Leki będą droższe, pozycja negocjacyjna właścicieli placówek z hurtowniami słabsza, a dostęp Polaków do medykamentów utrudniony.
Z opinii resortu rozwoju do stworzonego przez posłów PiS projektu nowelizacji ustawy – Prawo farmaceutyczne wyłania się obraz fatalnie skonstruowanej regulacji, która ma na celu wzmocnienie indywidualnych aptekarzy w rynkowych potyczkach z dużymi sieciami.
Jak czytamy w dokumencie: „Ministerstwo Rozwoju podziela konieczność dokonania strukturalnej reformy systemu ochrony zdrowia w Polsce, w tym zmiany pozycji apteki i aptekarza”. Projektowane regulacje muszą w szczególności mieć kompleksowy charakter, powinny być poprzedzone rzetelnymi konsultacjami, a także uwzględniać stanowiska wszystkich uczestników, których obejmą nowe przepisy, w tym przede wszystkim pacjentów. I teraz najważniejsze: „Propozycja poselskiego projektu ustawy nie spełnia tych kryteriów. Projektowane zmiany nie odpowiadają również na najważniejsze wyzwania rozwojowe, stojące przed sektorem aptek w Polsce, a ich cel nie został przez projektodawców precyzyjnie wskazany”.
Reklama
Z dokumentu sygnowanego przez premiera Morawieckiego wynika wprost to, przed czym od kilku tygodni przestrzegają przedstawiciele sieci aptecznych: uchwalenie zmian „może przełożyć się w sposób znaczący na podwyżkę ceny leków nieobjętych refundacją oraz OTC (sprzedawanych bez recepty – red.)”.

Reklama
Przypomnijmy: kluczowe rozwiązanie projekcie przewiduje m.in. wprowadzenie reguły „apteka dla aptekarza”. Polegać ona będzie na tym, że nowe placówki będą mogły zakładać wyłącznie osoby z wykształceniem farmaceutycznym lub spółki osobowe, których wspólnikami będą farmaceuci. Obecnie większość aptek, w których w toku kontroli stwierdzane są nieprawidłowości, funkcjonuje w ramach spółek kapitałowych. Co oznacza, że nie ma od kogo egzekwować konsekwencji naruszeń.
Dodatkowo zezwolenia na prowadzenie apteki nie otrzyma ktoś, kto prowadzi już cztery placówki lub więcej (przy czym ci, którzy mają teraz więcej aptek, zachowają aktualny stan posiadania). I ta ostatnia propozycja najbardziej boli przedstawicieli dużych sieci aptecznych.
Jak twierdzi Marcin Piskorski, prezes Związku Pracodawców Aptecznych PharmaNET, biznes, który zostaje pozbawiony możliwości rozwoju, traci na wartości. Jest też ryzyko, że banki, w których przedsiębiorcy pozaciągali kredyty rozwojowe, zdecydują się wypowiedzieć te umowy.
Poselskiej inicjatywy broni Ministerstwo Zdrowia. Podczas wczorajszego posiedzenia sejmowej komisji zdrowia, która otrzymała projekt do zaopiniowania, wiceminister Krzysztof Łanda przekonywał, że absurdem jest stricte rynkowe podejście do medykamentów i ich sprzedaży.
– Leki to nie benzyna czy bułki. Nie można przykładać tych samych kryteriów do sklepu spożywczego i do apteki – mówił. I przekonywał posłów, że resort zdrowia pracuje nad dużą nowelizacją prawa farmaceutycznego. Ale aby można było ją sprawnie wdrożyć, potrzebne jest najpierw zamrożenie możliwości dokonywania przekształceń własnościowych na rynku. Tak by uniknąć sytuacji, że w dniu przedstawienia ministerialnego projektu przedsiębiorcy zaczną szukać metod na obejście regulacji.
Minister Łanda był na tyle przekonywający, że posłowie PiS z komisji zdrowia poparli projekt stworzony w zewnętrznym zespole parlamentarnym (w skład którego wchodzą głównie posłowie nienależący do komisji zdrowia) – mimo ogromu uwag zgłaszanych przez biznes. A także – co ciekawe– przez posłów Platformy. A w poprzedniej kadencji Sejmu to właśnie parlamentarzyści PO byli orędownikami wprowadzenia zmian zmierzających do ograniczenia pozycji sieci na rynku farmaceutycznym.
– Niektórzy mają interes w tym, aby za kilka lat w Polsce pozostały dwie, trzy wielkie sieci posiadające 90 proc. udziałów w rynku. Problem polega na tym, że gdyby to nastąpiło, ci przedsiębiorcy byliby w stanie nawet szantażować rząd – ostrzegał w czerwcu 2015 r. poseł PO Rajmund Miller („Model biznesowy aptek jest anachroniczny”, DGP nr 106/2015). Dziś jego klubowy kolega Bartosz Arłukowicz twierdzi, że przedłożony projekt zaszkodzi zarówno pacjentom, jak i przedsiębiorcom.
Etap legislacyjny
Projekt w komisjach