Jak to możliwe? Wyobraźcie sobie owczarka niemieckiego, który jest doskonale wytresowany, kocha dzieci, a w sytuacji zagrożenia oddałby za was życie. Ale rano znajdujecie na środku salonu to, co wyleciało mu spod ogona. Codziennie. Nie jesteście w stanie go tego oduczyć, a on nie jest w stanie nad tym zapanować. I to psuje całą radość z mieszkania z tym cudownym stworzeniem pod jednym dachem. Nie da się przymknąć na to oka i przejść obok tego obojętnie.
Dokładnie tak jest z niektórymi współczesnymi samochodami. Są dobrze wyszkolone, ułożone, dopracowane, doskonałe. Ale często jedna, z pozoru niewielka rzecz, potrafi zniweczyć całą radość z ich posiadania.