statystyki

Samochody sprzedawane na minuty? Zdaniem prezesa BMW to przyszłość motoryzacji

autor: Łukasz Bąk10.01.2016, 15:00
BMW M4

Rynek premium będzie musiał znaleźć balans pomiędzy car-sharingiem a samochodami sprzedawanymi indywidualnym klientom.źródło: Bloomberg

- Młodzi ludzie z dużych miast nie chcą już kupować aut. Bo przestały być wyznacznikiem prestiżu - twierdzi Erich Ebner von Eschenbach prezes BMW AG Financial Services.

Mieliśmy już kredyty, różne formy leasingu, wynajem. A jak będziemy płacili za auta w przyszłości?

Prawdopodobnie w ogóle nie będziemy. Rozliczani będziemy tylko z tego, ile czasu spędzimy za kierownicą samochodu. Ale po kolei: jeszcze 30 lat temu nasi ojcowie kupowali auta za gotówkę – były to oszczędności. Bo innej możliwości nie mieli. Później nastał czas firm telekomunikacyjnych, które przyzwyczaiły nas do usług kontraktowych, czyli de facto kupowania na raty. Dostajemy produkt i spłacamy go co miesiąc. Proszę zauważyć, że teraz już nawet nie reklamuje się aut z ceną ostateczną, ale z miesięczną ratą. Dokładnie tak, jak ma to miejsce w przypadku usług telefonicznych. I niewykluczone, że za chwilę zobaczymy jeszcze inne reklamy: z ceną za minutę użycia samochodu.

Czyli jak za minutę rozmowy telefonicznej? Przecież to bez sensu. Dwie rzeczy, które człowiek dziś po prostu musi mieć, to smartfon i samochód. Bez nich czułbym się, jakby amputowano mi ręce.

Właśnie nie. Zauważyliśmy, że w dużych metropoliach, jak Paryż, Berlin, Londyn czy Nowy Jork, jest już zupełnie inaczej. Mieszkający w nich dwudziestolatkowie mają odmienne oczekiwania niż ich rówieśnicy choćby dekadę temu. Wtedy młodzi ludzie marzyli o jak najszybszym zrobieniu prawa jazdy i kupieniu auta, dziś ważniejsze są dla nich inne kwestie. Moja 21-letnia córka i 18-letni syn nawet nie wspominają o posiadaniu samochodu, choć – zważywszy na moją pracę – powinno to być pierwsze, o co poproszą po osiągnięciu pełnoletniości. Ale na ich oczekiwania najlepiej odpowiadają dziś rowery, transport publiczny oraz takie firmy jak Uber.

No dobrze, to jak wyobraża pan sobie rynek samochodów na minuty?

Wyjątkowo prosto – będziemy wypożyczali auta na zasadach tzw. car-sharingu, czyli użytkowania jednego samochodu przez wiele osób. Zaznaczam tylko, że będzie to dotyczyło dużych miast, z dobrze rozwiniętym transportem publicznym. Oraz stosunkowo młodych ludzi, singli i par – bo oni coraz rzadziej kupują auta. Sytuacja się zmienia, gdy zakładają rodziny, mają dzieci i wyprowadzają się pod miasto – w tym wypadku własny samochód jest w zasadzie nieodzowny i jeszcze długo nic nie będzie w stanie go zastąpić.

I naprawdę pan sądzi, że car-sharing wyjdzie poza niszę?

Wskazują na to nasze doświadczenia. Gdy w lipcu 2011 r. ruszał program BMW DriveNow, udostępniliśmy kierowcom 500 samochodów, dziś 4 tys. naszych aut można wynająć na minuty już w 10 miastach na świecie – m.in. w Londynie, San Francisco i Kopenhadze. Mamy pół miliona klientów. Na początku ten interes traktowaliśmy w kategorii prestiżowej ciekawostki, ale rok temu okazało się, że przynosi zyski. Jak wynika z naszych badań, aż 80 proc. osób korzystających z car-sharingu sięga po auto spontanicznie – po prostu pewnego dnia stają przed taką koniecznością i po dosłownie kilku chwilach już siedzą za kierownicą.


Pozostało jeszcze 63% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Reklama

Komentarze (1)

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Dowiedz się więcej

Galerie