Rząd chce, by gminy mogły dokładać się do dróg krajowych. I przedstawia projekt ustawy. Samorządy boją się, że to rodzaj haraczu.
Ile dróg gminnych jest w Polsce / Dziennik Gazeta Prawna
Kilka miesięcy temu przedstawiciele resortu infrastruktury i budownictwa (MIB) przyznali, że w programie budowy dróg krajowych, który odziedziczyli po poprzednikach z PO-PSL, jest finansowa dziura o wielkości 91 mld zł. Pojawiła się więc inicjatywa, by wypracować rozwiązania optymalizujące koszty budowy dróg w Polsce. Jednym z pomysłów było to, by do niektórych inwestycji na szczeblu krajowym mogły dokładać się samorządy.
Reklama
Ministerstwo właśnie zrobiło pierwszy krok w tym kierunku – przygotowało projekt ustawy o zmianie ustawy o drogach publicznych oraz ustawy o finansowaniu infrastruktury transportu lądowego. W skrócie nowelizacja stanowi, że zadania z zakresu budowy, przebudowy, remontu, utrzymania i ochrony dróg publicznych mogą być finansowane lub dofinansowywane z budżetów jednostek samorządu terytorialnego.

Reklama
MIB uważa, że projektowane zmiany spełniają postulaty samorządów. Wśród samorządowców nie ma jednak entuzjazmu. Ich zdaniem, co do zasady pomysł resortu nie jest zły – nie brakuje w kraju sytuacji, w których gmina z myślą o swoich mieszkańcach jest skłonna dofinansować np. budowę chodnika na drodze krajowej zarządzanej przez GDDKiA (choć problemem było nastawienie regionalnych izb obrachunkowych, którym nie podobają się inwestycje samorządów na nie swoim majątku). Rzecz w tym, że – jak przekonują nas lokalne władze – projekt ustawy jest tak skonstruowany, że daje rządowi i Generalnej Dyrekcji furtkę do tego, by wymuszać na nich dokładanie się do inwestycji – czy tego chcą, czy nie. Niektórzy mówią wręcz o drogowym haraczu.
Jak tłumaczy nam Grzegorz Kubalski ze Związku Powiatów Polskich, możliwe są dwa przypadki.
Pierwszy dotyczy budowy nowych dróg. – Przy okazji budowy autostrad czy dróg szybkiego ruchu zazwyczaj zostaje zaburzony istniejący układ dróg lokalnych. Obecnie odtworzenie tego systemu jest finansowane w uzgodnionym zakresie przez GDDKiA. Nowa regulacja może prowokować sytuacje, w których samorząd będzie musiał te prace współfinansować pod groźbą pozostawienia poszarpanego układu dróg lokalnych – przekonuje. Czyli np. jeśli do tej pory GDDKiA mogła sfinansować modernizację przebiegu części drogi lokalnej (co wymusiła inwestycja w postaci drogi krajowej czy autostrady), tak teraz może mieć podstawę prawną do tego, by namówić, a de facto zmusić gminę, do partycypacji finansowej.
– Drugi przypadek, który wzbudza nasz niepokój, to sytuacja, w której określona inwestycja na drodze krajowej jest ważna dla lokalnego bezpieczeństwa – np. jest gdzieś czarny punkt – kontynuuje Kubalski. – Obecnie władze lokalne piszą pisma do GDDKiA, która rozważa daną propozycję i ewentualnie ją realizuje. Po wejściu w życie nowych przepisów obawiamy się, że we wszystkich takich przypadkach GDDKiA nie będzie chciała rozpocząć prac, oczekując na środki od samorządu – mówi.
MIB odpiera zarzuty, twierdząc, że przepisy będą miały charakter fakultatywny. – Dają one jednostkom samorządu terytorialnego podstawę do przekazywania środków finansowych, do ich decyzji pozostaje, czy zechcą z tej możliwości skorzystać. Projektowane zmiany nie mają zatem na celu przeniesienia na nie ciężaru finansowania dróg krajowych – tłumaczy Elżbieta Kisil.
Samorządowcy odbijają piłeczkę. Pytają, dlaczego system ma działać tylko w jedną stronę: lokalne władze mogą wesprzeć finansowo Generalną Dyrekcję, ale nie mogą liczyć na to samo ze strony GDDKiA. – Sytuacja powinna być symetryczna. Jeśli mamy straty na drogach lokalnych, które są efektem prowadzonych przez GDDKiA inwestycji na drogach krajowych, GDDKiA też powinna mieć możliwość przekazania środków na drogi niższej kategorii – przekonuje Grzegorz Kubalski.
W resorcie słyszymy, że istnieją już pewne regulacje w tym względzie. Po pierwsze, w kontraktach z firmami wykonawczymi na budowę dróg GDDKiA zawiera zobowiązania wykonawców do podpisania odpowiednich umów lub porozumień z władzami samorządowymi w sytuacji, gdy wykonawca zamierza korzystać z dróg lokalnych (i niszczyć ich nawierzchnie). Po drugie, zarządcy dróg lokalnych (gminy, powiaty) mają możliwość ubiegania się o dofinansowanie inwestycji na zarządzanej przez nich sieci drogowej. – MIB nadzoruje realizację „Programu rozwoju gminnej i powiatowej infrastruktury drogowej na lata 2016–2019”, w ramach którego na inwestycje samorządowe zostaną przeznaczone 4 mld zł – zapowiada Elżbieta Kisil z MIB.