia, jakoś dziwnym trafem tak dużego rozgoryczenia jeszcze nie było.


Pozostało jeszcze 76% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Reklama

Komentarze (1)

  • dziadek(2019-02-26 10:34) Zgłoś naruszenie 00

    Szanowna Pani Klaro Zdrowie jest DOBREM OSOBISTYM, i jako takie nie podlega obietnicom demagogii politycznej. Kto uważa, że jest inaczej, to popełnia błąd, polegający na wierze w złudzenia. Ta prawda dotyczy w równym stopniu Polaków, Amerykanów, Niemców czy Chińczyków. Osobista troska o zdrowie zostaje zastąpiona NADZIEJĄ w omnipotencję zarządzanych przez polityków tzw. SYSTEMÓW ochrony zdrowia, co de facto sprowadza się do wiary w "taśmę produkcyjną" zarządzaną centralnie przez instytucje podległe politykom, często korumpowanych przez producentów leków na wszelki ból duszy i ciała. W takim układzie lekarz nie jest lekarzem, lecz dobrze opłacanym operatorem sytemu zdrowotnego, a pacjent przedmiotem z taśmy produkcyjno-usługowej. Wiem co mówię, przed emeryturą pracowałem na stanowiskach menadżerskich w tym systemie i nie mam żadnych złudzeń.

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Dowiedz się więcej

Galerie

Polecane