Polscy producenci z branży dobrze zaczęli ten rok. Mnożą się kontrakty, przejęcia i inwestycje.
Wartość eksportu części i akcesoriów motoryzacyjnych z Polski urosła w ubiegłym roku o 12 proc. – wynika z danych portalu Automotivesuppliers.pl. Według firmy doradczej KPMG firmy z tego sektora wysyłają za granicę produkty warte 17 mld euro (taki był wynik w 2014 r.). A ekspansja polskich przedsiębiorstw z branży automotive trwa nadal.
Reklama

Reklama
Wczoraj specjalizujący się w produkcji poszyć do foteli samochodowych Groclin kupił CADM Automotive – inżynierskie biuro projektowe z Krakowa współpracujące z takimi firmami jak Bentley, Tesla czy Volkswagen. Wartość transakcji: 20 mln zł.
– Interesuje nas przede wszystkim poszerzenie oferty i unowocześnienie produkcji i na tym polu nie wykluczamy dalszych inwestycji – deklaruje André Gerstner, prezes Groclinu. Spółka chce za kilka lat produkować wszystko, co może się znaleźć we wnętrzu auta. CADM projektuje m.in. fotele, pokrowce, konsole środkowe, listwy drzwiowe oraz układy wydechowe i systemy oświetleniowe.
– Teraz będziemy pracować nad tym, by jak najszybciej wprowadzić wszystkie te elementy do naszej oferty – podkreśla Gerstner. Dodaje, że jednym z kluczowych kryteriów podjęcia decyzji o akwizycji było to, że spółka CADM Automotive współpracuje z wieloma markami z segmentu premium. Zlecenie dla takich podmiotów przynoszą zdecydowanie większe marże niż projekty dla marek popularnych.
Polskie spółki motoryzacyjne przejmują także za granicą. Na początku marca giełdowy Izo-Blok, zajmujący się wytwarzaniem m.in. elementów foteli, wypełnień bagażników i absorberów energii do zderzaków, przejął niemiecką spółkę SSW PearlFoam, realizującą kontrakty z BMW i Volkswagenem. Dotychczas rodzima firma sprzedawała swoje produkty w Europie. Teraz chce wyjść poza Stary Kontynent (szczegółów swoich planów nie ujawnia). Dwa tygodnie temu Izo-Blok podpisał z Audi kontrakt o wartości ponad 30 mln zł. Niemiecka marka, poczynając od października 2017 r., przez pięć lat będzie montowała w swoich samochodach elementy wyprodukowane nad Wisłą. Wiadomość o nowej umowie od razu przełożyła się na wartość akcji Izo-Bloku, która w tym czasie zdrożała ze 154 zł do 170 zł (kilka dni temu kurs był na najwyższym poziomie w historii).
Inny producent z sektora motoryzacyjnego – Boryszew – obala mit, jakoby Polska była jedynie montownią dla niemieckich koncernów. Sam robi rzecz zupełnie odwrotną. Spółka na początku tej dekady przejęła trzy niemieckie firmy: Theysohn, AKT i Wedo. W marcu br. rozpoczęła budowę zakładu w niemieckim Prenzlau. Zatrudnienie znajdzie tam ok. 350 osób. Zakończenie inwestycji planowane jest na grudzień. Dwa miesiące później ruszy produkcja plastikowych, galwanizowanych komponentów motoryzacyjnych. Projekt będzie kosztował ok. 90 mln zł. Start budowy fabryki zbiegł się z większym zainteresowaniem akcjami Boryszewa, które od początku marca podrożały z 4,5 zł do 5,2 zł, by w ostatnich dniach spaść do 4,8 zł.
Z Niemcami współpracuje także nowosolski Alumetal, który w połowie marca podpisał z Volkswagenem umowę na dostawę stopów aluminiowych. Kontrakt o wartości prawie 31 mln zł był jednym z kilku, które w ostatnich miesiącach firma zawarła z największym europejskim producentem aut.
Nasz eksport wzmacnia także sprzedaż klocków hamulcowych, które produkuje spółka Lumag z Budzynia k. Poznania. – W zeszłym roku wyprodukowaliśmy łącznie osiem milionów klocków hamulcowych marek Lumag i Breck. W naszej ofercie jest już ponad 400 różnych modeli. 80 proc. naszych produktów wysyłamy za granicę, przy czym zdecydowana większość trafia do krajów Unii Europejskiej – wylicza Marek Żak, prezes Lumagu. Żak nie chce zdradzić wyników finansowych. Przekonuje, że z roku na rok firma notuje wzrost sprzedaży przekraczający 10 proc. W tym roku ma być podobnie.
Dalsze inwestycje zapowiada także największy polski producent naczep i przyczep – Wielton. Prezes spółki Mariusz Golec chce, by w kilka lat firma znalazła się w trójce największych europejskich producentów. Obecnie pod względem sprzedaży plasuje się na piątym – szóstym miejscu. Dystans do czołówki zmniejszyła po przejęciach włoskiej Italiana Rimorchi i francuskiej Fruehauf Expansion. W dalszej ekspansji spółce ma pomóc otwarte w lutym br. centrum badawczo-rozwojowe. – W tym roku na inwestycje planujemy wydać kilkadziesiąt milionów złotych. Pieniądze pójdą między innymi na relokacje i wdrożenie w Polsce nowoczesnej linii lakierniczej, spawalniczej i montażowej. Chcielibyśmy tego dokonać do końca pierwszego kwartału 2017 r. – mówi DGP Mariusz Golec. Pomocne będą w tym dobre wyniki na giełdzie. W ostatnich dwóch miesiącach kurs Wieltonu, notowanego na głównym parkiecie GPW, podrożał o ok. 20 proc., z 6 zł do ponad 7,2 zł.