Sąd nakazuje leczyć najmłodszych pacjentów. Urzędnicy szukają kolejnych powodów, by tego nie robić. W grze o życie i zdrowie stawką są pieniądze.

Naczelny Sąd Administracyjny orzekł, że Ministerstwo Zdrowia nie ma podstaw do tego, by odmawiać leczenia ośmioletniemu Pawłowi. Mimo to resort Konstantego Radziwiłła po raz kolejny wydał negatywną opinię w tej sprawie. Tym razem jednak urzędnicy odwołali się do innego przepisu. To kolejny przypadek, gdy władza wykonawcza ze szkodą dla obywatela usiłuje obchodzić orzeczenia sądów.

Resort zdrowia miał miesiąc na ponowne rozpatrzenie wniosku z prośbą o leczenie. Najpierw wydłużył ten czas o kolejne 30 dni, by ostatecznie wydać odmowę. Tym razem podstawą nie był już dotyczący procedury art. 39 ustawy o refundacji leków, jak w decyzji, którą podważył NSA, lecz art. 12 tej samej ustawy (dotyczący głównie kwestii medycznych). Resort uzasadnia, że lek jest zbyt drogi – kosztuje ok. 1,5 mln zł – i nie ma pewności, że terapia rzeczywiście będzie skuteczna.