Jeżeli koniec 30-dniowego terminu na wydanie leku przypada na dzień ustawowo wolny od pracy, termin ten upływa następnego dnia. Resort kwestionuje w ten sposób stanowisko NFZ.
Reklama
Aptekarze przy ustalaniu, do kiedy mogą zrealizować receptę, muszą mieć w głowie nie tylko prawo farmaceutyczne, lecz także kodeks cywilny. A to w praktyce oznacza, że powinni postępować wbrew interpretacji Narodowego Funduszu Zdrowia (NFZ). Tak przynajmniej wynika z opinii prawników oraz krótkiego stanowiska Ministerstwa Zdrowia (MZ).
Najłatwiej problem istotny dla 30 tys. polskich farmaceutów i ok. 40 tys. techników pokazać na przykładzie. Otóż wyobraźmy sobie, że do apteki w poniedziałek przychodzi pacjent i przedstawia do realizacji receptę. Uważny farmaceuta dostrzega jednak, że termin jej realizacji upłynął poprzedniego dnia. Zgodnie bowiem z art. 96a ust. 7 ustawy z 6 września 2001 r. – Prawo farmaceutyczne (t.j. Dz.U. z 2016 r. poz. 2142 ze zm.) termin realizacji recepty nie może przekroczyć 30 dni. Mamy jednak art. 115 kodeksu cywilnego (dalej: k.c.), z którego wynika, że jeżeli koniec terminu do wykonania jakiejś czynności przypada na dzień uznany ustawowo za wolny od pracy – termin ten upływa dnia następnego.
I co ma zrobić farmaceuta? Sprawa jest ważna, gdyż od tego, czy zastosuje art. 115 k.c., zależy kwestia wydania leku. A także wypłata refundacji przez fundusz.
Dotychczasowa interpretacja
Narodowy Fundusz Zdrowia w opinii zastępcy prezesa ds. medycznych z 2011 r. uważa, że w przypadku takim jak powyższy leku nie należy wydać. Fundusz stoi na stanowisku, że skoro w prawie farmaceutycznym napisano, iż termin realizacji recepty nie może przekroczyć 30 dni, to bez znaczenia jest, czy ostatni jego dzień przypada w weekend, w święto czy w dzień powszedni.
W efekcie zdaniem NFZ w przypadku, gdy ostatni dzień terminu ważności recepty przypada na dzień uznany ustawowo za wolny od pracy, termin ten upływa o godzinie 24.00 tego dnia.
Wątpliwości co do tej interpretacji nabrała jednak Częstochowska Okręgowa Izba Aptekarska. Jej prezes Przemysław Orlikowski mówi nam, że problem jest istotny w praktyce. Skierował więc pismo do Ministerstwa Zdrowia z prośbą o przyjrzenie się sprawie raz jeszcze. I wiele wskazuje na to, że słusznie.
– Zgodnie z art. 110 kodeksu cywilnego, jeżeli ustawa, orzeczenie sądu lub decyzja innego organu państwowego albo czynność prawna oznacza termin, nie określając sposobu jego obliczania, stosuje się przepisy kodeksu cywilnego. Prawo farmaceutyczne wskazuje tylko końcowy termin realizacji recepty, nie reguluje sposobu obliczenia go – zaznacza Monika Leszko, radca prawny w kancelarii DLA Piper. A to jej zdaniem oznacza, że gdy ostatni dzień terminu realizacji recepty przypada na dzień uznany ustawowo za wolny od pracy lub na sobotę – termin upływa dopiero następnego dnia. Mówiąc prościej: jeśli termin 30 dni upływa w sobotę, to tak naprawdę trzeba ją zrealizować do poniedziałku. I farmaceuta przepisany lek ma obowiązek wydać.
Podobnego zdania jest radca prawny Tomasz Kaczyński z kancelarii Domański Zakrzewski Palinka. Zaznacza, że bez znaczenia – co niekiedy niektórzy podkreślają – jest fakt, że apteka jest czynna w soboty i dni świąteczne. Nawet jeśli jest – i tak termin upływa dopiero w dzień pracujący.
Niezdecydowany Fundusz
– Obecna interpretacja NFZ jest zatem nieuzasadniona – mówi mecenas Kaczyński. I dodaje, że sam NFZ do końca nie zna odpowiedzi na stawiane mu przez farmaceutów pytania. Tak jak bowiem w 2011 r. uważał, że art. 115 k.c. nie należy stosować odnośnie do realizacji recept, to we wcześniejszym piśmie zastępcy prezesa ds. medycznych NFZ z 30 czerwca 2005 r., w którym przedstawiona została opinia radców prawnych NFZ, wskazał na potrzebę stosowania przepisów od art. 110 do 116 k.c. przy obliczaniu terminu realizacji recepty.
– Wydaje się, że głównym celem określenia 30-dniowego terminu ważności recepty jest umożliwienie pacjentowi jej zrealizowania w stosunkowo długim czasie, bowiem nie każdy realizuje recepty w dniu ich wystawienia. Odmowa zastosowania przepisu art. 115 k.c. powoduje, że ogranicza się prawo pacjenta do zrealizowania recepty. Nie każda apteka, zwłaszcza poza dużymi miastami, jest otwarta w niedzielę lub święto i nie każda otwarta w te dni apteka posiada pełen asortyment – zwraca uwagę adwokat Juliusz Krzyżanowski, współzarządzający praktyką farmaceutyczną w kancelarii WKB.
Efekt ostrzejszej interpretacji, czyli 30-dniowy nieprzekraczalny w żadnym wypadku termin, może mieć poważne konsekwencje. W efekcie pacjent jeszcze raz pójdzie do lekarza i ponownie przyjdzie do apteki. A po co komplikować ludziom życie tam, gdzie można ułatwiać – podkreśla mecenas Krzyżanowski.
A co na to wszystko ci, od których najwięcej zależy? Otóż NFZ po komentarz odsyła nas do Ministerstwa Zdrowia. A to, jak się zdaje, przychyli się do argumentów farmaceutów oraz opinii prawników.
MZ przesądza
Rzeczniczka MZ Milena Kruszewska wyjaśnia, że przepisy prawa farmaceutycznego wskazują termin, a nie sposób jego obliczania. – Obliczanie terminów należy zatem realizować zgodnie z regułami wynikającymi ze wskazanych przepisów kodeksu cywilnego – wyjaśnia.
Najprawdopodobniej więc farmaceuci otrzymają oficjalną odpowiedź, której od urzędników oczekują. Tyle że – o czym przypomina Małgorzata Chwoyka, radca prawny w kancelarii adwokackiej Osiński i Wspólnicy – to problemu w pełni nie rozwiąże. Pojawi się bowiem kolejna interpretacja, która być może będzie stosowana w najbliższych latach, ale nie można wykluczać sytuacji, że i ona zostanie za pewien czas zmieniona.
– Moim zdaniem kwestia ta powinna zostać rozstrzygnięta przez ustawodawcę w ramach nowelizacji. Tak, by nie było już żadnych wątpliwości, farmaceuci nie musieli narażać się na konflikt z NFZ, a pacjenci bez trudu otrzymywali przepisane im leki – konkluduje Małgorzata Chwoyka.
Ważne
Pozytywna interpretacja MZ to nie wszystko. Sporną kwestię należy ostatecznie rozstrzygnąć, nowelizując prawo farmaceutyczne .