Opublikowane przez resort finansów projekty dotyczące obowiązkowego zabezpieczenia organizatorów turystyki mają wejść w życie przed wakacjami. Co niewiele zmieni, jeśli chodzi o bezpieczeństwo turystów podczas nadchodzącego sezonu. Touroperatorów nowe przepisy o wyższej minimalnej sumie gwarancji bankowej lub ubezpieczeniowej dotyczyć będą dopiero po wygaśnięciu obowiązujących umów. A te u większości z nich kończą się pod koniec lata lub wręcz zimą.

Zgodnie z nowymi przepisami wysokość minimalnych gwarancji zależeć będzie od tego, z jak dużym wyprzedzeniem biuro pobiera od klientów zaliczki na poczet wycieczek. Jeśli będzie to miało miejsce do 30 dni, minimalna suma gwarancji będzie wynosiła 12 proc. rocznego przychodu, ale nie mniej niż 149 tys. euro. Biura zbierające zaliczki 30–180 dni przed imprezą zapłacą 17 proc. rocznych przychodów (nie mniej niż 212 tys. euro), a touroperatorzy pobierający je powyżej 180 dni – 20 proc. rocznych przychodów, nie mniej niż 250 tys. euro.

– Biura, których roczne przychody są wyższe niż 5 mln zł, nie odczują żadnych zmian – podkreśla Piotr Piątek, prezes Polskiego Związku Organizatorów Turystyki.

Już teraz ich gwarancje ubezpieczeniowe są naliczane jako procent od obrotu, ponadto przekraczają znacznie poziomy wskazane w rozporządzeniu. Na przykład gwarancja Itaki na sezon 2013 opiewa na 150 mln zł. Takich podmiotów działa na rynku około 40. Problem z podaniem dokładnych danych jest taki, że wiele z nich nie podało jeszcze wyników finansowych za 2012 r.

– Na nowych przepisach ucierpią małe i średniej wielkości podmioty, dla których koszty zdobycia gwarancji na kolejny sezon wzrosną od 100 do 500 proc. A na to wielu może nie być stać – wyjaśnia Tomasz Rosset, sekretarz generalny Polskiej Izby Turystyki. Branża szacuje, że zagrożony jest byt ponad tysiąca biur. Kilkadziesiąt firm na pewno zakończy działalność zaraz po wygaśnięciu posiadanej przez nie gwarancji. Pozostałe mogą zrezygnować z prowadzenia czarterowej turystyki wyjazdowej, co pozwoli im zapłacić ubezpieczenie o dwie trzecie niższe.

Zdaniem specjalistów nowe przepisy doprowadzą do ograniczenia konkurencji na rynku, co może przełożyć się na ceny. Szczególnie że nowe podmioty będą mieć utrudniony dostęp do rynku. Będą bowiem musiały mieć gwarancje nie na poziomie 67 tys. euro, ale 250 tys. euro. W ubiegłym roku wśród bankrutów dominowały nowo powstałe firmy.