Im większa dostępność unijnych dotacji, tym mniejsza efektywność wydawania pieniędzy. A worek z pieniędzmi na lata 2014–2020 jest spory. Tylko z Funduszu Spójności, z którego są finansowane największe inwestycje infrastrukturalne, będą to 73 mld euro. Najlepszym sposobem na ich przejęcie jest... budowanie tuneli, bo to inwestycje najdroższe. Średni koszt budowy kilometra autostrady w Polsce to 9,6 mln euro, ale w przypadku tunelu ten jeden kilometr może kosztować nawet 40 mln euro.
Prof. Wojciech Suchorzewski z Politechniki Warszawskiej mówi o tunelomanii. Robert Chwiałkowski ze stowarzyszenia wspierającego inwestycje infrastrukturalne SISKOM przekonuje, że część zrealizowanych oraz planowanych inwestycji tunelowych jest niepotrzebna. Z rozmów z przedstawicielami branży wyłania się obraz tunelowego lobby obejmującego największe spółki budowlane oraz planistów i projektantów suflujących drogie rozwiązania politykom. – Bo ci myślą o efekcie wyborczym. Wydają nie swoje pieniądze, więc ceną kierują się w ostatniej kolejności – usłyszeliśmy.
Kto zarabia na tunelach? Bardzo silna jest pozycja Hydrobudowy-6 (dziś jest częścią niemieckiego Bilfingera), która zbudowała słynny tunel warszawskiej Wisłostrady. W ciągu ostatnich lat liczyły się górnicze spółki, które przez 25 lat pracowały przy budowie stołecznego metra. To PeBeKa Lubin należącą do KGHM i PRG Metro. Jednak tak naprawdę liczba potencjalnych wykonawców zależy od technologii budowy. Jeśli podziemny wykop powstaje tańszą metodą odkrywkową, tego zadania może się podjąć prawie każdy ze 140 wykonawców pracujących dla Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad. W przypadku drążenia potencjalnych wykonawców w Europie można policzyć na palcach dwóch rąk, bo sprzęt jest drogi. Spośród działających w Polsce są to jeszcze m.in.: Alpine Bau, Astaldi, Hochtief, Skanska, Strabag, Warbud i Vinci.