Niedopuszczalne i nieakceptowalne społecznie jest, by w czasie porodu wymuszać na kobietach podpisywanie jakiejkolwiek umowy, niezależnie od jej treści – stwierdził w prawomocnym wyroku z 15 listopada 2016 r. Sąd Okręgowy w Warszawie. Mimo to oddalił powództwo wniesione przez pacjentkę przeciwko szpitalowi o zapłatę kwoty pobranej za podanie jej znieczulenia zewnątrzoponowego, na podstawie umowy darowizny przedłożonej do podpisu podczas porodu. Wyrok ma istotne znaczenie nie tylko dla rodzących, ale dla wszystkich, którym towarzyszy ból przy korzystaniu ze świadczeń zdrowotnych.
Od 1 lipca 2015 r. znieczulenie zewnątrzoponowe na życzenie rodzącej kobiety jest w Polsce refundowane. Wcześniej szpitale różnie radziły sobie z kwestią płatności, gdy brak było wskazań medycznych do jego podania. Pani Anna rodziła w warszawskim szpitalu w 2013 r. Na miesiąc przed porodem została poinformowana, że za znieczulenie zewnątrzoponowe bez wskazań medycznych trzeba zapłacić. Podczas porodu, w momencie największego bólu spowodowanego dodatkowo podaniem oksytocyny, kobieta poprosiła o znieczulenie. Przed jego podaniem przedłożono jej do podpisu umowę darowizny 600 zł na cele statutowe szpitala.
Po wyjściu ze szpitala pani Anna złożyła oświadczenie o uchyleniu się od skutków prawnych dokonanej darowizny, a następnie wniosła powództwo przeciwko szpitalowi o zwrot 600 zł wraz z odsetkami. W skazała na wprowadzenie w błąd przez personel co do obowiązku zapłaty tej kwoty jako warunku podania znieczulenia.
Reklama
Sądy obu instancji stanęły przed pytaniem, czy umowa podsunięta pacjentce w czasie porodu była ważna, a nawet jeśli nie – czy świadczenie na rzecz szpitala było należne. W pierwszej kolejności należało oczywiście rozważyć wady oświadczenia woli: jego nieważność z powodu znajdowania się w stanie wyłączającym świadome albo swobodne powzięcie decyzji i wyrażenie woli (art. 82 kodeksu cywilnego), pozorność umowy (art. 83 kodeksu cywilnego), złożenie oświadczenia pod wpływem błędu (art. 84 kodeksu cywilnego). Sąd Rejonowy i Sąd Okręgowy podeszły do tych kwestii różnie. Zdaniem sądu pierwszej instancji poród przebiegający prawidłowo, jak w przypadku powódki, nie jest stanem wyłączającym świadomość. Pani Anna nie działała także pod wpływem błędu, gdyż na miesiąc przed porodem była informowana o odpłatności, nie wykazała ponadto, że znieczulenia by nie przyjęła, gdyby wiedziała że musi za nie zapłacić. Zdaniem sądu rejonowego nie mogło być także mowy o pozorności umowy, gdyż pani Anna nie zgadzała się na ukrycie sprzedaży znieczulenia pod pozorem umowy darowizny, a pozorność wymaga świadomego udziału obu stron czynności prawnej co do wywołania innych skutków, niż wskazuje nazwa umowy (czyli w tym wypadku: skutków sprzedaży, a nie darowizny). Pomimo tego, sąd rejonowy doszedł do wniosku, że umowa darowizny była bezwzględnie nieważna. Zgodnie z jej istotą (causa donandi) korzyść osiągana przez jedną stronę umowy nie znajduje odpowiednika po drugiej stronie (art. 888 i nast. kodeksu cywilnego). W żadnym wypadku pani Anna nie miała zamiaru wpłacać 600 zł na cele statutowe szpitala, bez związku ze znieczuleniem. Wobec braku zobowiązania po stronie pani Anny, zdaniem sądu rejonowego, szpital jako bezpodstawnie wzbogacony powinien zwrócić świadczenie. Sąd o kręgowy nie podzielił jednak tych ustaleń, zmienił wyrok i oddalił powództwo. Uznał, że swoboda wyrażenia woli u pani Anny nie była wyłączona na skutek porodu. Co więcej, skoro pani Anna na miesiąc przed porodem była informowana o odpłatności „znieczulenia na życzenie” i dostała formularz darowizny, zaś cennik usług szpitalnych był publicznie dostępny – zawarta umowa była pozorną, ponieważ ukrywała umowę sprzedaży. Zdaniem sądu, obie strony miały pełną świadomość, że zapłata 600 zł na cele statutowe jest de facto opłatą za znieczulenie. Wyrok jest prawomocny; sprawa jest niekasacyjna.

