Unijne pieniądze dla kolei / Dziennik Gazeta Prawna
– Uratowaliśmy projekty przed spektakularną klapą – mówi DGP Remigiusz Paszkiewicz, prezes PKP PLK. – Musieliśmy od podstaw zbudować system monitorowania projektów, budowy harmonogramów i mierzenia ryzyka, a na tej podstawie przygotowaliśmy szczegółowy raport stanu realizacji i ryzyk dla 160 projektów – wyjaśnia.
Eksperci są ostrożni. – Jeszcze w ubiegłym roku zagrożonych było 11 projektów o łącznej wartości 9 mld zł. Według moich wyliczeń ryzyko niewykorzystania spadło o połowę, chociaż dane MRR dają nadzieję na dalszą poprawę – ocenia analityk kolejowy Adrian Furgalski.
Kolejnych 18 projektów jest dziś właśnie ocenianych przez Centrum Unijnych Projektów Transportowych. Jeśli nie będzie zastrzeżeń do jakości dokumentacji, wszystkie kontrakty mają być podpisane do końca roku, co dodatkowo poprawi wyniki.
A jeśli się nie powiedzie? Nawet wtedy dla kolejowych inwestorów jest światło w tunelu. Dotychczas unijni urzędnicy zapowiadali, że wydatki poniesione w ramach tego budżetu po 31 grudnia 2015 r. będą musiały zostać sfinansowane ze środków krajowych. Jak się dowiedzieliśmy, Komisja Europejska bierze pod uwagę wobec Polski wariant awaryjny.
– W wyjątkowych sytuacjach istnieje możliwość podziału projektu między dwie perspektywy. Wymaga ona jednak spełnienia przez projekt określonych warunków, a każda taka decyzja podejmowana jest w porozumieniu z KE indywidualnie i w odniesieniu do poszczególnego przypadku – zastrzega Piotr Popa, rzecznik MRR.
Dla ratowania programu inwestycyjnego do PKP PLK ściągnięto specjalistów z dawnej spółki PL.2012. Kluczowe było wynegocjowanie przez minister Elżbietę Bieńkowską zwiększenia pułapu dofinansowania do 85 proc. (wcześniej było to maksymalne 70 proc.). UE zgodziła się wreszcie na dopisanie przez PKP PLK 11 projektów rewitalizacyjnych, dla których procedura inwestycyjna jest uproszczona, a także większe zakupy taboru przez PKP Intercity.