statystyki

Bąk: Nikt go nie potrzebuje, a każdy go chce [Lexus LC 500 Convertible]

autor: Łukasz Bąk13.11.2020, 08:25; Aktualizacja: 13.11.2020, 08:36
Lexus LC 500 Convertible

Lexus LC 500 Convertibleźródło: Materiały Prasowe

Tylko ruszył szpital na Stadionie Narodowym, a rozpętała się burza. Bo okazuje się, że trudniej się do niego dostać niż do futbolowej reprezentacji Polski. Przyjmowani są do niego wyłącznie pacjenci, którzy: przyniosą ze sobą własny wynik testu z rozpoznaniem COVID-19, mają własne RTG albo tomografię płuc, nie mają ciężkiego zapalenia płuc, nie mają ostrych i przewlekłych chorób współistniejących.

W praktyce zatem na łóżko tam mogą liczyć młodzi ludzie o końskim zdrowiu, którzy zaoszczędzili parę stów na karnecie na siłownię, w związku z czym mogą przeznaczyć je na zrobienie sobie testu na COVID. Ja myślę, że generalnie powinni pojawić się w szpitalu także z własnym respiratorem, butlą tlenową i prywatną pielęgniarką. Tylko przed rozpoczęciem hospitalizacji nie zapomnijcie zamówić sobie jakiegoś cateringu z dowozem, bo nikt na Narodowym nie będzie zaprzątał sobie głowy robieniem dla was obiadów. I jeszcze papier toaletowy. Bo Ministerstwo Zdrowia to nie drogeria, by wam ten papier zapewniać. Za to przy odrobinie szczęścia może uda się wam usiąść na tej samej desce, która gościła cztery litery Roberta Lewandowskiego w przerwie meczu ze Słowenią.

Na szczęście już za kilka miesięcy cała ta pandemia będzie za nami. Pokonamy ją za pomocą szczepionki, która już ponoć została gruntownie przebadana. Premier oraz minister zdrowia zapowiedzieli, że Polacy też dostaną swój przydział. Ale nikt jeszcze nie wie, jak dystrybuować lek. Osobiście myślę, że trzeba to rozwiązać podobnie jak Szpital Narodowy. Każdy, kto chce się zaszczepić, już powinien zarezerwować sobie bilet na samolot do Stanów Zjednoczonych. Po otrzymaniu tam szczepionki Pfizera powinien zorganizować sobie pudło z suchym lodem, w którym temperatura będzie wynosiła minus 80 stopni Celsjusza. Następnie wrócić do kraju, kupić strzykawkę i poprosić sąsiadkę, by mu wbiła igłę w przedramię. Przecież taki łańcuch dystrybucji ma same zalety. W ten sposób nie tylko nie nadwerężymy budżetu MZ oraz NFZ, ale jeszcze dodatkowo uratujemy przed bankructwem LOT.

Ponieważ nie wiem, jak ten tragikomiczny wątek połączyć z motoryzacją, pozwólcie, że po prostu od razu przejdę do Lexusa LC 500 Convertible, którego miałem okazję niedawno bliżej poznać. Już zwykły LC 500 wygląda tak, że na niektórych działa lepiej niż viagra. Odmiana Convertible to jej podwójna dawka, po której stanąć może także serce. Ostatni raz coś takiego przeżyłem w 1988 r. przed witryną Pewexu, na której wystawiono klocki Lego Technics – przez 15 minut nie czułem, jak ślina z kącików ust kapie mi na buty. Tak obłędnie wygląda LC w wersji cabrio. Każdy jego element – począwszy od reflektorów, przez lusterka, a na kształcie składanego dachu skończywszy – mógł być eksponatem w nowojorskim Museum of Modern Art.


Pozostało 65% tekstu

Prenumerata wydania cyfrowego

Dziennika Gazety Prawnej
7,90 zł
cena za dwa dostępy
na pierwszy miesiąc,
kolejny miesiąc tylko 79 zł
Oferta autoodnawialna
KUPUJĘ

Pojedyncze wydanie cyfrowe

Dziennika Gazety Prawnej
4,92 zł
Płać:
KUPUJĘ
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Dowiedz się więcej

Galerie