Medycy, pielęgniarki i położne pracujący w podstawowej opiece zdrowotnej mają od lipca tego roku działać zespołowo, czyli wspólnie opiekować się pacjentem, nawet jeśli w wielu regionach osobno podpisują umowy z NFZ. Tak zakłada projekt ustawy o podstawowej opiece zdrowotnej (POZ). To pierwsza osobna regulacja tego sektora, wyczekiwana od lat. Ale część ekspertów i lekarzy już komentuje, że zmiany są zbyt płytkie i zbyt wiele kwestii pozostawiono do regulacji w rozporządzeniach.

Akcja koordynacja

Projekt przewiduje, że lekarz i jego współpracownicy będą koordynować opiekę nad zapisanymi do nich pacjentami. Ma nie tylko wystawiać skierowania do specjalisty czy szpitala, ale współpracować z innymi placówkami, wymieniać z nimi informacje, np. na temat diagnozy, zaleceń po wypisie ze szpitala. Co więcej, jeżeli pacjent wybierze opiekę koordynowaną, a nie taką jak dotychczas, medyk pomoże mu umówić wizytę u specjalisty. Ale to lekarz POZ wybierze, u którego z grona tych, z jakimi współpracuje. I nawet ją opłaci z pieniędzy powierzonych mu na ten cel. Pacjent w zamian za wygodę zrzeknie się więc prawa wyboru.

Planowane zmiany w podstawowej opiece zdrowotnej

Planowane zmiany w podstawowej opiece zdrowotnej

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Jednak poważną barierą może być brak systemu informatycznego oraz fakt, że wielu lekarzy rodzinnych jest w zaawansowanym wieku. Dlatego w kwestii budżetu powierzonego na leczenie u specjalistów zmiany przejdą gruntowny pilotaż, który ma być przeprowadzony w 2018 r. W życie wejdą w połowie 2019.

– Dobrze, że resort zdrowia zgodził się na przetestowanie nowych rozwiązań – ocenia Dobrawa Biadun, ekspertka Lewiatana. Zwraca uwagę, że postulowali to partnerzy społeczni, którzy chcieli uniknąć chaosu, jaki był np. przy wprowadzaniu z dnia na dzień pakietu onkologicznego.

Seniorzy pod kontrolą

Zespoły POZ mają też w większej mierze wziąć na siebie ciężar leczenia chorych przewlekle. W podobnym kierunku co Polska zmierzają od lat inne państwa, w tym Holandia, która wygrywa w rankingach jakości opieki medycznej. Postawiła ona na odsianie i zatrzymanie większej liczby pacjentów na poziomie podstawowym oraz wzrost efektywności leczenia, zwłaszcza osób przewlekle chorych. Koszt zainwestowania w POZ i usprawnienia współpracy ze specjalistami jest bowiem znacznie niższy niż zbędnych hospitalizacji osób z cukrzycą czy chorobami kardiologicznymi.

Polska miała system premiowania leczenia takich osób, ale był on powiązany z samym faktem choroby, a nie skutecznością leczenia. Np. za cukrzyka lekarze POZ dostawali trzy razy więcej pieniędzy niż za innych pacjentów, o ile chory stawił się choć raz na kwartał w gabinecie. To rozwiązanie zlikwidował poprzedni rząd. PiS chce płacić lepiej, ale za to, że pacjenci będą mimo choroby w dobrym stanie. Kryteria oceny skuteczności znajdą się w rozporządzeniach. – Chcielibyśmy, aby w drugiej połowie roku były uwzględniane przez NFZ przy rozliczeniach z POZ – mówi Piotr Warczyński, wiceminister zdrowia.

Co z pieniędzmi

Zmiany w POZ się jednak nie powiodą, jeśli nie będzie na nie więcej środków. Resort zdrowia zaplanował, że w ciągu dekady nakłady wzrosną aż o 50 proc. Na leczenie na tym poziomie ma trafiać jedna piąta wszystkich pieniędzy wydawanych na świadczenia zdrowotne (teraz to 13,5 proc.).

Tyle, że o wzroście nakładów nie wspomina się w ustawie. Jacek Krajewski, lekarz rodzinny i szef Porozumienia Zielonogórskiego, zwraca uwagę na to, że w przypadku wielu rozwiązań, np. budżetu powierzonego czy koordynacji, w ustawie nie wyjaśniono, w jaki sposób mają być one realizowane i rozliczane. Delegowano to do rozporządzeń, których projektów jeszcze nie ma.

Wiceminister Warczyński jest innego zdania. – W ustawach nie wpisuje się poziomu finansowania, a ocena skutków regulacji jest integralną częścią ustawy i zamierzamy jej zapisy realizować – mówi. – W kwestii rozporządzeń całe szczęście, że nie musimy wszystkiego zapisać w ustawie, bo to oznaczałoby sztywne regulacje, tymczasem choćby pod wpływem pilotażu kierunek zmian będziemy mogli modyfikować – twierdzi.

Będą propozycje poprawek

Nad zmianami w POZ pracował zespół, w którym zasiadali też lekarze rodzinni. – Ale tylko część z naszych rekomendacji uwzględniono, traktuję więc ten projekt jako pretekst do dyskusji wokół docelowych rozwiązań – mówi Jacek Krajewski. Lekarze rodzinni oczekiwali, że gdy doczekają się osobnej ustawy, opisane zostaną w niej ich rola, zadania oraz mechanizmy pracy w zespole POZ.

Teraz zastanawiają się, czy nie lepiej byłoby znowelizować ustawę o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych (t.j. Dz.U. z 2016 r. poz. 1793 ze zm.). Piotr Warczyński uważa jednak, że kluczowe sprawy uwzględniono i ustawę mimo wszystko uznaje za przełomową.

Duże nadzieje wiążą z nią też pacjenci. POZ to jedyne miejsce, poza szpitalnymi dyżurami, gdzie w ciągu 1–2 dni można uzyskać pomoc. To właśnie tam można wcześnie wykrywać choroby czy promować edukację zdrowotną. – Idea koordynacji i ciągłości leczenia wydaje się słuszna, ale opublikowany projekt to jedynie rama prawna, którą wypełnią rozporządzenia określające zakres zadań, organizacje ośrodków oraz zasady monitorowania jakości świadczeń – zwraca uwagę Wojciech Wiśniewski z Fundacji Alivia. Jak podkreśla, z perspektywy pacjenta premie dla lekarzy powinny być też uzależnione od satysfakcji z opieki. 

Etap legislacyjny

Projekt w konsultacjach