Krytyka spływająca na Radziwiłła jest jednak zupełnie nieuzasadniona. Minister – jak przystało na skrajnego liberała – zadbał o to, aby każdy wolnościowiec, bądź co bądź człowiek światły, sobie poradził. I nowe restrykcyjne regulacje obszedł bez trudu.

Wystarczy zajrzeć do rozporządzenia w sprawie wykazu substancji o działaniu psychoaktywnym oraz maksymalnego poziomu ich zawartości w produkcie leczniczym, stanowiącego ograniczenie w wydawaniu produktów leczniczych w ramach jednorazowej sprzedaży. To właśnie w nim umieszczony został wspomniany zakaz. Już sama lektura tytułu aktu prawnego powinna sprawić, że w głowie przeciętnego wolnościowca zapala się lampka. Gdy zaś przeczyta już cały dokument – będzie ona promieniała intensywną czerwienią.

W resorcie zdrowia uradzili bowiem, że wystarczy wprowadzić ograniczenie w ramach „jednorazowej sprzedaży”. Tak, wiem, teraz Państwo myślą, że wystarczy zrobić rajd po lokalnych aptekach, by kupić kilka buteleczek syropu. Informuję: nie, nie trzeba. Wystarczy w jednej z wybranych placówek poprosić o medykament i zapłacić. Znów poprosić o medykament, zapłacić. I jeszcze raz. I tak aż do osiągnięcia wystarczającej liczby butelek.

Polecam wybierać apteki, które dostosowały się już do nowych przepisów i wyposażyły swoje kasy w oprogramowanie umożliwiające drukowanie paragonów z prędkością jednej sztuki na sekundę. Dzięki temu będziemy mogli nabyć aż 3600 opakowań leku w ciągu godziny!

I jak tu można tak oczerniać ministra Radziwiłła? Toż on chce jedynie zróżnicować sytuację bardziej zaradnych życiowo i tych mniej. Kwintesencja współczesnego liberalizmu!

Inna rzecz, że osobiście wolałbym wariant biegania od apteki do apteki w poszukiwaniu syropu na kaszel. Gdy dodamy do tego regulacje znajdujące się w poselskim projekcie nowelizacji prawa farmaceutycznego, zgodnie z którymi placówki powinny znajdować się w odległości co najmniej kilometra od siebie – rysowałaby się wreszcie spójna wizja polityki zdrowotnej państwa. Wówczas przy okazji walki z narkotyzowaniem się obywateli, Ministerstwo Zdrowia za jednym zamachem osiągnęłoby przecież inny ze swoich naczelnych celów: podjęłoby skuteczną walkę z nadwagą.