Niewpisanie tytułu zawodowego przez wystawiającego druk wreszcie nie będzie stało na przeszkodzie wykupieniu leków ze zniżką. To jedna ze zmian zaproponowanych w projekcie nowelizacji prawa farmaceutycznego, do którego dotarł DGP.



Zgodnie z obecnym brzmieniem art. 96a ust. 1 pkt 3 lit. b ustawy – Prawo farmaceutyczne (t.j. Dz.U. z 2017 r. poz. 2211 ze zm.) recepta powinna zawierać dane dotyczące osoby ją wystawiającej, w tym kwalifikacji zawodowych i posiadanego tytułu zawodowego. W praktyce oznacza to, że na druku musi znaleźć się słowo „lekarz”. Gdy go nie ma, farmaceuci często odmawiają wydania specyfików, uznając, że recepta jest błędnie wystawiona.
Produkt może być wówczas przekazany pacjentowi jedynie za pełną odpłatnością, bez refundacji. Chory ma więc wybór: albo płaci więcej, albo wraca do lekarza, prosi o poprawienie recepty i jeszcze raz przychodzi do apteki. Zdaniem samych farmaceutów to absurd, niemniej jednak stosują się do niego w obawie przed zakwestionowaniem przyjętych przez nich recept bez słowa „lekarz” przez Narodowy Fundusz Zdrowia.
Reklama
Resort zdrowia, który współtworzy nowelizację, uznał, że rzeczywiście mamy do czynienia z absurdalną sytuacją. Dlatego art. 96a ust. 1 pkt 3 lit. b ustawy zostanie zmieniony w ten sposób, że słowa „w tym posiadany tytuł zawodowy” z niego wypadną. Jeśli więc tylko farmaceuta nie będzie miał wątpliwości, że druk został wystawiony przez osobę uprawnioną (na pieczątce będzie np. napis „profesor Jan Kowalski, kardiolog”), będzie mógł wydać leki z obniżoną odpłatnością.
– To dobra zmiana i chyba pierwszy od bardzo dawna przypadek, gdy redukuje się liczbę danych, które mają znaleźć się na recepcie. Dotychczas resort jedynie dokładał pracy lekarzom i farmaceutom w kontekście tych druków – komentuje Łukasz Waligórski, członek Naczelnej Rady Aptekarskiej.
Jak się okazuje, kłopot wcale nie był teoretyczny. Przez lata farmaceuci wydawali bowiem pacjentom leki, uznając, że skoro wiadomo, iż przepisał je lekarz, to receptę należy zrealizować. Sęk w tym, że w ostatnich miesiącach coraz więcej aptekarzy uskarżało się, że musieli tłumaczyć się z podjętych na korzyść pacjentów decyzji. Na branżowych portalach zaczęły się więc pojawiać ostrzeżenia przed wydawaniem recept bez słowa „lekarz” na druku.
Etap legislacyjny
Projekt przed ogłoszeniem