12 lipca 2014 r. weszły w życie nowe przepisy kodeksu transportowego we Francji. Przewidują one karę 30 tys. euro za odbieranie przez kierowcę pauzy 45-godzinnej w pojeździe oraz karę pozbawienia wolności. Francja skutecznie uchyla się od wskazania zasad kontroli nowo wprowadzonych regulacji, gdyż „zgodnie ze stanowiskiem strony francuskiej znalezienie odpowiedzi na powstałe pytania oraz wątpliwości wymaga kompleksowego podejścia, które zostanie wypracowane w ciągu najbliższych tygodni” (źródło: www.gitd.gov.pl).
Kluczowy problem to brak ścisłych i jasnych regulacji dotyczących zakresu podmiotowego odpowiedzialności za naruszenie. Nie wiadomo, kto i w jakim trybie odpowie za nocleg w kabinie pojazdu. Kierowca? Spedytor/załadowca/zleceniodawca, który zleca zadanie przewozowe? Czy może prezes/właściciel firmy spedycyjnej czy transportowej? Przedstawiciele branży gorączkowo oczekują interpretacji nowych przepisów. Sami przewoźnicy informują natomiast o opustoszeniu francuskich parkingów w czasie pauz weekendowych. Francuzi wymusili reorganizację w zakresie przyjmowanych przez przewoźników zleceń, których celem jest uniknięcie postoju 45-godzinnego na terenie Francji. Potwierdza to utrudnianie dostępu do rynku usług przewozowych przez Francuzów na swoim terenie. Komisja Europejska zawnioskowała o przygotowanie przez Francję dodatkowych wyjaśnień doprecyzowujących poszczególne punkty przyjętej ustawy. Problem nieproporcjonalnych i dyskryminujących kar uchwalonych przez Francję miał też zostać poruszony na spotkaniu Rady UE.
Takiej kooperacji strony rządowej i społecznej, jaka ma miejsce we Francji, można tylko pozazdrościć. Pod hasłem zwalczania dumpingu socjalnego obie strony próbują wzmocnić transportową branżę francuską, eliminując przewoźników z pozostałych państw członkowskich.
Pomysł na analogiczną pomoc rodzimym przewoźnikom szybciej zrealizowali Belgowie. Z tą różnicą, że udostępnili również zasady stosowania nowych przepisów. Nocleg 45-godzinny w kabinie pojazdu od 21 czerwca 2014 roku „kosztuje” kierowcę 1800 euro. Efekt? Większość polskich przewoźników nie „planuje” już swojemu kierowcy 45-godzinnego odpoczynku na terenie Belgii w kabinie pojazdu.
Reklama
Można się spodziewać, że „dobry pomysł” na częściowe pozbycie się konkurencji będzie powielany przez inne kraje unijne. Przewoźnicy alarmują, że jedno z austriackich stowarzyszeń już sugeruje własnym służbom kontrolnym możliwość skorzystania z istniejących już zapisów w ustawie o pojazdach silnikowych, która przewidujące karę 5 tys. euro lub zamiennie 6 tygodni aresztu za nocleg w kabinie. Co przyniesie przyszłość, zobaczymy.