Ale rzecz nie taka prosta. Jak Unia da albo rząd wyłoży, to OK. Ale okazuje się, że można nie siedzieć z założonymi rękoma. Są samorządowcy, którzy poszli po rozum do głowy i doszli do wniosku, że nawet bez gotówki w kasie można zrobić coś pożytecznego w ramach PPP. Skoro są chętni, żeby wyłożyć prywatny kapitał i gotowi poczekać, aż inwestycja zwróci się w ciągu wielu lat z opłat za eksploatację, to warto spróbować, tym bardziej że i państwowe PIR swoje gotowe dorzucić.

Pomysł sprawdzony w świecie, w pewnym sensie również na naszych autostradach, i prowadzący do systemowych zmian, bo z czasem gminy, powiaty i województwa może pozbędą się swoich służb zajmujących się budowaniem i utrzymaniem dróg i oddadzą te funkcje bardziej wyspecjalizowanym. No, chyba że samorządowcy przechytrzą, jak to często robi pewna dyrekcja zajmująca się krajowymi drogami, i będą chcieli za dużo zaoszczędzić, nie pamiętając, że to prosta droga do bankructwa. Pomysłu i partnerów.