Reklama
Ten spadek entuzjazmu to efekt pojawiania się nowych odmian koronawirusa i niepewność co do zakresu obostrzeń w podróżowaniu. Z środy na czwartek zmieniły się po raz kolejny zasady 10-dniowej kwarantanny dla przyjeżdżających z zagranicy spoza strefy Schengen. Nie zwalnia już z niej ujemny wynik testu wykonanego do 48 godzin po powrocie. Nie muszą jej odbywać osoby w pełni zaszczepione. Będzie ona też krótsza dla tych, którzy okażą po siedmiu dniach od przekroczenia granicy ujemny wynik testu.
– To wpłynęło na zainteresowanie zagranicznymi wycieczkami do takich krajów jak Turcja czy Egipt. Rezerwacje przestały być robione z wyprzedzeniem. Zaniepokojeni podróżni dzwonią, dopytując o warunki wyjazdów – wyjaśnia Piotr Henicz, wiceprezes Itaki.
Za granicę na urlop zamierza się wybrać ponad 12 proc. zapytanych – to więcej niż przed rokiem (7,4 proc.), ale mniej niż przed dwoma miesiącami (13,6 proc.). Mimo to biura wciąż liczą na sprzedaż równą 60 proc. tej z 2019 r. Mają nadzieję, że z urlopu za granicą zrezygnują głównie wyjeżdżający na własną rękę.
Nie zmienił się natomiast od kwietnia odsetek ankietowanych planujących wypoczynek w kraju. Nadal wynosi 34,5 proc., co do roku poprzedniego daje już wzrost o 15 proc. Wpływ na to ma m.in. łatwość zorganizowania wakacji oraz brak dodatkowych kosztów związanych z koniecznością robienia testów czy wykupywania dodatkowego ubezpieczenia. To dobra wiadomość dla rodzimych hotelarzy, którzy zyskują szansę odrobienia strat. Jak wynika z danych Krajowego Rejestru Długów, od marca 2020 r. do czerwca tego roku zadłużenie sektora turystycznego urosło o prawie 30 proc.
Wyjazd na urlop deklarują głównie rodziny z dziećmi – 84 proc. Wśród bezdzietnych taki plan ma 39 proc. Przeważają mieszkańcy największych miast oraz osoby zarabiające od 4 tys. zł w górę. Najmniej planujących letnie wakacje jest z małych miejscowości oraz o dochodzie do 2 tys. zł.
Czy Polacy zamierzają wyjechać na letni urlop?