400 zł brutto od 1 lipca tego roku i kolejne 400 zł od stycznia – to ustalenia z zawartego wczoraj porozumienia między związkowcami reprezentującymi ratowników a resortem zdrowia. Ustalono też, że Komitet Protestacyjny Ratowników Medycznych oraz Sekcja Krajowa Pogotowia Ratunkowego i Ratownictwa Medycznego NSZZ „Solidarność” powrócą do rozmów o kolejnych zmianach przed 1 lipca 2018 r.
Jeszcze w zeszłym tygodniu NSZZ oczekiwało 800 zł podwyżki natychmiast, kolejne 400 zł od 1 września tego roku i następne 400 zł rok później.
Porozumienie oznacza, że ratownicy, wbrew zapowiedziom, nie przyłączą się do dzisiejszych protestów pracowników medycznych. Lekarze, pielęgniarki, farmaceuci i inne zawody będą pikietować pod Sejmem i w okolicach placu Trzech Krzyży, ponieważ na ten dzień planowane jest pierwsze czytanie obywatelskiego projektu dotyczącego wynagrodzeń w ochronie zdrowia.
Reklama
Pod propozycją ustawy podpisało się prawie 240 tys. obywateli, jednak mimo apeli nie była procedowana łącznie z rządową ustawą wprowadzającą minimalne wynagrodzenia dla pracowników medycznych. Tę ostatnią Senat przyjął bez poprawek 29 czerwca, a zgodnie z jej zapisami ma obowiązywać od 1 lipca tego roku. W tym tygodniu powinien podpisać ją prezydent.
Przedstawiciele Porozumienia Zawodów Medycznych chcieli też obserwować pierwsze czytanie na żywo z loży sejmowej, ale w związku z pracami nad nowelizacją przepisów o Sądzie Najwyższym odmówiono im wejścia na teren parlamentu.
Obywatelski projekt różnią od rządowego głównie minimalne stawki zarobków. Są one kilkakrotnie wyższe, dzięki czemu płace wzrosłyby niemal wszystkim pracownikom.
– Jesteśmy pewni, że projekt zostanie odrzucony lub zamrożony, efekt jest ten sam – mówi Damian Patecki z Porozumienia Rezydentów Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy.
Podkreśla, że gdyby zamierzano wziąć pod uwagę propozycje obywatelskie, to przynajmniej częściowo zmieniono by współczynniki do wyliczania minimalnych wynagrodzeń proponowane przez rząd. – Podejście rządu do ochrony zdrowia jest takie, że nic się nie zmienia. Nie godzimy się na to, myślimy o organizacji strajku głodowego, do którego wstępnie zgłosiło się kilkudziesięciu przedstawicieli różnych zawodów medycznych – wyjaśnia Patecki.
Podkreśla, że celem obywatelskiego projektu jest m.in. zapewnienie Polakom odpowiedniej opieki, bo obecne zarobki wiele osób skłaniają do migracji lub odejścia z zawodu. Inni przenoszą się do sektora komercyjnego. – Już teraz część szpitalnych oddziałów zamyka się, bo brakuje lekarzy, pielęgniarek, ale politycy nie widzą tego, ponieważ mają inny dostęp do usług medycznych – mówi Patecki.