Reklama
Rzecznik praw obywatelskich przystąpił do sprawy na etapie apelacyjnym, postulując oddalenie apelacji. Chodziło o zwrócenie uwagi na aspekt sprawy związany z godnością ludzką, gwarantowaną przez art. 30 konstytucji, której poszanowanie jest jednym z podstawowych praw pacjenta. Zdaniem rzecznika, przedłożenie pani Annie do po d pisania umowy w trakcie porodu naruszyło prawa pacjenta do godnego traktowania. Ciężko uzasadnić konieczność podpisu pod umową cywilnoprawną podczas porodu. Takie traktowanie pacjenta świadczy o przedmiotowym i instrumentalnym podejściu do niego jako człowieka. Szpital zdawał się bardziej zabezpieczać w tym momencie swoje interesy i „porządek w papierach”, niż dbał o dobro kobiety i jej nienarodzonego dziecka.
Zupełnie inną kwestią jest istnienie swobody w powzięciu decyzji i wyrażeniu woli podczas porodu. Odmienna ocena doprowadziła do dwóch skrajnych rozstrzygnięć sądów orzekających w tej sprawie. Rozstrzygnięcie tego zagadnienia ma znaczenie nie tylko dla rodzących, ale też wszystkich, którym przy udzielaniu świadczenia zdrowotnego towarzyszy ból. W opinii rzecznika, wątpliwe było aby pani Anna miała możliwość swobodnego złożenia oświadczenia woli. Bez znaczenia było przy tym, że widziała projekt umowy na miesiąc przed porodem, gdyż stan wyłączający swobodę w powzięciu decyzji musi istnieć w momencie składania oświadczenia woli. Co więcej, ciężko przewidzieć intensywność i odczuwanie bólu porodowego, zwłaszcza dla kobiety, która wcześniej nie rodziła. W momencie składania oświadczenia woli bezsporne było, że rodząca znajdowała się w stanie silnego bólu, co bez wątpienia ma wpływ na stan psychiczny i zdolność podejmowania decyzji. Całokształt okoliczności sprawił, że powódka znalazła się pod przymusem, który wyłączył możliwość rozważenia argumentów za i przeciw. Powyższe nie stoi w sprzeczności ze stwierdzeniem, że pani Anna pozostawała przez cały czas porodu świadoma. Rozpoznawała sens podsuwanej jej umowy, ale nie miała możliwości nieskrępowanej decyzji, czy ją podpisać, skoncentrowana była bowiem wyłącznie na tym, by ból uśmierzyć. Jak sama przyznała, podpisała dokument jedynie po to, by szybko otrzymać znieczulenie. W świetle orzecznictwa Europejskiego Trybunału Praw Człowieka przedłożenie pacjentce przed podaniem znieczulenia umowy darowizny do podpisu – wyłącznie w celu zabezpieczenia interesu finansowego szpitala – może zostać potraktowane jako przejaw nieludzkiego i poniżającego traktowania naruszającego art. 3 Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności.
Należy stwierdzić, że mimo wprowadzenia bezpłatnej możliwości otrzymania przez rodzącą znieczulenia zewnątrzoponowego nadal dochodzi do naruszeń tego prawa. Z danych Narodowego Funduszu Zdrowia wynika, że między województwami istnieją znaczne dysproporcje w dostępie do znieczulenia. Najlepiej jest w województwach: mazowieckim, małopolskim i podlaskim, gdzie odsetek znieczuleń dochodził do 24 proc. Z kolei w kujawsko-pomorskim, lubelskim, lubuskim czy pomorskim odsetek znieczuleń sięgał ledwie 1 proc. RPO napisał w tej sprawie zarówno do NFZ, jak i do Ministerstwa Zdrowia. Skąd takie różnice? W większości przypadków winą jest niedostateczna liczba zatrudnianych anestezjologów w stosunku do potrzeb. W konsekwencji prawo do znieczulenia w wielu miejscach jest nadal iluzoryczne.