Geneza dzisiejszych problemów związanych z kategoryzacją dróg sięga jeszcze okresu PRL, kiedy to drogi lokalne, często w oderwaniu od funkcji, jaką pełniły, masowo przekształcano w wojewódzkie, ponieważ na nie otrzymywano największe dofinansowanie. - Nawet drogi w szczerym polu były przekształcane za zgodą regionalnych kacyków partyjnych - przypomina Marek Wójcik ze Związku Miast Polskich. Odbiło się to na późniejszej reformie administracyjnej, która weszła w życie w 1999 r. Na jej mocy drogi dotychczas zarządzane przez wojewodów stały się powiatowymi, z wyjątkiem tych sklasyfikowanych ostatecznie jako krajowe albo wojewódzkie. Doprowadziło to do sytuacji, w której duża część dróg powiatowych nie mieści się w definicji z art. 6a. ust. 1 ustawy o drogach publicznych (t.j. Dz.U. z 2022 r. poz. 1693 ze zm.), a więc nie stanowi połączenia miast będących siedzibami powiatów z siedzibami gmin i siedzib gmin między sobą. Na ten problem w swoim stanowisku zwraca uwagę Związek Powiatów Polskich, który domaga się „pilnego wprowadzenia rozwiązań prawnych zapewniających skuteczne doprowadzenie własności i zarządzania drogami do warunków stawianych poszczególnym kategoriom dróg przez ustawę”.